Dorota Masłowska: Między nami dobrze jest

Wygląda na to, że Dorota Masłowska, cudowne dziecko polskiej literatury, której debiutancka powieść „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” (2002) podzieliła czytelników i krytyków, na dobre zadomowiła się w teatrze. Po udanym debiucie, napisanym na zamówienie TR Rozmaitości, „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” (2006) napisała kolejny zjadliwy dramat, „Między nami dobrze jest”. Pod mylącym tytułem, bo, oczywiście, nie jest dobrze między nami, autorka ukazuje z kilku perspektyw polski węzeł gordyjski, w który splatają się losy współczesnych Polaków.

Z jednej strony, to portrety ludzi wykluczonych, widłowa z Tesco i jej gruba sąsiadka rozdająca ulotki, żyjących poniżej minimum egzystencji, z drugiej strony, to starsze pokolenie, dla którego doświadczenie drugiej wojny światowej pozostaje nieustanną traumą, z trzeciej wreszcie, to żerujący na ich krzywdzie, zagubieniu i niedostosowaniu, stręczyciele idei. Tych ostatnich reprezentują w farsie Masłowskiej reżyser mającego powstać wiekopomnego filmu „Koń, który jeździł konno” i prezenterka, przeprowadzająca z nim infantylny wywiad.
Masłowska z werwą przedrzeźnia język mediów, reklam, uproszczeń propagandowych, wywołując ironiczno-groteskowy efekt. Podkreśla to dobitnie konfrontacja medialnej papki z przestarzałym językiem wspominającej dawne czasy Osowiałej Staruszki, dla której czas i sposób mówienia zatrzymały się w dniu pierwszego bombardowania Warszawy. Nic dziwnego, że trudno tutaj o porozumienie, brak językowej wspólnoty decyduje o postępującym rozpadzie.
Autorka jest późną uczennicą Tadeusza Różewicza, przypomina Wnuczkę z „Kartoteki rozrzuconej”. Uzupełnia szyderczy opis rzeczywistości polskiej, jaki stworzył poeta, o nowe elementy. Jest to jednak Różewicz przyprawiony Gombrowiczem. Dlatego u Masłowskiej problemem jest polskość, przed którą broni się główna bohaterka dramatu, Mała Metalowa Dziewczynka: „Ja to już od dawna zdecydowałam, że nie jestem żadną Polka, tylko Europejką, a polskiego nauczyłam się z płyt i kaset, które zostały nam po polskiej sprzątaczce (…). Nie jesteśmy żadnymi Polakami, tylko normalnymi ludźmi!”. Tej sztuki nie wolno zlekceważyć, jest o czym myśleć.
Tomasz Miłkowski
Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2008, s. 86, 26 zł, ISBN 978-83-89603-60-9

Tekst publikowany w Magazynie literackim Książki (grudzień 2008)

Dodaj komentarz