Szkoła gustu: Hollyday

Czar kiczu
W Trybunie (14 marca 2008) recenzja „Hollyday".
Barbara Hirsz od niedawna tam publikuje, teksty przemyślane, dobrze skonstruowane i z wyraźnym tłem światopoglądowym. Sprzyja młodemu teatrowi, wadzi się ze strasznym mieszczuchem, zwraca uwagę na sens, ale mniej na warsztat. W spektaklu Michała Siegoczyńskiego dostrzega umiejętne (ale czy na pewno umiejętne?) posłużenie się kiczem, który pomaga zdemaskować „niespełnioną obietnicę nowoczesności, która w ładnych opakowaniach sprzedaje pustkę”. No dobrze, może to i nie nienowe, ale z pewnością trafne rozpoznanie świata zainfekowanego pozorami masowej kultury. A jednak trudno przystać, że Siegoczynski idzie dobrą drogą, bo rozpoznaniu nie towarzyszy precyzja dobranych środków. Aby kicz demaskować i wydrwiwać, trzeba się nieźle napocić, trzeba bardzo dużo umieć i nie można wykpiwać się byle czym. A tego byle czego jest w tym spektaklu zbyt wiele, a za mało przekonujących umiejętności warsztatowych. Hirsz daje młodemu, ambitnemu twórcy kredyt. I bardzo dobrze, szkoda jednak, że nie przestrzega go przed łatwizną paradowania w szatkach kontestatora, który jeszcze za mało umie, żeby skutecznie przedrzeźniać.
Semła

Dodaj komentarz