Kordian w Koszalinie

O tym, jak tradycja romantyczna bliska jest sercu każdego Polaka (a może i nie tylko Polaka?) świadczy ogromna popularność wielkich dzieł z kanonu romantycznej literatury.

Ich uniwersalizm, ponadczasowe piękno i ogrom zawartych w doskonałym kształcie literackim emocji intryguje teatralnych twórców. Inspiruje ich również do wciąż nowych, bardziej lub mniej udanych interpretacji romantycznych arcydzieł. Wykreowanego przez Juliusza Słowackiego (patrona koszalińskiej sceny) bohatera ubierano w dżins Bywał nawet… kierownikiem w hipermarkecie! Prowokacja? Oczywiście? Ale czemu właściwie na służyć? Na szczęście, w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym, zobaczyliśmy utrzymaną w duchu romantyzmu, bardzo stylową, elegancką, wyrafinowaną plastycznie inscenizację – dzieło wybitnego reżysera Jana SKOTNICKIEGO. Spektakl potwierdził słuszność słów Adama Hanuszkiewicza, że „teatr to najlepsze miejsce dla sztuk romantycznych. Jego siła i dynamizm aktorów ożywiają te teksty, dodając atrakcyjną dla widza plastykę żywej mowy”.

     Kordian, nazwany przez historyków literatury „dramatem generacyjnym, przedstawiającym dojrzewanie i klęskę pokolenia powstania listopadowego”, dziś dla nas – współczesnych – stał się romantycznym mitem. Prawdopodobnie niewielu teatralnych widzów śledzi dzieje słynnego Kordiana w kontekście artystycznej polemiki dwóch wielkich romantycznych wieszczów – Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, a jednocześnie konfrontacji odmiennego spojrzenia na Polskę. Kwestionując mickiewiczowską mesjanistyczną interpretację przeznaczenia Polski, Słowacki podważył sens biernego cierpienia, uznając za najwyższe wartości etyczne, a także za sens życia konieczność czynnej walki ze złem.
      Echa tych polemik są naturalnie obecne w koszalińskiej inscenizacji, przede wszystkim jednak widzowie towarzyszą bohaterowi w jego podróży przez życie, odnajdując w postaci wiecznego romantycznego everymana własne przemyślenia i refleksje. Oglądamy wypracowaną intelektualnie i artystycznie próbę samookreślenia się młodego człowieka wobec otaczającego go świata. Kordian po raz kolejny prowokuje, zmusza, by zastanowić się nad sobą, nad historią i nad współczesnością, nad siłą marzeń… Jak widać, targany namiętnościami romantyczny młodzieniec, jest wciąż postacią bardzo bliską sercom publiczności, potwierdzając uniwersalny wymiar wielkiego dzieła Słowackiego. Kordian wciąż pozostaje bowiem symbolem polskich losów, klęsk, nadziei, również w perspektywie bardzo bliskiej nam historii,
      Dzieje Kordiana, które obejrzeliśmy na scenie Bałtyckiego Teatru Dramatycznego, są ilustracją duchowych przemian bohatera. Młodziutki, nieszczęśliwie zakochany idealista, rozpoczyna etap podróży po świecie, stopniowo tracąc złudzenia i wiarę. Na ośnieżonym szczycie Mont Blanc dojrzewa do wielkiej metamorfozy. Zmagając się z obecnymi w duszy demonami odnajduje cel i sens życia w walce o wolność ojczyzny… Zagubiony w nieprzyjaznym świecie, dramatycznie rozdarty romantyk zmienia się w spiskowca przepełnionego pragnieniem zabicia cara – symbolu znienawidzonego zaborcy. Jednak w decydującej chwili zabraknie determinacji, Urzeczywistnienie planów przerasta jego siły…
      Dramat niespełnionego buntownika Jan Skotnicki przekłada na sceniczne obrazy, uderzające konsekwencją i precyzją, wspaniałym wyczuciem teatralnej formy, a jednocześnie różnorodnością nastrojów. Czysty, typowo romantyczny liryzm z początkowych scen stopniowo przechodzi w mroczną, rozgrywaną w fantasmagorycznym klimacie opowieść o gorączkowym szaleństwie i zachwianej równowadze widzenia. Jan Skotnicki znakomicie aranżuje również dynamiczne sceny zbiorowe, odważnie i nowatorsko kreuje sceniczną przestrzeń.
     Czy w dziewiętnastowiecznym młodzieńcu współczesny człowiek może dostrzec samego siebie? Racjonalizm i pragmatyzm teraźniejszości zderzony z romantyczną tradycją przynosi nieoczekiwane efekty, ujawniając, że wicher romantycznych namiętności nie jest jedynie anachronizmem. Reżyser z perfekcyjną dokładnością buduje wizerunek swego Kordiana, a odtwórca tej roli – Marcin Rój, doskonale wciela się w człowieka, będącego kopalnią skrajnych emocji. Nie jest papierową postacią z pożółkłych kart zapominanego poematu, przeciwnie – uderza spontanicznością, autentyzmem, doskonałym wykorzystywaniem różnorodnych technik aktorskich. Nie ulega wątpliwości, że rola Kordiana należy do najtrudniejszych w kanonie polskiej dramaturgii, a jednak młody aktor poradził sobie z tym artystycznym wyzwaniem.
      Na uwagę zasługują także role Wojciecha Rogowskiego (niepokojąco dwuznaczny w swych reakcjach Konstanty) i Piotra Krótkiego jako nie pozbawionego przecież ludzkich cech cara. Talent komediowy ujawnia Leszek Żentara w charakterystycznej roli papieża. Sceniczną ekspresją zadziwia Jacek Zdrojewski, a Wojciech Broda emanuje łagodnością i ciepłem jako Grzegorz, opiekun Kordiana.
      Chociaż podczas inscenizacji Kordiana, scenę Bałtyckiego Teatru Dramatycznego zdominowali mężczyźni, nie zabrakło, oczywiście, liryzmu i kuszącego wdzięku niesionego przez kobiece bohaterki romantycznego dramatu. Występujące w podwójnych rolach Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska i Karolina Bratz dobrze wpisały się w klimat spektaklu. Jako Czarny i Biały Anioł – skupione i wyciszone – towarzyszyły rozterkom Kordiana, symbolizując mroczną i jasną stronę duszy bohatera. Ciekawą interpretację postaci Laury – obiektu młodzieńczej miłości Kordiana – wykreowała Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, z kolei Karolina Bratz jest kuszącą i zalotną uwodzicielką.
      Klasyczny dramat Słowackiego rozgrywa się w umownej, ponadczasowej scenografii zachwycającej swą ulotnością i zwiewnością. Małgorzata Treutler po raz kolejny potwierdziła swa klasę mistrzyni poetyckiego nastroju zbudowanego z kształtów i barw. Atmosferę poetyckiego widowiska podkreśla także delikatne, rozproszone światło i sugestywna muzyka autorstwa Mirosława Jastrzębskiego.
     Kordiana – arcydzieło polskiej literatury romantycznej – pozornie znają wszyscy. Jednak dopiero dobre teatralne inscenizacje pozwalają w pełni docenić i głęboko odczuć piękno i wszystkie niuanse bogatego w znaczenia, genialnego poetyckiego tekstu Juliusza Słowackiego. Jednym z wielu atutów koszalińskiego przedstawienia była więc okazja do kontaktu z piękną romantyczną poezją.

Joanna NOWIŃSKA
   
Bałtycki Teatr Dramatyczny im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie – Kordian, autor: Juliusz Słowacki, reżyseria: Jan Skotnicki, scenografia i kostiumy: Malgorzata Treutler, kompozytor: Mirosław Jastrzębski. Występują: Karolina Bratz, Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, Helena Tuliszewska, Jerzy Balbuza, Wojciech Broda, Piotr Krótki, Grzegorz Kućma, Jacek Piotrowski, Wojciech Rogowski, Marcin Rój, Jacek Zdrojewski, Leszek Żentara. Premiera: 6 października 2007.

Tekst publikowany w „Miesięczniku”.

Dodaj komentarz