Dawid i Goliat w jednym stali domu

Owacjami na stojąco zakończył się 9. festiwal sztuki mimu w warszawskim Teatrze na Woli. Jako ostatni wystąpił zachwycający duet mimów niemieckich, Alexander Neander i Wolfram V. Bodecker (Bodecker&Neander Company), którzy mają za sobą kilkanaście lat wspólnej pracy z Marcelem Marceau.
Bodecker i Neander
Niedościgłemu mistrzowi poświęcili ostatni fragment swojej kompozycji etiud (The Atelier of the Master).
Goście z Nimiec wprawili publiczność w zachwyt swoją techniczną doskonałością i zaskakującymi pomysłami wykorzystania skąd inąd znanych schematów – np. metamorfozy mima, przemieniającego się w chwili przechodzenia za zastawką w drugą postać w mimodramie „Dawid i Goliat”, nieraz w teatrze pantomimy widywano, ale  tym razem graniczyło to z genialnością. Co więcej na koniec okazywało się, że Dawid jest skrytym… Goliatem i w nim także dojrzewa zło. Podobnie opowieść o upływającym życiu w rytmie zgodnym z naturą do muzyki „Czterech pór roku” Vivaldiego wprawiała w osłupienie: mim w przeciwdeszczowym płaszczyku ze sztucznym czerwonym kwiatem potrafił wyczarować cały świat. Do tego można by dorzucić wiele innych przykładów pięknej artystycznej roboty.
Wieńczący festiwal spektakl „Silence” w pełni potwierdził więc intencje organizatorów, że będzie ten festiwal wręcz demonstracyjnym powrotem do tradycyjnej sztuki mimu. Gospodarze, czyli Teatr Mimo Bartłomieja Ostapczuka, także się do tego przyczynili świetnym spektaklem „Lombard”, inspirowanym etiudą Marceala Marceau, a liczni uczestnicy festiwalu na czele z Eweliną Ciszewską, Greggiem Goldstonem, Pau Bachero, Sergio Emiliano i Bartłomiejem Ostapczukiem zbiorowym spektaklem „Modern Mime Evening” przygotowanym, tylko na ten jeden wieczór festiwalowy. Podobne słowa uznania należą się duetowi francuskiemu „Monsieur et Madame O” z ich „Blikiem”.
W inną, stronę, związaną z eksperymentami physical theatre szedł doskonały technicznie rosyjski „Do Theatre” w widowisku „Hangman”, a amerykański wieloosobowy zespół Alithea Mime Theatre, choć podobał się publiczności, to jednak zawiódł – więcej tu było ćwiczeń technicznych niż teatru.
Udał nam się ten festiwal, a za rok już 10. Teatr na Woli sposobi się do niego już teraz, wprowadzając do swego repertuaru spektakle pantomimy. Brawo!
Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz