Tramwaj zwany bajką, czyli opowieść z motorniczym i z morałem

A może to nie jest bajka?

Ba-rytonowe
– Aj!
– K.-a!
Słowo, które nie może zostać zacytowane, wypowiedziała właścicielka sopranu i w ten jakże mało kulturalny sposób wyrwała kasownik z przedpołudniowego odrętwienia. Historia, choć prawdopodobna pochodzi, a właściwie przyjeżdża, z rzeczywistości bajkowej i jako takową prosimy traktować.
Królewna, która niedawno wyrosła z dzieciństwa (takie wnioski wyciągnąć można po zbyt kusym ubranku) i królewicz, który jeszcze nie dorósł do swoich lat (spodnie i bluza jakby przyduże) dość głośno zareagowali na szarpnięcie wagonu.
Ale już po chwili ich rozmowa wróciła na poprzedni tor, a kasownik do swoich rozmyślań. Jak zawsze skromnie stał, a właściwie wisiał na straży. Już za nim pełne przystanki i godziny szczytu tak bogate w zbliżanie kart miejskich. Ma wtedy tyle do powiedzenia, choćby to było jedynie: „ZBYT KRÓTKI BILET” lub: „TYLKO JEDNĄ KARTĘ PROSZĘ” – gdy atmosfera podróży zaroi się nazbyt przytul(o)na. Co prawda, hałaśliwsi określają tę przytulność tłokiem. Stojący obok mówią coś o śledziach, szprotkach i kiszonych ogórkach, ale może wyszli z domu bez śniadania (na szczęście z ważnym biletem).
Oj nasłucha się nasz kasownik utyskiwań, narzekań i wyrażeń uzupełniających, ale charakteryzujących wypowiedź.
Teraz obudzony przez królewicza Barytona i królewnę Soprankę, nastawił się bacznie na odbiór sygnałów.
Ale oto… na następnym przystanku wsiada niewielki, acz obrzydliwy potwór. Dzwonek i zamknięte drzwi odcinają drogę ucieczki wszystkim tym, którzy w tej krainie chcą przebywać nielegalnie.
Potwór zbliża, ach! Jakże dobrze znaną tarczę, przed którą nie ma ratunku. Kasownik nie może pomóc ofiarom potwora. Jest teraz niemy, choć nie głuchy, obezwładniony identyfikatorem kontrolera.
Oj nieszczęsna a przecież tak dobrze znajoma pani, która zawsze stoi z biletem gotowym na wszelki wypadek, przerażona wpycha kartonik do20ust kasownikowi. Ale on, bynajmniej nie ze strachu, nie może w tej chwili niczego przełknąć. Może tylko patrzeć swoim jednym zaczerwienionym okiem, jak potwór wyrusza na łowy. Ocaleją tylko ci, którzy wcześniej uzbroili się w skasowane bilety, aktualne karty miejskie a także ci, którym wiek sprzyja.
Oprawca już, już spogląda na panią z nieskasowanym biletem, gdy wtem znajome za sprawą swej nerwowości i wydzielanej adrenaliny zachowanie przykuwa jego uwagę. Ona i on zdaje się niewinni, młodzi i wcale nienajbiedniesi nie mają nic na swoją obronę. Sopranka- królowa serca Barytona próbuje swoich zaklęć i przekleństw, ale najwidoczniej jej czar działa tylko na królewicza.
Potwór niezaspokojony zbliża się do tych dwojga. Ostatnie zaklęcie a właściwie zakleństwo. Kasownik wie, że ma moc zamienić wagon tramwaju w bezpieczną komnatę, w której mogliby się skryć zakochani. Ale nie! Choć miłość i młodość mają swoje prawa, a tych dwoje właśnie chciało ukraść usługę. Nie zapłacili za pracę: motorniczego, obsługi technicznej i osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo podróży.
Nadkasowym wysiłkiem powstrzymuje swoje magiczne zdolności i tylko obserwuje, jak przestępcy zostają ukarani.
Potwór daruje im życie, ale więzi ich dane w swym bloczku i rejestrze ZTM. Kasownik marzy, że po tej przygodzie królewna i królewicz będą żyli długo i uczciwie. I może już za kilka dni, królewna Sopranka zbliży do kasownika najnowszą kartę miejską ze zdjęciem jak z kolorowego czasopisma (ponętny wzrok i lekko rozchylone usta), a ten obdarzy kartę wielką mocą, a królewnie życzyć będzie „PRZYJEMNEJ JAZDY”.
Mniej romantyczne zakończenie: Królewicz wykonał wstępną kalkulację i obliczył, że okup dla potwora nazbyt uszczupli połowę królestwa, dlatego zainwestował w kartę miejską
Dorota Gill

Dodaj komentarz