Harold Pinter nie żyje

W Wigilię zmarł w wieku 78 lat Harold Pinter, wybitny dramaturg, laureat Nagrody Nobla i Europejskiej Premii Teatralnej.
Napisał 32 sztuki i od lat wycofał się z twor5czości dramaturgicznej. Od czasu do czasu pisywał wiersze oraz teksty publicystyczne, najczęściej ekspresyjne protesty przeciwko polityce USA, zwłaszcza George'a Busha. Stawał po stronie pokrzywdzonych o odrzuconych, nie kryjąc swoich lewicowych przekonań, choć nie był zwiążany z żadna partia.
W Polsce grywano jego sztuki w ostatnich latach rzadko, mimo że niedawno ukazała sie trzytomowa edycja jego dramatów. Najciekawsza była inscenizacja "Powrotu do domu": w Teatrze Ateneum z kreacjami Mariana Kociniaka, Mariana Opani i Grzegorza Damięckiego. inter stworzył nowy język teatralny, przełamując teatr absurdu metaforą i mroczną tajmnicą ludzkiego piekła, które każdy nosi w sobie.
Odkrycia Pintera, jego nowy, konwersacyjny język, uwzględniający meandryczność potocznej mowy, jej specyficzną muzykę, który zyskał określenie „Pinteresque”, wrażliwość na zagrożenia, zwłaszcza przemoc i zniewolenie, jakie czyhają na jednostkę – wszystko to ujawniło się już w debiutanckim dramacie Pintera „Pokój” (1957, nota bene nigdy w Polsce nie granym i dopiero w ubiegłym roku przetłumaczonym), a potem objawiało w późniejszych głośnych dramatach, takich jak „Samoobsługa” czy „Urodziny Stanleya”, aż po „Rocznicę” (2000). W rzeczy samej Haroldowi Pinterowi chodziło niezmiennie o „błahostkę” – o wolność. Urodzony libertyn.
Tomasz Miłkowski

Przypominamy recenzje ze spektaklu "powrotu do domu" w Ateneum:

Ten niemoralny Pinter

Podobno „Powrót do domu” Harolda Pintera w Ateneum nie ma wzięcia. Bilety się nie rozprzedają, odwoływane są spektakle… Rzecz godna uwagi, bo spektakl jest dobry, nawet bardzo dobry, ale nieprzyjemny. Powtarza się stara historia, kiedy to po londyńskiej prapremierze sztukę przyjęto nieufnie, zarzucając autorowi, że postacie wymknęły się jego władztwu. Ba. Ale w tym największy komplement!

Publiczność nie lubi się przemęczać, a Pinter stawia niewygodne, trudne pytanie, kluczy po mrocznych ostępach ludzkiej psychiki i zdaje się nie mieć żadnych barier. Opowieść o rodzinie, która anektuje synową jednego z potomków pana domu, Maksa, jako rodzinną prostytutkę, urąga moralności, kwestionuje wszelkie puratynizmy i ortodoksje. Każe się zastanowić, na jakim świecie żyjemy. A to jakże nieprzyjemne.

Sztuka grana jest wyśmienicie. Maks Mariana Kociniaka to rasowy tygrys na emeryturze, nadal niebezpieczny, jego syn Lenny Grzegorza Damięckiego to neurotyczny demon niszczenia, krewniak Sam Mariana Opani, pozornie ospały i zdominowany, to tylko urlopowany mściciel, który skoczy ci do gardła, jeśli tylko okoliczności mu pozwolą, a ograniczony umysłowo Joey Dariusza Wnuka może narobić szkód niewyobrażalnych. Najgroźniejszy wszakże jest inteligent Teddy Arkadiusza Nadera, który potulnie zgadza się na każdą niegodziwość i czmycha z pola walki. Wśród nich wszystkich niejasna postać Ruth Magdaleny Wójcik, kobieta-pułapka, piękna a nieodgadniona, także dla samej siebie.

Prawdziwa kopalnia zagadek i zawiłości, rozkosz dla znużonego bylejakością współczesnego dramatu umysłu. A jednak publiczność woli się nie męczyć. Czy wrócą kiedyś czasy, kiedy będziemy się w teatrze tak fantastycznie „nudzić”? Czy to jedynie złudzenie kogoś, komu trudno przystać tylko na repertuar łatwy, lekki i przyjemny?

Tomasz Miłkowski

Harold Pinter, „Powrót do domu”, tłum. Adam Tarn, reżyseria Barbara Sass, scenografia Zofia de Ines, muzyka Michał Lorenc, światła Wiesław Lorenc, układ tańca Rafał Dziemidok, Teatr Ateneum, premiera 8 grudnia 2007

Dodaj komentarz