Dość, ale nie dosyć

Pozostanie tajemnicą Anny Gornostaj, a w jaki sposób udało jej się doprowadzić do prapremiery nowej składanki kabaretowej krakowskiej Grupy Rafała Kmity, od lat związanej z Teatrem STU, w Warszawie. „Dość” premierę miał w Capitolu, ale tytuł nie znaczy, że publiczność miała kabaretu dosyć – aktorzy Kmity bisowali trzykrotnie, zostali przyjęci owacyjnie i z niejakim zdumieniem, że w czasach tak głębokiej zapaści kabaretu można jednak tworzyć programy nie tylko z sensem, ale i na poziomie.

Tym razem Kmita dobiera się do naszej codzienności, od tej najzwyczajniejszej, z alkowy i pokoju telewizyjnego, gdzie radośnie upływa czas na klikaniu i komentowaniu tego, co miga na ekranie, po wcale cięte baty dla polityki, ojca Rydzyka i zmór publicznych wszelkiej maści. Pokazany w pierwszej części numer „Zawsze dziewica”, teleturniej pod patronatem Ojca Dyrektora, to najmocniejsze cięgi, jakie kiedykolwiek dostały się owemu patronowi, rozszyfrowanemu jako polskie wcielenie ideałów Ku-Klux-Klanu.
Jednak nie tylko akcenty, jakże bliskie każdemu, kto nie może z obojętnością traktować popisów ksenofobii, antysemityzmu i wszelkiego rodzaju schamienia, to powód, dlaczego kochamy Grupę Rafała Kmity. Kochamy ją za błyskotliwe poczucie humoru, wyłączenie autocenzury i warsztatową biegłość. Krzysztof Pluskota pełniący w spektaklu funkcję głównego konferansjera to gejzer temperamentu, cały czas jednak pod kontrolą, obdarzony fenomenalną łatwością nawiązywania kontaktu z publicznością.
    Zdolność przeistaczania w różne charakterystyczne postaci, dobre tempo, zespołowość to atuty Grupy, której walory w całej pełni rozkwitają w skeczu poświęconym radiu. Oto niczym przekręcając gałkę, błądząc po falach, aktor prowadzący skecz sprawia, że serfujemy z nim po falach eteru, a pozostali członkowie Grupy przywołują przed uszy (i oczy) ulubione i nieulubione głosy, typowe komunikaty, stereotypowe teksty i schematyczne intonacje, które pozwalają natychmiast rozpoznawać proweniencję ideową, kulturową i społeczną tej lub innej fali. Ten skecz to popis warsztatowy o najwyższym stopniu trudności, jeden choćby błąd któregokolwiek wykonawcy groziłby zawaleniem misternej konstrukcji całości.
    Do braw końcowych Rafał Kmita, jak zwykle, nie wyszedł, podtrzymując mit, że nie istnieje wcale. Proszę jednak temu nie wierzyć, przed kilku laty przeprowadzałem z nim wywiad.
Tomasz Miłkowski
„Dość” Grupy Rafała Kmity, autor i reżyser Rafał Kmita, muzyka Bolesław Rawski, ruch sceniczny Jarosław Staniek, scenografia Adam Łucki, premiera na scenie warszawskiego Teatru Capitol, 27 kwietnia 2009

Dodaj komentarz