Wyzwolenie w Teatrze PR

Dzisiaj, w środę 7 stycznia o godz. 20.09 na antenie Jedynki, w Teatrze Polskiego Radia I część nowej realizacji „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego w adaptacji i reżyserii Waldemara Modestowicza z Mariuszem Bonaszewskim w roli Konrada.

Zapraszamy na kolejną premierę z cyklu Klasyka polskiego dramatu. W najbliższą środę, 7 stycznia o 20:09 Program I nada 1 cz. słuchowiska wg Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego. W słuchowisku w adaptacji i reżyserii Waldemara Modestowicza wystąpi plejada znakomitych aktorów m.in.: Mariusz Bonaszewski (Konrad), Danuta Stenka (Muza), Franciszek Pieczka (Starzec), Miłogost Reczek (Prezes), Krzysztof Kowalewski (Karmazyn), Jarosław Gajewski (Mówca), Aleksander Bednarz (Prymas), Mariusz Benoit (Poeta), Leon Charewicz (Kaznodzieja), Grzegorz Damięcki (Przewodnik), Anna Chodakowska (Hestia), Anna Dereszowska (Harfistka).

Muzykę do słuchowiska skomponował Piotr Moss, a nad realizacją akustyczną czuwał Tomasz Perkowski.

Waldemar Modestowicz o swojej realizacji:

Dlaczego nie Wyspiański? Dlaczego nie „Wyzwolenie”? Nieczytany w szkołach, niegrany w teatrach – odchodzi w zapomnienie. Przemija kolejne pokolenie, które go nie poznało. Spróbujcie go przeczytać, nie jest łatwy! Odstrasza i zniechęca archaiczny język, koszmarne, postromantyczne słowne dziwolągi, koturnowe metafory, te wszystkie „głębne tonie”, „żywiczne strugi”, patos i szaleństwo wiersza, często graniczącego z grafomanią.

Dramat jest długi, statyczny, jego kompozycja zachwiana, niekonsekwentna, jego idea niejasna i wieloznaczna. Oto na scenie teatru pojawia się romantyczny bohater – Konrad i mocą sztuki, mocą czynu chce wyzwolić naród. Rozpoczyna się narodowe misterium, które spowiada nas z polskich grzechów, które ma wyzwolić ducha wolności, przygotować do czynu, do powstania. Czy Konrad Wyspiańskiego znajdzie w sobie siłę przywódcy? Dokąd chce poprowadzić naród? Walczy z Geniuszem, walczy z Poezją, niesie pochodnię – zarzewie buntu, a jednak na koniec oślepiony przez boginie zemsty, Erynie, zostaje na zawsze uwięziony w teatrze. Tylko tyle – aż tyle! Ale jeśli zdołacie przebić się przez mur słów i języka, zdejmiecie zasłony z metafor, odkurzycie poetycką frazę – doznacie olśnienia!

Drugi akt – sceny Konrada z Maskami to niesamowity zapis myśli, ciąg świadomości, fragmenty rozmów, narad, zwierzeń, dyskusji politycznych i artystycznych, wyznania wiary i niemocy – stan polskiego ducha, polskiej myśli przełomu dziewiętnastego wieku. Bardzo osobiste wyznania Wyspiańskiego o sensie sztuki, tworzenia, tragiczne mocowanie się ze śmiercią. Wymodlone, żarliwe świadectwo miłości Ojczyzny. Wykrzyczane, wściekłe wezwanie do buntu. Rozpacz granicząca z szaleństwem. Olśni was profetyzm przepowiedni, jak ta, że Polska powstanie „z wojny, z przypadku, z działania przypadkowego i niezawodnego, z wielkiego zbiorowego ruchu, z rzeczy luźnych, które nie dadzą się powiązać rozumem ludzkim i nawet wolą nie będą do opanowania”. Przecież tak z niczego, „z przypadku” narodziła się nasza niepodległość po wojnie światowej w 1918 roku! Ale spróbujcie też przeczytać „Wyzwolenie” na głos. Tak jak my w Teatrze Polskiego Radia. Wtedy dramat nabiera prawdziwego znaczenia, nabiera życia. Słychać piękno melodii wiersza, jego turkocącą rytmami i rymami frazę. Przestaje mieć znaczenie, że niejasne i przestarzałe są niektóre słowa, niektóre zwroty, słuchamy go jak starej pieśni, starej legendy, którą znali i śpiewali nasi pradziadowie, w zapomnianym baśniowym języku. Ta mowa nas unosi, prowadzi, ona opisuje postacie i zdarzenia, jest sprawcą dramatu, ona powoduje akcję, skrzy się jak wielobarwny motyl w słońcu. Czujemy że nasz język potrafi być bogaty, plastyczny i piękny. To „żywa mowa” – jest jak źródło, magiczna woda życia, do której chcą dojść Ojciec i Syn w „Wyzwoleniu”.

Kiedy Wyspiański pisał „Wyzwolenie” ponad sto lat temu – nie było Polski, „naród się zagubił”. Tak niedawno, trzy pokolenia temu. Właśnie wtedy mój dziadek Stanisław budował wieżę klasztoru Jasnogórskiego w Częstochowie. Niedługo potem wstąpił do bojówki PPS i po wykonaniu wyroku na carskim żandarmie uciekł z Przywiślańskiego Kraju do Niemiec. Mój dziadek Stanisław mówił po rosyjsku i po niemiecku, śpiewał żydowskie piosenki, opowiadał polskie bajki i legendy. Był samoukiem, nie czytał Wyspiańskiego, nigdy nie był w teatrze. Mój drugi dziadek Piotr, urodzony na białoruskiej wsi, jako osiemnastoletni chłopak wstąpił do polskiego wojska, żeby walczyć o wyzwolenie Polski. Postrzelony w patrolu cudem uniknął śmierci, potem uciekł z rosyjskiej niewoli. Dlaczego chciał o nią walczyć i bez namysłu przelał za nią krew? Przecież od pokoleń jej nie było. Jak wielka siła musiała drzemać w ludziach, w narodzie, że tak nagle wybuchła w niepodległą Polskę, w WYZWOLENIE – jesienią 1918 roku.

Atmosfera odświętnej przygody z wielką poezją, magicznym dramatem, odkrywanie wagi i piękna Słowa, radość i skupienie w tworzeniu – to były doznania, które czuli aktorzy pracujący w naszym słuchowisku i wszyscy jego realizatorzy. I jeśli jakąś część tych dobrych mocy udało nam się zawrzeć w naszym słuchowisku, to nie zmarnowaliśmy swojej szansy i czasu, i z tym większą odwagą możemy zaprosić wszystkich słuchaczy na premierę radiowego „Wyzwolenia”.

Małgorzata Szymankiewicz
tekst publ. na stronie PR

Dodaj komentarz