Janda żartuje

Krystyna Janda chciała przez 2 laty otworzyć dużą scenę swojego teatru żartem Allena, zatytułowanym “Bóg”, ale nie żałuje, że premiera się odwlekła.
Wcześniej ktoś mógłby potraktować ten żart sceniczny zbyt serio, nawet ona sama. Tymczasem to tylko opowieść o zmaganiach starożytnego autora z brakiem zakończenia sztuki, o kłopotach postaci scenicznych, które dowiadują się, że ich byt jest mocno wątpliwy. Mimo że trochę to przypomina metodę wielkiego reformatora teatru, Luigiego Pirandella, to jednak przede wszystkim zabawa, dedykowana tym, którzy swoją twórczość celebrują i uświęcają. Allen zręcznie bawi nas formą, żongluje czasami, anachronizmami, zresztą sam pilnuje interesu u Jandy, dając słyszeć się przez telefon w rozmowie z Kretynikiem, osobnikiem o niejasnej tożsamości płciowej, którego (którą?) gra z komediowym błyskiem w oku Maria Seweryn. Premiera wymarzona na jubileusz, czyli bez zadęcia. Widzowie są zachwyceni, zwłaszcza że w Chór grecki wcielili się, odziani w powiewne szatki, aktorzy Montowni.

Woody Allen, “Bóg”, reżyseria Krystyna Janda, tłum. Anna Kołyszko, scenografia Arkadiusz Kośmider, muzyka Paweł Mykietyn, premiera 15 listopada 2008

Tekst opublikowany w miesięczniku "Stolica" (grudzień 2008)

Dodaj komentarz