Nareszcie jest dno

O "Trzech siostrach" w reż. Krzysztofa Minkowskiego w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze pisze Krzysztof Kucharski.

Scena dramatyczna teatru jeleniogórskiego od kilkunastu miesięcy zsuwała się w stronę dna. Nareszcie je osiągnęła.

Pomogły jej w tym sztuczne oddychania w postaci zaproszeń od bliskich przyjaciół na festiwale i najróżniejsze publikacje zaprzyjaźnionych recenzentów. Nazwiska tych, którzy będą bronić klęski "Trzech sióstr" Czechowa pokazanych po raz pierwszy w miniony piątek, łatwo znaleźć, bo to że jest to lista osób, którym teatr potrzebny jest do zarabiania szybko dużych pieniędzy nie jest jakąś tajemnicą.

Nie chcę się wpraszać, ale może ja będę robił jakieś wykłady dla reprezentantów nowej wizji polskiego teatru? Zacznijmy tak… Chłopcy i dziewczynki, na ten przykład, posłużymy się przykładem nieopierzonego reżysera z Niemiec urodzonego w Szczecinie i zaprzyjaźnionego z dyrektorem sceny – Krzysztofa Minkowskiego oraz jego wybitnego, jak się zaraz okaże w niektórych pismach, dzieła.

Przeniesienie klasycznej sztuki wE współczesność wymaga wyjątkowej troskliwości o szczegóły. Minkowskiemu "Trzy siostry", czyli sztuka o upadku elit w Rosji XIX wieku, od razu słusznie skojarzyła się z menelami. Dlatego bywalcy salonu tytułowych sióstr piją z gwinta albo plastikowych kubków. Należący do absolutnej elity, carski oficer Wierszynin u awangardzisty Minkowskiego wali po udach i pośladkach jedną z sióstr aż do czerwoności.

Nie ma udawania. Aktorka grająca Maszę ma szansę rewanżu, bo w tej masochistycznej orgii może tłuc po pysku Wierszynina. Gdyby walnęła go parę razy z taką samą mocą, jak on, to być może ten niewyraźnie bełkoczący swoje kwestie aktor z rozpędu i chęci artystycznego spełnienia, kopnąłby reżysera w czerep. To by było arcyawangardowe. Trudno jednak ręczyć, czy w tej głowie coś jest takiego, by się zreflektowała nad głupotą teatralnego pomysłu i własną bezradnością. Nie chcę pisać o aktorach, bo to kompromitacja sztuki. Rzyg, rzyg, rzyg… (cytat z Gombrowicza).

"Nareszcie jest dno"
Krzysztof Kucharski
Polska Gazeta Wrocławska nr 63 online

Dodaj komentarz