ZABAWKA BOGA

Opowiadanie powstałe w trakcie warsztatów.
Na samym początku ludzie żyli, będąc pozbawieni praw. Słabszy stawał się ofiarą silniejszego.  Marzeniem człowieka było dożycie dnia następnego. Zeus, w trosce o rodzaj ludzki, wysłał na ziemię Hermesa. Ten, dając śmiertelnym prawa, uchronił ich od wyginięcia.  Szybko zaczęły powstawać miasta, natomiast ludzie zawierali przymierza. Powstały pierwsze miejsca kultu, gdzie czczono bogów. Niestety natura bogów, jeśli można mówić o jakiejkolwiek naturze, bywała przewrotna. Zazdrosne bóstwo mogło wyrządzić więcej szkód niż najgorsze żywioły. Niejednemu śmiertelnikowi było dane się o tym przekonać…

– Już czas, przyprowadźcie dziewczynę.
– Myślę, że nie jest jeszcze gotowa.
– Nie możemy już dłużej czekać!

Kolorowy tłum ludzi. Zbiegowisko zaciekawionych gapiów niczym gromada wygłodniałych hien czekających na padlinę. Środkiem placu prowadzą dziewczynę. Niewinne jagnię przeznaczone na rzeź. Idzie powoli, nie stawiając oporu, świadoma swego przeznaczenia.  Błękitne oczy są jakby nieobecne. Ubrana jest w delikatną białą tkaninę, a jasny włos zdobi wieniec z kwiatów. Stoi w sercu agory. Za moment kapłani poprowadzą ją na kamienne podwyższenie. Ściągają jej kwiaty z głowy. To samo spotka jej szatę. Dziewczyna jednak, czy to z powodu wrodzonego wstydu, czy to czując na sobie wzrok gapiów, nie pozwala rękom kapłanów pozbawić ją okrycia. Jakby stanowiło ono jej naturalną i jedyną ochronę.

– Przepędźcie tłum, przeszkadza bowiem w wykonaniu religijnego rytuału!

Tłum, wyraźnie niezadowolony, iż nie będzie uczestniczył w rytuale, opornie oddala się. Na placu zostaje jedynie dziewczyna oraz paru kapłanów. Podają jej wino, aby łatwo móc nad nią zapanować i zniewolić ją. Wypija kielich, krzywiąc się przy tym. Oddaje kapłanom swoją niewinność, pozwalając im na pozbawienie ciała szaty. Kładą ją na zimnym kamieniu, wyściełanym miękką tkaniną. Kamień, dzięki swojemu naturalnego chłodowi, jest idealnym niemym świadkiem tego, co będzie miało tutaj miejsce. Wypite wino daje się dziewczynie we znaki. Czuje, że powoli kręci jej się w głowie. Wydaje się, że zamiast ludzi widzi ni to śmiertelników, ni to kozły. Czy słyszy w swoich uszach beczenie kozłów? Nie. Najwidoczniej jest to skutek wypitego wina. Jej naga, delikatna skóra czuje miękkość tkaniny. Ludzie-kozły przybliżają się do niej…

– Coś jest nie tak… To przerażenie w oczach… Mówiłem, że jeszcze nie jest gotowa.
– Serce, serce bije szybciej niż powinno.
– Chyba nie mamy innego wyjścia, jak ją zabić. Podajcie mi zatem sztylet.
– Nie chcesz chyba…? To wbrew woli boga!

Deszcz. A przecież była słoneczna pogoda. Natura wykazuje nienaturalne podniecenie. Dziewczyna czuje, jak jej ciało wilgotnieje. Krople spływają po piersiach, po delikatnym łonie. Obserwuje coraz większy popłoch wśród kapłanów.

– Zostaw ten sztylet, mówię. Nie mam zamiaru w tym uczestniczyć. Jeśli ci życie miłe, porzuć zgubny pomysł.
– Nie możesz się teraz wycofać!
– To nie deszcz to, to… krew. Rozgniewałeś boga!
– Jesteśmy zgubieni!
Kapłani padają na ziemię, błagając o przebaczenie. Dziewczyna, nie rozumiejąc sytuacji, z coraz większym przerażeniem w oczach obserwuje otaczającą ją przyrodę. Dlaczego krew, która spada z góry, ma smak wina? Dlaczego…?
Nagle zostaje sama. Nie widzi już ludzi-kozłów. Kapłani znikają jej z pola widzenia. Zamiast tego – dziwne światło. Słyszy kroki, ale nikogo nie widzi. Natura uspokoiła się. Na powrót jest ciepło. Samotność przeraża ją. Dlaczego została sama? Nie ma dokąd iść, nie ma rodziny ani przyjaciół. Od początku przygotowywano ją na ofiarę dla boga, aby ubłagać pomyślność dla miasta. Człowiek – Zabawka w boskich rękach.

Monika Wesołowska

Dodaj komentarz