Szkoła gustu: Zawistni komedianci

Aktorzy Komedii Francuskiej najwyraźniej pozazdrościli swym kolegom z branży, nie poddanym rygorom tradycji i zobowiązań wobec wytwornej publiczności, i postanowili swoim widzom spłatać figla. Chroń nas, panie boże teatralny, od takich żartownisiów!

Zamiast nobliwej dekoracji zobaczyliśmy w „La festaSpira Scimone dość zapuszczone wnętrze mieszkania, gdzie rezyduje podstarzałe małżeństwo z dorosłym synem, który tu tak naprawdę rządzi, ubranych byle jak i zachowujących się jak w sztukach małego realizmu z domieszką groteski. O ile część pierwsza mieściła się w granicach zadania: Komedia Francuska szuka nowego repertuaru komediowego, o tyle „Pocieszne wykwintnisie” to klapa na całej linii. Próba niezdarnego przełożenia żartu Moliera na współczesność ograniczyła się do serii stawianych min (celował w tym, niestety, Andrzej Seweryn), kolebania się brzuchach, aktorskiej szarży oraz klaunady z melonikami. Nie było w tym ani krzty wdzięku, ani drapieżności, ani poczucia humoru. „Po raz pierwszy wystawiam Moliera” – wyznał reżyser Dan Jemmett. To widać.
Semła
Spior Scimone, „La festa”, reż. Galin Stoev, scen. Saskia Louwaard i Katrijn Baeten; Molier, „Pocieszne wykwintnisie”, reż, Dan Jemmett, scen. Denis Tisseraud, Komedia Francuska, występy gościnne w Teatrze Narodowym w Warszawie, 16 listopada 2008

Dodaj komentarz