Hasło: teatr, odzew: aktor

O książce Andrzeja Siedleckiego Sekrety techniki aktorskiej.

    Jest w tej książce coś niezwykle istotnego, kwestia o której rzadko dziś mówi krytyka. Mianowicie przekonanie, iż stan świadomości techniki aktorskiej zawsze, niezależnie od kierunku nowatorskich projektów, generuje podstawową przestrzeń teatru. Autor – Andrzej Siedlecki sam przeszedł kolejne etapy scenicznego wtajemniczenia. Ukończył legendarne Liceum Techniki Teatralnej, Wydział Aktorski warszawskiej PWST. Grał w wielu teatrach. Od Katowic po Teatr Polski i Studio Szajny. Próbował sił jako reżyser, scenarzysta, dziennikarz. Osobną, dziś główną, domeną jego pracy jest edukacja. A że zawędrował do Australii (po drodze występując m.in. w USA i Japonii), właśnie w Sydney prowadzi kursy aktorsko-reżyserskie.

    Sekrety techniki aktorskiej Andrzeja Siedleckiego – rzecz wydana nakładem rzeszowskiej oficyny FOSZE – nie mają ambicji rozprawy teatrologicznej. Nie są również pamiętnikarskim zapisem. To autentyczny poradnik, któremu patronuje duch Stanisławskiego. Książka ujmująco skromna, choć dociekliwa w poszukiwaniu lokalizacji na scenie osoby aktora. Siedlecki sporo uwagi poświęca zwłaszcza dwóm technikom: relaksacyjnej i mowy. Krok po kroku wyznacza kolejne ćwiczenia. Wszystkie te wskazówki łączy jeden cel – nauka aktorskiego przekazu. Ćwiczeniowym zestawom towarzyszą porady, mini-słowniki, hasła. Cała ta „techniczna infrastruktura” jest wprowadzana wedle najlepszych edukacyjnych wzorców: kolejność etapów, sesji; układ tematów, końcowe wnioski, weryfikacja, system i tryb ocen.

    Adresowany do instruktorów, uczestników ruchu amatorskiego podręcznik stanowi cenną przeciwwagę dla widowiskowej bylejakości, dla medialnej propagandy aktorstwa za jedną minę. Sądzę, że książka ucieszy również miłośników sztuki teatru, jako że autor zagląda w kulisy, odsłania ważne elementy pracy nad rolą. I tu mam pewien niedosyt. Przyjmując oczywiste podręcznikowe skróty, żal mi, że tekst nie zaznacza wielkich obszarów teatralizacji, wśród których wykonawca spotyka się nie tylko z techniką i inspiracją literacką, ale z przekładem, stylizatorską odmianą, metaforą, artefaktem. To oczywiście już ciąg dalszy, natomiast we wstępnych ćwiczeniach trzeba by wyraźniej zasygnalizować tę sferę metamorfozy systemu scenicznych znaków.

    Precyzyjny tok wykładu. Klarowny, bez cienia minoderii język, w którym czytelnik od razu rozpozna głos nie tylko praktyka, lecz i entuzjasty sceny. Pytanie postawione w podtytule: jak uczyć, okazuje się też kluczowym pytaniem, jak rozpoznawać wśród zawirowań współczesnej kultury, presji wszechobecnego relatywizmu – prawdziwą sztukę aktorską. Już za to samo należą się autorowi szczególne brawa. Licząc na kontynuację, serdecznie rekomenduję książkę Andrzeja Siedleckiego.

Jagoda Opalińska

Dodaj komentarz