Proces. Szkoła gustu: Znużenie recenzentów

We Współczesnym wielkie wydarzenie: „Proces” Franza Kafki w inscenizacji Macieja Englerta, koronkowa robota teatralna, spektakl świetnie grany, domyślany, przejmujący. A jednak recenzenci są znużeni.

Owszem, przyznają, że kunsztowne rzemiosło, że poszczególne osiągnięcia aktorów, scenografia, muzyka, światło, ruch, ale razem: szkoda gadać. Kowalczyk (Rzeczpospolita) ziewa znudzony, Derkaczew (Wyborcza) w pojedynku (?) Enlgert-Zadara, bo dziełem przypadku otwarcie przeglądu Zadara.pl zbiegło się z premierą „Procesu”. Wychodzi na to, że rzemiosło traci na cenie, a zdolność obcowania z tekstem słabnie.
Co do „pojedynku” wskazana byłaby wstrzemięźliwość. Wprawdzie po premierze „Procesu” oklaski nie wstrząsnęły gmachem na Mokotowskiej, ale i Zadara zebrał po „Księdzu Marku” nieco więcej niż grzecznościowe podziękowanie, a z „Kartoteki” połowa widzów wyszła. Jeśli ktoś marzy o standing ovation, niech idzie do Komedii. Tam zawsze oklaski na stojąco, entuzjazm bez miary.
Semła

Dodaj komentarz