Olbrychski z laurem Stanisławskiego

Niezwykle popularny i ceniony w Rosji Daniel Olbrychski został uhonorowany nagrodą im. Konstantego Siergiejewicza Stanisławskiego podczas zakończonego 1 lipca festiwalu filmowego w Moskwie. Wyróżnienie wręczył artyści Claude Lelouche.

Dotychczasowymi laureatami tego prestiżowego wyróżnienia byli m.in. Meryl Streep i Jack Nicholson. Wyróżnienie nosi nazwę „Ja wieru” (Wierzę), co odpowiada podstawowej tezie Stanisławskiego o nakazie prawdy aktorskiego wyrazu.
W Polsce widujemy teraz artystę w serialu „Dwie strony medalu” i od czasu do czasu na scenie Teatru na Woli, gdzie kreuje tytułowego bohatera w inscenizacji Szekspirowskiego „Króla Leara” w reżyserii Androna Konczałowskiego. Krytyka przyjęła tę inscenizację chłodno (z  nielicznymi wyjątkami – czytaj też "Olbrychski gra Lira").
Z okazji prestiżowego wyróżnienia przypominamy wypowiedzi Daniela Olbrychskiego na konferencji z dziennikarzami przed premierą „Króla Leara”. Spektakl, cieszący się niezmiennym powodzeniem u widzów, wraca na afisz we wrześniu.

Daniel Olbrychski: Moja droga do Lira

To wszystko sprawka Janusza Pietkiewicza, szefa Biura Teatru w stołecznym ratuszu. Kiedy się spotkaliśmy, przypomniał, że niedawno skończyłem 60 lat i może bym zagrał coś w teatrze. Rzeczywiście dawno nie grałem. Ale gdzie? To może u mojego przyjaciela Bogdana Augustyniaka, dyrektora Teatru na Woli. Miałem pomysły dużo skromniejsze, ale Bogdan powiedział, że może by tak Szekspira. Jeszcze mi do głowy nie przychodziło, że to może być Lear. Czułem się nawet zawstydzony, że z mojego powodu powstaje takie zamieszanie…

Pomyślałem o Andronie Konczałowskim. Nigdy u niego nie grałem, a wydawał mi się idealnym reżyserem do Szekspira. Zadzwoniłem. Zgodził się. Szekspir, powiada, dobrze. Jak spadać, to z wysokiego konia…

Andron poprosił, abym mu pomógł w obsadzie. Razem moją żoną i agentką, Krystyną Demską, konstruowaliśmy obsadę marzeń. Marzyłem, żeby Czarek Pazura się zgodził i znalazł czas na pracę z nami. A on od razu do nas przystał i już na pierwszych próbach wzbudził podziw Androna, bo wszedł z marszu, gotów do roli Błazna i stal się ukochanym aktorem Konczałowskiego. Ale właściwie wszyscy młodzi aktorzy, z którymi zetknął się Andron, stali mu się bliscy…

Jaki będzie mój Lear? Będzie mówił po polsku. Będzie miał prawie 61 lat, będzie byłym lub łysiejącym blondynem, będzie miał mój timbr głosu, moją wagę, mój wzrost. Moją wrażliwość lub brak wrażliwości. Moje zalety i moje wady, tak ludzkie jak i aktorskie. To wystarczająco dużo ograniczeń, abym ośmielał się jeszcze coś wymyślać na temat tego Leara. Nie wiem, jaki jest mój Lear. Mimo że wiem o nim więcej niż o sobie samym. Ale jeśli zagrałbym jakąś tajemnicę, byłoby idealnie…

Po bardzo zawiłej i solidnej pracy, jaką przeszliśmy wspólnie, Andron jeszcze przez telefon mówił mi: Powtarzaj sobie tekst, ale już nie graj, ot, tak, bałakaj sobie. Niech ci to samo leci, jakby to Daniel coś pod nosem gadał. Zapomnij, że grasz, że mówisz wierszem. Rozumiem, o co mu chodziło. Nie wynikało to z nonszalancji w stosunku do Szekspira. Wielki Szekspir dał nuty. Można to zagrać na wielu instrumentach, nawet takich, których za życia Szekspira w orkiestrze jeszcze nie było. Tylko trzeba się starać zagrać te nuty po swojemu jak najlepiej…

Czy ten Lear pamięta Hamleta? Jeśli powiedziałbym, że zagrałem dotąd cztery ważne role szekspirowskie i wobec tego łatwiej mi było przyjść na pierwszą próbę i przeczytać za stołem, nawet neutralnie, tekst Leara, powiedziałbym nieprawdę, Nie. Może himalaiście, który przedtem chodził na jakieś szczyty, nauczył się techniki wchodzenia, kiedy idzie w trudnych warunkach pogodowych na Mont Everest, dawne doświadczenia pomagają. Ale przypuszczam, że i dla niego każde dziesięć metrów w górę jest nadal dziewiczym przeżyciem…

Tadeusz Łomnicki powiedział mi przed laty: wiesz, ty kiedyś zagrasz Leara. Ale mówię ci to jako doświadczony, stary aktor, zagraj ty go przed sześćdziesiątką. Bo potem powietrza już może nie starczyć. Jestem w dobrej kondycji fizycznej. Nie piję, nie palę, jestem w formie fizycznej nie gorszej niż wtedy, kiedy grałem Hamleta. Lear jest fizycznie bardzo ciężką rolą. Wydaje się, że to był ostatni moment, żeby się na tę rolę odważyć.

Z wypowiedzi Daniela Olbrychskiego na spotkaniu z dziennikarzami przed premierą „Króla Leara” w Teatrze na Woli.

Dodaj komentarz