Szeroki gest i wyrazistość twarzy

Nie próbować powtarzać! Każdego dnia należy na nowo przeżywać rolę, nie ją powielać, bo to nie będzie prawdziwe. – Zofia Melechówna

 
W ubiegłym roku na rynku księgarskim w bardzo małym, niewystarczającym nakładzie ukazała się Sztuka Aktorska Zofii Melechówny – niezwykle ciekawa, dobrze zilustrowana monografia znanej aktorki związanej od przeszło 50 lat z Teatrem Wilama Horzycy w Toruniu. Autorką biografii jest Agnieszka Warczachowska.

Książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Jest pełna dykteryjek, doskonale oddaje klimat tamtych schillerowskich i zelwerowiczowskich czasów. Teatr wtedy i sztuka aktorska były celebrowane, a człowiek- aktor spełniał dziejową misję. Warsztat aktorski był traktowany, jako podstawowe narzędzie do przekazu najistotniejszych emocji. Poza tym, liczyła się głębia i osobowość aktora. Tylko tacy mieli szansę zaistnieć na scenie. Zofię Melechównę uczyli mistrzowie, kształtując jej osobowość sceniczną ale gdyby nie jej wielki talent na nic pewnie zdały by się najcenniejsze nawet wskazówki.

Konstrukcja monografii napisanej przez Warczachowską jest logiczna i przejrzysta. Otwiera ją wstęp, potem następują dwa główne rozdziały. Co ważne, w poszczególnych podrozdziałach natrafiamy na przydatne informacje z historii polskiego teatru. Publikację wzbogacają też komentarze i opinie osób, które znały i znają bohaterkę książki. Na końcu umieszczono skrupulatny wykaz zagranych przez Melechównę ról i rzetelną bibliografię.

Do sięgnięcia po tę pozycję zachęca również szata graficzna. Sporo w książce archiwalnych zdjęć i fotosów z przedstawień.

Autorka pisząc monografię Melechówny oparła się w dużej mierze na źródłach bezpośrednich, wykorzystała wywiady z aktorką, sięgnęła po recenzje spektakli, w których pani Zofia stworzyła swoje kreacje. Co wydaje się szczególnie interesujące aktorka przekazała, w jaki sposób wykorzystywała w pracy nad rolą swoje warunki zewnętrzne oraz zdobytą przez lata wiedzę teoretyczną i praktyczną. W ten sposób powstał swoisty podręcznik sztuki aktorskiej, tej przez duże „S”.

Za nim jednak pani Zofia pojawi się w tej książce jako niezrównana odtwórczyni takich ról jak: Michasiowa z „Panna Maliczewska” Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Józefa Grudy (1954) czy Klara Zachanassian z „Wizyty starszej pani” Friedricha Dürrenmatta w reżyserii Kazimierza Brauna (1967) w I rozdziale odkrywamy jej dzieciństwo i młodość. Melechówna urodziła się w Wilnie. Jej nazwisko rodowe Melach, pochodzi z języka aramejskiego i oznacza słowo król. Po ojcu ma korzenie tatarskie. Przodkowi walczyli pod Grunwaldem po stronie polskiej. Za swoje męstwo otrzymali szlachectwo polskie herbu Przyjaciel oraz ziemię Afindziewicze, a z czasem przeszli na katolicyzm. Ojciec Aleksander Melach był kapitanem Wojsk Polskich II Rzeczpospolitej. W1930 roku z Wilna został przeniesiony do Warszawy. Był szefem uzbrojenia Cytadeli Warszawskiej. W 1939 roku brał udział w kampanii wrześniowej. Z uwagi na zasługi i rangę wojskową swojego ojca, który był patriotą i walczył w wileńskiej partyzantce, Zofia Melechówna przez cały okres swoich studiów nie mogła przyznać się do swojego pochodzenia i podawał się za córkę młynarza. Dopiero po 1981 roku Aleksander Melach zdecydował się ujawnić swoją przeszłość i otrzymał emeryturę wojskową oraz odznaczenia wojenne.

Matka Zofii miała na imię Alina i pochodziła z rodu Rutkowskich, była szlachcianką. Kobietą bardzo muzykalną, obdarzoną pięknym głosem, gdyby nie przeciwności losu mogła zrobić karierę artystki operowej. Jak bardzo matka Zofii była wyjątkowa świadczy o tym fakt, że jeszcze przed I wojną światową otrzymała propozycję występów od samego Aleksandra Zelwerowicza. Tego samego, który potem przyjmował do szkoły teatralnej jej córkę.

Agnieszka Warczachowska w swojej książce dużo uwagi poświęca okresowi studiów, Melechówny a potem jej drodze artystycznej. Pani Zofia ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, która początkowo mieściła się w Łodzi. W roku 1946 Zofia zdecydowała się przystąpić do egzaminu do PWST. W komisji zasiadały takie sławy jak: Ewa Kunina, Maria Wiercińska, Zofia Tymowska, Jacek Woszczerowicz, Leon Schiller, Aleksander Zelwerowicz, Henryk Szletyński, Jan Świderski, Józef Węgrzyn, Władysław Hańcza i wielu innych w sumie 15 osób.

Przewodniczył komisji Szletyński, wykrzyknął do Melechówny „ W tej chwili pod ścianę! Jak wyciągnę rękę na wysokości oczu padnie strzał!” Zofia pamiętała, że natychmiast wyobraziła sobie gestapowca z wycelowanym w nią pistoletem. Nie było czasu na ucieczkę. Była w piwnicy, musiała chronić ważne papiery ukryte na piersiach. Cofnęła się pod ścianę, wiedząc, że już za chwilę będzie koniec jej życia. – To były ułamki sekund, a ona nie miała pojęcia o żadnych ćwiczeniach i nagle pomyślała „Strzelaj draniu!” Zasłoniła twarz, a po słowach profesora „wystrzał” poczuła, że przeszywa ją ból, jak gdyby ugodziła ją kula. Upadła. Uderzyła się w biodro. Wtedy dopiero uświadomiła sobie co zrobiła. Nieważny był ból, ogarnęło ją poczucie kompletnej klęski czekała na reakcję, myślała co ja zrobiłam, dlaczego ja leżę. Spodziewała się śmiechu, a tymczasem usłyszała niski głos Schillera, który powiedział „Dziękujemy”. Zdała egzamin. Ćwiczenie aktorskie zdecydowało o przyjęciu do szkoły teatralnej i ukazało jej talent, wyobraźnię i temperament. [fragment z książki Warczachowskiej Sztuka Aktorska Zofii Melechówny]

 

Zelwerowicz i Schiller stworzyli w Warszawie szkołę aktorską z prawdziwego zdarzenia, wcześniej zapoczątkowując jej podstawy w Łodzi. Jak wspomina Melechówna, to tu zaszczepiono w niej wiarę w możliwość istnienia Wielkiego Teatru. Tutaj Leon Schiller zapoznawał studentów z dramaturgią Stanisława Wyspiańskiego. Starał się stworzyć swój „teatr niemożliwy”, co było szczególnie „niemożliwe” w warunkach głębokiej komuny. Aleksander Bardini ocenił pracę i dążenia Schillera: „Było tylko obcowanie z czymś wielkim. Prawdziwie wielkim i z wszelką urodą wynikającą z wielkości.”

W rozdziale II Agnieszka Warczachowska omówia aktorstwo Zofii Melechówny. Panią Zofię zakwalifikowano, jako aktorkę charakterystyczną. Decydowały o tym jej uwarunkowania zewnętrzne – postawna sylwetka, średni wzrost i wyraziste rysy twarzy, a także donośny głos. Z tego powodu często grała postacie znacznie starsze i dojrzalsze od siebie. Maria Dworkowska napisała o niej: „Aktorka charakterystyczna z zacięciem komediowym”.

Trudno wymienić jednym tchem bogaty dorobek artystyczny Zofii Melechówny. Szybko, bo siedem lat po ukończeniu studiów znalazła swoje przyjazne miejsce w Teatrze im. W. Horzycy w Toruniu, któremu pozostała wierna do dziś. Teraz wypada tylko cierpliwie poczekać na wznowienie arcyciekawej monografii poświęconej tej wielkiej artystce.

Joanna Biegalska

Agnieszka Warczachowska Sztuka aktorska Zofii Melechówn, Toruń 2008. Projekt i opracowanie graficzne Lech Zakrzewski. Druk PHU „Salus” M. Anusia, D. Rudziński.

O Autorce:

Agnieszka Warczachowska w 2006 roku ukończyła studia w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej we Włocławku na Wydziale Humanistycznym. Kiedy stanęła przed zadaniem napisania pracy licencjackiej, nie było wątpliwości, że jej uwagę skupi teatr. Bodźcem do napisania szkicu o życiu i twórczości Zofii Melechówny był niebywały talent i warsztat charyzmatycznej aktorki. Przygotowanie pracy ułatwił pani Agnieszce fakt, że od 1991 roku pracowała w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu i osobiście mogła podziwiać kreacje aktorskie Zofii Melechówny, poznać ją i zaprzyjaźnić się.

Warczachowska napisała pracę licencjacką pod tytułem Sztuka aktorska Zofii Melechówny. Promotorem pracy był prof. Janusz Skuczyński z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. To on poradził Warczachowskiej przygotowanie książki o artystce.

Dodaj komentarz