Alicja – tam i z powrotem

O "Alicji" w warszawskim Teatrze Dramatycznym w reż. Pawła Miskiewicza.
Scena głęboka, wydłużona niczym tunel. Przypomina modny klubowy bar (Fabryka Trzciny?) albo wagon kolejowy. Na przedzie w fotelu Alicja (wyśmienita Barbara Krafftówna), a na oparciu fotela jej młodsze alter ego (Klara Bielawka, tegoroczna absolwentka szkoły teatralnej w Krakowie). Długo nic się nie dzieje. Sytuacja jest niejasna, podejrzana nawet. Nagle w tyle sceny otwierają się rozsuwane przeszklone drzwi – pojawia się konduktorka i zarządza: Bilety do kontroli. Okazuje się, że w głębokich fotelach siedzi sporo pasażerów. Alicja nie poddaje się kontroli. Konduktorka informuje, że jedzie w niewłaściwym kierunku. To znaczy w jakim? Na razie Alicja nie akceptuje zastanej sytuacji, opiera się, próbuje racjonalizować. Ale w świecie stworzonym przez Lewisa Carrolla, w jego sennym marzeniu-koszmarze wszystko jest opak i przegląda się w absurdalnie wykoślawionym zwierciadle. Niby przeciwna strona lustra, a jednak coś więcej – podróż w głąb mrocznego ja, własnych niepokojów. Dlatego w przedstawieniu Miśkiewicza są dwie Alicje: ta starsza przygląda się młodszej, choć tak naprawdę nie wie, z czasem wie coraz mniej, czy ona to ona i traci poczucie realności. Jak i pozostali, Biała Królowa (Joanna Szczepkowska) i Czerwona (Katarzyna Figura), Kot z Chishire (Krzysztof Dracz), Biały Królik (Łukasz Lewandowski), Zając (Władysław Kowalski) czy Suseł (Henryk Niebudek), którzy znaleźli się w piekielnej klatce czasu obumarłego, choć powtarzalnego, jakiejś potwornej Nibylandii, gdzie nic nie jest prawdziwe, ale to nie znaczy, że boli mniej. Boli inaczej. Maciej Słomczyński dawno temu odkrył surrealistyczne, wieloznaczne dno opowieści o Alicji. Przedstawienie Miśkiewicza idzie w tę samą stronę. Utrzymane w somnambulicznym rytmie, zagadkowe, chwilami groteskowo zabawne, z pełnymi dwuznacznej perwersji piosenkami, a przede wszystkim nieustanną grą między postaciami niepewnymi własnej tożsamości. Cały zespół – na czele z królującą tu Barbarą Krafftówną – czuje się  w tej okrutnej a łagodnej opowieści jak w domu, odnajdując w opowieści Carrolla nasze powszednie strachy.

Tomasz Miłkowski

Alicja, na podstawie powieści Lewisa Carrolla „Alicja w krainie czarów” i „Alicja po drugiej stronie lustra” w tłum. Macieja Słomczyńskiego, scenariusz: Paweł Miśkiewicz, Dorota Stajewska, reż. Paweł Miśkiewicz, scen. Barbara Hanicka, dramaturgia Dorota Sajewska, światło Wojciech Puś, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy im. Gustawa Holoubka, premiera 14 października 2008

Tekst publikowany w "Przeglądzie"

Dodaj komentarz