Niekończąca się historia

Do 5 wcześniej wydanych monografii o dziejach polskiego Szekspira od końca XVIII w. po współczesność oraz po fundamentalnej książce „Czytając Szekspira” i monografii jednej roli (Jacka Woszczerowicza jako Ryszarda III) Andrzej Żurowski dorzucił książkę następną, „Prehistoria polskiego Szekspira”.
Na tym jednak nie koniec, bo już wiadomo, że na tzw. dniach ukaże się niewielka rozmiarami acz arcyciekawa książeczka o Szekspirach monodramatycznych (książeczka zadebiutuje wkrótce na wrocławskim festiwalu jednego aktora), na druk czeka także inna „branżowa” monografia, Szekspir w polskim Teatrze TV, prezentowana już w postaci zapowiedzi, aryciekawego wystąpienia podczas sesji „Dwa teatry” w Sopocie parę lat temu. Tak więc łatwo się już doliczymy 11 większych i mniejszych rozmiarami monografii, które składają się na tę Szekspirodeę Andrzeja Żurowskiego, kronikarza i czułego strażnika obecności Szekspira na scenach polskich.
„Prehistoria polskiego Szekspira” jednak na tle dotychczasowych prac jej autora wyróżnia się kilkoma istotnymi odmiennościami. Po pierwsze, tym razem mowa jest o Szekspirach w Polsce, a nie o polskim Szekspirze. Po drugie, o spektaklach trup angielskich lub niemieckich, które odbyły się na terenach Rzeczypospolitej przed końcem XVIII wieku (kiedy to lwowska premiera „Grobów Werony” na podstawie „Romea i Julii” w roku 1796 zapoczątkowała triumfalny pochód Szekspira po scenach polskich już po polsku), albo i przed końcem XVIII wieku wcale się… nie odbyły. Wiele tu bowiem tropów niepewnych, błędnych bądź zaledwie hipotetycznych. Po trzecie, niemal nic albo doprawdy niewiele wiadomo o kształcie scenicznym prezentowanych przedstawień, już prędzej o scenariuszach. Pod tym względem zupełnie unikatowy jest dokument toruński, prawdopodobnie z roku 1701, a dotyczący prezentowanej tam przeróbki „Króla Leara”. W przeróbce tej wiele zaskakujących, a wielce moralnych zmian, a to m.in. ochocze samobójstwo Reginy vel Regany, śmierć Glocetera z radości po rozpoznaniu syna i triumf starego Leara, „który cieszy się posłuszeństwem córki Kordelii”. Piękny happy end.
Jeszcze piękniejszy wszelako radosny triumf badacza: Żurowski z lubością wdaje się w drobiazgowe dociekania, jak było, mogło być lub przypuszczalnie mogło być, obala i podtrzymuje hipotezy, śledzi następstwo faktów, szpera po dokumentach niczym triumfujący archiwista, który znajduje upodobanie w obcowaniu z tak fantastycznymi znaleziskami obecności Szekspira w Polsce. Przypomina pod pewnym względem bohatera powieści Anatola France'a, Sylwestra Bonnard, która czerpie zadowolenie ze swych bibliofilskich kwerend (dla zapominalskich – Zbrodnia Sylwestra Bonnard).
Nawet jeśli nie dzielić z badaczem jego pasji (graniczącej z rodzajem zabawy-gry z przeszłością) swoją książką dowodnie Żurowski wykazuje, że Rzeczypospolita, rozwijająca się na pograniczu kultur, potrafiła czerpać inspiracje z wielu dopływów, a nie ostatnim tego potwierdzeniem była obecność Szekspira po angielsku, niemiecku, flamandzku i francusku, zanim przemówił w Polsce po polsku – przy czym obecność w Rzeczypospolitej w czasach, kiedy w purytańskiej ojczyźnie Szekspira jego bohaterom zatykano usta. Słowem, choć to pole obserwacji dość szczególne, to wcale ważne jako przyczynek do historii kultury polsko-europejskiej. Nie od dzisiaj zaczęła się nasza unia z Europą.

Tomasz Miłkowski
Andrzej Żurowski, „Prehistoria polskiego Szekspira”, Wydawnictwo Literatura Net PL, Gdańsk 2007

Dodaj komentarz