Miasto w centrum człowieka, czyli człowiek w centrum miasta

O lubelskiej „Nocy kultury” 6-7. V.2009

Już trzeci raz w Lublinie miało miejsce niezwykłe wydarzenie kulturalne, lub raczej wiele rozmaitych wydarzeń odbywających się w miejscach tak różnych jak muzea, ulice,  teatry, place, biblioteki , galerie i Filharmonia Lubelska . Zgromadziło wielu uczestników wśród których znaleźli się pisarze, studenci, poeci, malarze, aktorzy i lublinianie w każdym wieku. Tym co ich łączyło była wspólna przestrzeń miasta otwartego w tą wyjątkową noc na szeroko pojmowane działania artystyczne. Ideą przewodnią było przeinterpretowanie powszechnie znanej przestrzeni miejskiej tak by mogła spełniać rolę jednej wielkiej sceny zapraszającej do czynnego uczestnictwa i współtworzenia kultury, a nie tylko jej biernego odbioru. Ukazanie że wobec sztuki wszyscy są równi miało stanowić wyłom w naszym zwykłym zabieganym życiu, w którym „przeżycia artystyczne” spychane są na margines codzienności i stanowią domenę różnego rodzaju „placówek kulturalnych”. I przedsięwzięcie to chyba się powiodło. Bogactwo oferty sprawiło, że ten zainicjowany przez Centrum Kultury projekt trafił do szerokiej i zróżnicowanej publiczności, wydobywając naturalny urok Lublina, którego nie dostrzegamy z okien trolejbusów i samochodów, pędząc do pracy, szkoły, czy na uczelnię.
Ponad dwieście pięćdziesiąt wydarzeń w stu miejscach to niezwykle bogata oferta obejmująca m.in: wieczór przy kawie i nargilach w „Cafe Oriental”, podczas którego opowiadane były Bajki i historie egzotycznego Tunisu, spotkanie z poezją w „Pożegnaniu z Afryką”, angielską wersję „Ferdydurke” Gombrowicza odegraną w wirydarzu bazyliki ojców Dominikanów, zwiedzanie podziemi lubelskiej Archikatedry, warsztaty rysunkowe, festyn kultury dawnych Słowian, pokaz grafiki komputerowej, spektakl „Eugeniusza Oniegina” w Filharmonii Lubelskiej, czy wystawiane przez Teatr Andersena przedstawienie „Przygody pszczółki Mai”. Ten wycinek szerokiej gamy propozycji, jakie składały się na tegoroczną „Noc kultury”, wyraźnie pokazuje, że w wydarzeniu tym coś interesującego dla siebie mogli odnaleźć wszyscy zdecydowani by przez jedną noc „spoglądać na Lublin oczyma artysty”. O tym, jak bardzo potrzebna jest inicjatywa kulturalna, która „nie naraża odbiorcy na męki wyższego rzędu”, świadczyły tłumy wędrujące do wczesnych godzin porannych w strugach ulewnego deszczu po najrozmaitszychych punktach miasta i żałujące tylko, że mimo najszczerszych chęci nie uda się zobaczyć wszystkiego, na co ma się ochotę. No cóż, może za rok… Przecież każda „Noc z kulturą” jest milowym krokiem przybliżającym nasze miasto do miana „Europejskiej Stolicy Kultury 2016”. Niech więc będzie to przyjemny i pouczający spacer.

Dodaj komentarz