GLORIA ARTIS DLA KAZIMIERZA BRAUNA

Złoty Medal Zasłużony Kulturze – „Gloria Artis” otrzymał Kazimierz Braun. Uroczystość wręczenia odbyła się w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku przed przedstawieniem jego sztuki "Tamara L."w wykonaniu Teatru Marii Nowotarskiej z Toronto.

Teatr ma dziwne właściwości: potrafi zarówno łączyć, jak dzielić, budować przegrody i wyzwalać poczucie wspólnoty.
Kazimierz Braun

Stanisław Bereś: Jak się robi przedstawienie teatralne?
Kazimierz Braun: – A jak się pisze wiersz? Jak się kocha? Jak się rodzi dziecko?

Kazimierz Braun od 20 lat mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych – jest profesorem reżyserii na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo. W latach 1961 – 2007 wyreżyserował ponad 140 przedstawień teatralnych i telewizyjnych, w tym kilkadziesiąt za granicą. Opublikował ponad 30 książek (m.in. „Cypriana Norwida teatr bez teatru”, „Wielka Reforma Teatru”, „Druga reforma teatru?”, „Kieszonkowa historia teatru polskiego”, „Krótka historia teatru amerykańskiego”),  ponad 300 artykułów z dziedziny historii i zagadnień warsztatowych teatru, w językach polskim, angielskim, francuskim, włoskim, czeskim i innych. Publikował też utwory prozatorskie i dramaty, które były wystawiane w Polsce, USA, Irlandii i Kanadzie (m.in. „Ptak na szczudłach”, „Sztuki o Polakach”).
    Debiutował jako reżyser w Teatrze „Wybrzeże” w Gdańsku. To był rok 1963, trzy jednoaktówki Sławomira Mrożka „Strip tease”, „Karol” i „Na pełnym morzu”. Później współpracował z wieloma polskimi scenami, m.in.: warszawskim Teatrem Polskim, Teatrem Powszechnym w Łodzi, Teatrem im. Słowackiego w Krakowie, Teatrem im. J. Osterwy w Lublinie, w którym w l. 1967 – 1972 był kierownikiem artystycznym, następnie przez dwa lata był w tym teatrze także dyrektorem naczelnym. W latach 1975-1984 był dyrektorem naczelnym i artystycznym w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, skąd został w trybie natychmiastowym odwołany ze stanowiska z powodu działalności opozycyjnej. Bezpośrednią przyczyną odwołania Brauna stała się inscenizacja „Dżumy” Alberta Camus. Braun był autorem adaptacji i reżyserem przedstawienia. „Dżuma” tak naprawdę stała się przysłowiową kropką nad „i”, gdyż Braun ten lont podpalił już znacznie wcześniej. Nie chciał ilustrować w swoim teatrze 'uroczystości z okazji' i 'ku czci', nie był pokorny wobec administracji państwowej i instancji partyjnej (…) – pisał w 1989 roku autor ukrywający się pod pseudonimem Lektor. – "(…) narażał się podejmując próby adaptacji scenicznej „Małej Apokalipsy” Konwickiego. Nie zyskała sympatii władz realizacja „Obory” Helmuta Kajzara, w reżyserii Andrzeja Makowieckiego, jedno z pierwszych przedstawień mówiących o stalinizmie. ("Scena" 1989, nr 9). Gwoździem do trumny było „Nienasycenie” Witkacego w reżyserii Wiesława Saniewskiego. Próba generalna odbyła się 30 maja 1984 roku – wspomina Braun. – Podobnie, jak przed „Dżumą” wyczuwałem, że krążą jakieś donosy, że mogą być kłopoty. Nie sądziłem jednak, że spektakl może zostać zaatakowany frontalnie, przecież miałem oficjalną zgodę na wystawienie „Nienasycenia”, i  Ministerstwa Kultury i Sztuki, i władz wrocławskich. Poza tym „Nienasycenie” przecież zostało napisane w latach trzydziestych XX wieku, a nie w stanie wojennym. Przedstawienie było gotowe. Bardzo ciekawe, z dobrymi rolami Geny Wydrych, Roberta Czechowskiego, Edwina Petrykata. Przyszła cenzura. Po zapadnięciu kurtyny, dowiedziałem się tego samego, co po „Dżumie”: przedstawienie nie uzyska zatwierdzenia i jest definitywnie zdjęte. Decyzja, jak się później dowiedziałem, została podjęta już wcześniej, kształt przedstawienia nie miał na nią wpływu. „Doniesiono mi”, że jest to spektakl, który „by zatruł  atmosferę  polityczną w mieście”. Odwoływałem się, poszły pisma, także do ówczesnego ministra Żygulskiego. Zostałem wyrzucony, zanim się doczekałem odpowiedzi. 5 lipca ówczesny dyrektor wydziału kultury we Wrocławiu, Stanisław Krotoski, wezwał mnie do wojewody. Czekała tam na mnie wicewojewodzina do spraw kultury, p. Wielebińska, i dyr. Krotoski. Wręczono mi dwuzdaniowe wymówienie w trybie natychmiastowym. Zażądano ode mnie podpisu na kopii… Tyle. Potem było zebranie z wszystkimi pracownikami teatru i składanie wymówień na znak protestu przeciw odwołaniu Kazimierza Brauna…
    Braun wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim i w PWST w Krakowie i Wrocławiu oraz na licznych uczelniach amerykańskich, a także m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Kanadzie. 
    Myślę, że praca w teatrze to specjalne zadanie, specjalna służba społeczna. Teatr jest misją, bo jest dziedziną sztuki, która nie istnieje bez świadomości powołania, a ono wymaga wyrzeczeń i trudnych wyborów. Z drugiej zaś strony sztuka powinna opierać się na warsztacie. Ideałem jest integracja tych elementów. Reżyserię widzę jako proces przygotowania do spotkania aktorów z widzami, do wzajemnego obdarowywania się – w świetle sztuki. Teatr winien być otwarty na widza, a jego zadaniem ma być powoływanie wspólnoty, która przekazuje sobie wartości. Teatr to proces ludzki – mówi Kazimierz Braun
W istocie rzeczy spod tej teatralnej wewnętrzno – zewnętrznej konstrukcji wspólnoty, gdzie zasadzkom, nastawionym na pojutrze, popękały sprężyny wyziera wiara w lepsze jutro, a spod słów wygląda intelektualista – ironista. I mimo wszelkich zapisów realności poczucie względności świata i rzeczy. W końcu przemienność teatru i jawy jest niemal obsesją u Brauna. I wcale nie jest powiedziane, że to jawa ma rację. W „polskich czasach” Braun stał się synonimem awangardy teatralnej w zawodowym teatrze.
Dzięki Norwidowi zrozumiałem też, że poezja w teatrze może się rodzić z samego teatru. W Za kulisami jest cudowna scena, w której próbuje się określić istotę posłannictwa poety i jego miejsce w społeczeństwie jest sceną drastycznie erotyczną – Eginea mówi: „Niech zaskoczą nas wszyscy domownicy (…), nas – tak uplątanych ku sobie ramionami”. Nosicielem poetyckiego przesłania jest kaleka – nazywany „ślepym i kulasem”. Choćby tylko dlatego można uważać Norwida za prekursora nowego teatru poetyckiego! (…) Każdy poeta – dramatopisarz konstruuje całość utworu i poszczególne zdarzenia tak, aby poza sensem realistycznym miały one wartość ogólną, wkraczały w porządek poetycki. Norwidowa biała dramaturgia zdaje się stwarzać ku temu specjalne możliwości. Jest najczulszym instrumentem teatru poetyckiego. Potem na te same tropy natrafiłem u Różewicza w teatrze realistyczno – poetyckim – dopowiada reżyser.
Nowy teatr poetycki często w sposób nie tylko dramatyczny, ale wręcz rozpaczliwy buduje poezję na samym ciele i materii, tej materii, z którą człowiek nieustannie się zmaga w trudach i prozie codziennej swej egzystencji. Dlatego także i jego postaci gnieżdżą się często w suterenach i na mansardach, przyprószone są pyłem sadzy lecącej z kominów wielkich miast, pochylone nad wyziewami cuchnących ścieków i martwych rzek, owiane spalinami silników. Dlatego też mowa ich bulgocze echem rynsztoków i kanałów – pisał Braun – Wyróżnikiem teatru poetyckiego przestała być mowa wiązana, wykwintna i kunsztowna; co nie znaczy, że nowy teatr poetycki stroni dziś od słowa napisanego przez poetę. (…) Nowy teatr poetycki nie próbuje udawać piękna tam, gdzie go nie ma, nie używa szminki, nie wygładza chropowatości rzeczy i słów. Przeciwnie, stawia na scenie realne, wyszarpane z rzeczywistości przedmioty i ciała ludzi, pokazuje je tak, jak widać je na zewnątrz. Następnie komponuje z nich – trochę jak malarz robiący collage – rzeczywistość artystyczną. Nie zmieniając desygnatów rzeczywistości, teatr nadaje im formę. (…) Świat poezji nie jest więc tutaj pokazany dosłownie, nie próbuje się go naiwnie namalować, zobaczyć. Wrażliwość, myśl, wyobraźnię widza odsyła się ku niemu, nie pozwalając przy tym zapomnieć, zamknąć oczu na znak, który rodzi w nim przeżycie poetyckie. (…) I dzieje się tak, że znak sceniczny zarówno odsyła widza ku poezji, jak i sam w niewyrażalny sposób, a jednak całkowicie, w całej swej dosłowności i potworności staje się wyrazem poetyckim. Oto największa, humanistyczna wartość nowego teatru poetyckiego.
    Do najważniejszych przedstawień w jego dorobku reżyserskim zaliczane są inscenizacje sztuk Norwida: „Pierścień wielkiej damy” Norwida (Teatr Polski w Warszawie, 1962), „Aktor” (Teatr im. Osterwy w Lublinie, 1965), „Za kulisami” (Teatr im. Słowackiego w Krakowie, 1970) i Tadeusza Różewicza: „Akt przerywany” (Teatr im. Osterwy w Lublinie, 1970), „Kartoteka” (tamże, 1972), „Stara kobieta wysiaduje” (tamże, 1973), „Białe małżeństwo” (Teatr Współczesny we Wrocławiu, 1975, „Przyrost naturalny” (tamże, 1979), „Pułapka” (tamże, 1984). Od czasu, gdy osiadł w USA, sporadycznie reżyseruje w teatrach polskich, natomiast dużo sztuk inscenizuje w Ameryce, przeszczepiając na grunt amerykański twórczość polskich autorów, m.in. Tadeusza Różewicza (np. niedawno wystawił „Kartotekę rozrzuconą”).
    Odznaczenie Kazimierza Brauna złotym medalem „Gloria Artis” jest dobrym momentem do przypomnienia, dlaczego ten artysta został usunięty z teatru i w konsekwencji musiał wyemigrować z kraju. Musiał, bo tak się ułożyły jego losy. Tu nie było dla niego miejsca.

Justyna Hofman – Wiśniewska

Dodaj komentarz