Młodzi przychodzą, mając gdzie stawić nogę…

Rozmowa z Henrykiem Talarem
Gdybyś w tej chwili był początkującym aktorem, to…

Wykorzystywałbym każdą nadarzająca się okazję do sprawdzania w praktyce, tego, czego uczono mnie w szkole aktorskiej. Szukałbym najlepszego na dziś miejsca dla siebie. Najlepiej takiego, gdzie pojawia się przynajmniej jeden uznany fachowiec.
A przede wszystkim wytrwale szukałbym miejsca w ambitnym teatrze. Podpatrywać i dalej się uczyć.

Uczyć można się od tych, którzy posiedli tajemnicę scenicznej prawdy. Ale tych rasowych artystów rzadko można spotkać np. w serialach, gdzie pełno jest młodzieży. To od kogo się uczyć?

Uczyć się można także na błędach u innych. Na pobudzeniu świadomości, że ja bym tak nie zagrał. Inaczej bym zareagował.
Patrzenie i słuchanie jest częścią aktorskich umiejętności. Poza tym trzeba w sobie wyrabiać odwagę wypowiadania swojego zdania, bronienia swojego stanowiska, swojej opinii. No i trzeba być gotowym na ciągłe odkrywanie swojej niewiedzy. Uświadomienie sobie braku wiedzy i umiejętności, też może być drogą dotarcia do własnego ja!

Rozumiem, że uczymy się całe życie, ale cztery lata szkoły aktorskiej powinny być wystarczającym świadectwem przynajmniej podstaw aktorskiego fachu.

No powinny. Ale jak jest, sami widzimy. Nie winie nauczycieli szkół aktorskich, że to firmują, wypuszczają niektórych absolwentów. Winię ich za to, że przyjmują niektórych kandydatów.
Ponad stu młodych aktorów – absolwentów co roku staje przed szansą. Szanse z tej setki wykorzystuje zaledwie kilka procent. Szkoda czterech lat młodości, nawet jeśli traci się je w aktorskiej uczelni. Tutaj doszukuję się odpowiedzialności.

Przecież profesor Akademii Teatralnej nie może odpowiadać jak urzędnik skarbówki za błędne rozeznanie, niepowodzenie swojego ucznia.

Nie. Za niepowodzenie nie. Ale za brak odwagi powiedzenia „jest tyle innych zawodów na „a” to już tak. Za to bierze odpowiedzialność.
Nauczyciel aktorstwa, jeśli w ogóle aktorstwa można nauczyć, szczególną odpowiedzialność ponosi nie podczas ćwiczeń, ale w czasie pierwszego wskazania palcem – Ty. U ciebie odnalazłem instrument, pomogę ci go dostroić. Cała reszta to działalność delikwenta, on ponosi ryzyko i odpowiedzialność.

Będąc belfrem w łódzkiej filmówce, także dotknąłeś kogoś palcem?

Na przykład Krzysztofowi Ibiszowi obiecałem, że jeśli wytrzyma w zawodowym teatrze dłużej niż jeden sezon, stawiam kolację. Kolacja czeka.
Z wielką nadzieją i satysfakcją towarzyszyłem najzdolniejszej mojej studentce Joasi Kurowskiej w jej początkach aktorskich. Żal, że stała się twarzą tandetnych reklam. Ale może po studiach zdecydowała się na odpłatne studia.

Często, już po kilku chwilach oglądania filmu czy spektaklu, reagujesz „dobry, zły” aktor. Gdzie jest źródło tych ocen?

Prawda. Osobista prawda aktora. W ruchach, słowie, w niewyrażonej lub uchwytnej reakcji, a przede wszystkim w spojrzeniu i umiejętności słuchania.
Mówić potrafi każdy, słuchać tylko niektórzy. Słuchanie jest sztuką. I tutaj właśnie należałoby zacząć szukania talentów.

Dziękuję Tato za rozmowę. Słuchałam uważnie:-)

Rozmawiała Zuzanna Talar

Dodaj komentarz