Ostatni Żyd w Europie. Szkoła gustu: Terapia wstrząsowa

„Ostatni Żyd w Europie” w warszawskim Teatrze na Woli to najgorętsza premiera w tym sezonie: w jednym spektaklu widz zbombardowany zostanie potężną dawką stereotypów, fobii, z ksenofobią na czele. Tylko kamień pozostanie obojętny.

Tuvia Tenbenbom, nie osładzając rzeczywistości ani nikomu nic nie oszczędzając, mówi wprost o pokładach gromadzonej pokoleniami nienawiści, obcości, religijnej zaborczości, żywiołowej plemiennej niechęci. Premiera nowojorska tak zeźliła oficjalnych ideologów z Polski, że protestowała nawet polska ambasada. Przed polską (i europejską zarazem) prapremierą stołeczne ZTM odmówiły kolportażu w autobusach plakatów zapowiadających premierę, pod pozorem, że mogłyby obrażać pasażerów… Po „Strachu” Grossa jednak już z mniejszym lękiem widownia spotkała się z tym tekstem, który zapowiada normalność. Kuracja wstrząsowa jest konieczna, jeśli chce się mówić prawdę. Olga Chajdas, debiutantka reżyserująca tę sztukę, z odwagą weszła w sam środek nieustającej debaty, czym jest i powinien być teatr.
Semła

Dodaj komentarz