Szkoła gustu: Czysty Orwell

Zakończył się kolejny konkurs na wystawienie polskiej sztuki współczesnej. Konkurs tyleż zasłużony, co spetryfikowany przez ten sam gust, węszący za nowinkami. O nagrodzie głównej się nie wypowiadam, bom przedstawienia nie widział. Ale nagroda za reżyserię i role (kobiecą i męską) za „Rok 2084” Michała Segoczyńskiego, utwór niewydarzony i drugorzędny, to czysty Orwell.
Jury całkowicie prześlepiło najlepszy w tym konkursie dramat Piotra Rowickiego „Przylgnięcie” z Laboratorium Dramatu, pochyliło się nad ułomnym spektaklem Passiniego „Wszystkie rodzaje śmierci”, a nawet nie rozważało „Mroku” Mariusza Bielińskiego „Ifigenii” Antoniny Grzegorzewskiej czy „Trash story” Fertacz z Teatru Ateneum. Dwa pierwsze spektakle powstały w Narodowym, może więc Narodowy jako organizator konkursu sam siebie „prześladuje” – jeśli tak jest, to konkurs diabli wzięli, bo decydują kryteria formalne, a nie artystyczne. Jurorzy nie mogli rozważać nagrody dla najlepszego przedstawienia sezonu w kategorii polska sztuka współczesna, czyli „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej w reżyserii Grzegorza Jarzyna w TR Warszawa, bo prapremiera marcowa dramatu miała miejsce w Berlinie, a w Warszawie w kwietniu (konkurs obejmuje sztuki, które miały premierę do 31 marca). To wszystko dało szansę utworom drugo- czy trzeciorzędnym, zamazując rzeczywisty stan nowej dramaturgii polskiej i poziom wykonawczy, który nie jest aż trak zły, jakby z werdyktu wynikało. Lublinianie niechaj mi wybaczą, bo wierzę w skrytości ducha, że ich spektakl ratuje twarz tej niewydarzonej edycji konkursu.
Semła

Dodaj komentarz