Siemion z dusiołem

Z ducha teatru solisty „z podpórkami” wywodzą się spektakle-koncerty Wojciecha Siemiona, których współautorem jest Grzegorz Walczak, poeta, uczestniczący w tych projektach.
Image
Dla Siemiona to sytuacja wprost wymarzona – zawsze zalecał, aby wsłuchiwać się czujnie w to, jak poeta mówi. Tym razem można nie tylko się wsłuchiwać, ale tworzyć wraz z poetą, utalentowanym interpretatorem. Najnowsza ich wspólna praca, „Taniec z dusiołem”, pokazana w Mazowieckim Centrum Kultury w Warszawie 5 marca, to mistrzowski pokaz muzycznej poezji.
Siemion i Walczak dialogują do muzyki Marii Pomianowskiej, wyrastającej ze źródeł ludowych, tak samo, jak i zmysłowa poezja Walczaka, zanurzona w opowieściach o kłobukach vel dusiołach. Wysokiego tonu dobywa poeta i aktor w wierszu „Sosna i drwal”, w którym obróbka drewna, ścinanie gałęzi, robota siekiery przyrównywana jest do pieszczoty i to do tej ostatecznej przed skonaniem – świadomie pobrzmiewają tu mroczne motywy leśmianowskie (aż się prosi o porównanie z "Piłą") i młodopolskie (prześwituje Miciński), ale wszystko przenika pewien rodzaj dystansu, nostalgii, zadumy.
Siemion roztapia się w muzyce, czasem przechodzi w zaśpiew albo i rytmiczny refren, czasem nadaje poszczególnym słowom formę akordu, z celowo fałszywym zgrzytem, chropowatością, zapowiedzią ostatecznego końca. Z punktu widzenia strażnika gatunku teatru jednoosobowego wszystko to dzieje się na obrzeżu, a może już poza niewidoczną granicą jego domeny. Ale taka właśnie zawsze była i jest sztuka Siemiona, który nie dba o dochowanie wierności teoretycznym wskazaniom, ale ciągle szuka spotkania ze słowem poety. W tym spektaklu spotyka się z nim oko w oko, a zarazem dźwięk w dźwięk.
Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz