Dialog z Hemarem

Najnowszy spektakl „Okiem Hemara i nie tylko…” to żadna składanka, żaden okolicznościowy montaż, lecz mądry, pełen urody, precyzyjnie realizowany teatr – pisze Jagoda Opalińska.
Czy poeta, czy kupleciarz,
Tyle wiem, żem kabareciarz

    To „tyle” w wypadku Mariana Hemara oznacza: przenikliwy osąd rzeczywistości, literacką erudycję, translatorski talent, własną liryczną przestrzeń, znakomite wyczucie żartu, duży łyk autoironii, smak, wdzięk, oraz szczególną muzykalność. Ale równocześnie to „tyle” sprawia, że iść Hemarowskim tropem nie jest łatwo. Pisarz chętnie zmienia tonację słów, często zwodzi i uwodzi czytelnika. Można się więc łatwo zauroczyć sentymentalnym refrenem zostawiając po drodze gorzką refleksję humanisty. Lub zatrzymać przy celnym felietonowym skrócie skierowanej ad personam złośliwości, a minąć kolorową metaforę poety.

Autor zbioru „Rzeź Pragi” jako donośny głos Wolnej Europy został objęty PRL- owską cenzurą i bywał tylko przemycany pod formą kabaretowych obrazków, bądź wśród sentymentalnych wspominków międzywojnia. I niestety również z okolicznościowych przywołań ukształtował się sceniczny portret Hemara. Niby ciepły, dowcipny, ale nieco zakurzony, w najlepszym wypadku rodzajowy, bez pasji, wyobraźni, emocji pierwowzoru.

Tym bardziej zaskakuje rozmachem najnowszy spektakl „Okiem Hemara i nie tylko…”. Żadna składanka, żaden okolicznościowy montaż, lecz mądry, pełen urody, precyzyjnie realizowany teatr. Barbara Dobrzyńska (scenariusz i reżyseria) szlify teatralne zdobywała u boku samej Włady Majewskiej, znakomitego człowieka teatru i radia, osoby, która na temat twórcy „Dwóch Ziemi Świętych” wie wszystko. Lwowianka od stóp do głów, ba „magister praw i umiejętności politycznych” Uniwersytetu Jana Kazimierza, perła radiowej Lwowskiej Fali, zawsze bezbłędnie rozpoznawała każdą drogę Nawskrośpoety i Kabareciarza. To o niej, jako o cudownej wykonawczyni „Chliba kulikowskiego”  Hemar powiedział:  „leży na Władzie jak na nią upieczony”.

    Spektakl Barbary Dobrzyńskiej posiada więc znakomity rodowód, a równocześnie wprowadza własną miarę, wedle której toczy się dialog z Hemarem, z polskimi fobiami i z polską nadzieją. Porządek biografii, czyli lwowsko-warszawsko-wojenno-londyński wizerunek artysty, staje się tu porządkiem rozmowy o naszej mentalności. Biorą w niej udział wszyscy wykonawcy.
Krzysztof Radkowski z taktem, ogromnym wyczuciem niuansów sztuki stylizacji rysuje sylwetkę samego autora. Nerw polityczny i żartobliwy cudzysłów przedstawianych tekstów celnie zaznacza Jan Józef Kasprzyk. Wśród żartobliwe nostalgicznych rejonów satyrycznego kamuflażu znakomicie porusza się Maciej Gąsiorek. A więc cały męski zespół tworzy silną grupę, choć wyróżnia się Witold Bieliński. Bo, proszę Państwa, zaśpiewać „Ach ten wąsik”, znaczy dotknąć atmosfery wiosny 1939 roku, kiedy to na deskach Teatrzyku Ali Baba (rewia „Orzeł czy Rzeszka”) Ludwik Sempoliński w Chaplinowskim kostiumie przyprawiał gębę Hitlerowi. Idąc tym tropem Bieliński sygnalizuje ciąg dalszy przeobrażeń politycznych kanalii. Znakomity warsztat. Ręką mistrza dozowane środki ekspresji. Brawo !

    Zaczęłam od panów, gdyż oni reprezentując Hemarowski charme, stanowią wyraziste tło dla trójki pięknych pań. Barbara Dobrzyńska – wulkan energii, wspaniały głos, komediowa werwa i głęboki liryczny ton. Wytrawne aktorstwo, równie biegłe w przekazie stylistyki Marii Modzelewskiej co Włady Majewskiej. Gratulacje! Powściągliwie, bez cienia minoderii, natomiast z wokalną perfekcją i starannie dobranym gestem śpiewa przebój Ordonki „Miłość ci wszystko wybaczy”  Maria  Sommer. Nb. artystka też sygnalizuje swoją  biegłość w sztuce kabaretu. („Przymiarka” – londyńska rola Heleny Kitajewicz !).  Ruch, gest, mimika, muzykalność, czyli Mira Zimińska i nie tylko Zuzanny Lipiec. Aktorskie rękodzieło. Proszę o bis.
    W epilogu pojawia się scena inspirowana „Wyzwoleniem”. Muza (Dobrzyńska) i Autor (Radkowski) spotykają się wśród romantyczno-modernistycznych sporów o polską rację stanu, o polską rację kultury. Ale nie jest to zwrot historyczny. Słowa Zbigniewa Herberta otwierają nową przestrzeń dla Hemarowskiej poezji. Józef Mackiewicz pytał kiedyś: „A jak Hemara nie będzie, to co z nami będzie ?”
    Spektakl Barbary Dobrzyńskiej, realizując barwny teatr wypełniony myślą, żartem i muzyką (bardzo dobry akompaniament Witolda Wołoszyńskiego),  nadaje temu pytaniu sens autentycznego dialogu.

Okiem Hemara i nie tylko…”, Warszawskie Towarzystwo  Teatralne im. T.M.B.W. Fijewskich,  prem. Centrum Łowicka, W-wa 12.05.2008

Dodaj komentarz