Nagrody. Kto je potrzebuje?

Wystąpienie podczas seminarium AICT w Salonikach. Dostępne w wersji angielskiej na witrynie międzynarodowej IACT/AICT
Od dawna rozmawiamy o kryzysie krytyki teatralnej, identyfikując dwa główne tego kryzysu powody. Pierwszy jest od nas niezależny – nasza krytyczna przestrzeń – zarówno wirtualna jak i w druku – uległa zredukowaniu. I to zagraża naszemu społecznemu raison d'etre. Drugi powód kryzysu pochodzi od wewnątrz: nasza modna pedantyczna krytyka staje się coraz mniej komunikatywna, zwiększa się coraz bardziej dystans między krytykami i praktykami, między krytykami i czytelnikami, między krytykami i dziennikarzami; a to osłabia nasz polityczny raison d'etre.
Pomimo tych wielorakich niebezpieczeństw zaniku, krytycy są często zapraszani do udziału w jury, kapitułach i komitetach dokonujących selekcji laureatów nagród teatralnych. W rzeczywistości. krytycy są częściej zapraszani do rozdzielania nagród niż do pisania recenzji. Czy ktoś to lubi czy nie, selekcjonowanie kandydatów do nagród stało się teraz jednym z ważniejszych zajęć krytyka. Ja sam osobiście systematycznie uczestniczę w przyznawaniu kilku nagród, w tym najstarszej i najbardziej upragnionej nagrody w Korei – Dong-A Theatre Prize, przyznawanej z dziennik Dong-A Daily Newspaper, jedna z trzech ważniejszych koreańskich gazet o nakładzie 2 mln egzemplarzy
Dalej istnieje Seulska Nagroda Teatralna, przyznawana przez Seulskie Stowarzyszenie Teatralne; i wreszcie Nagroda za Najlepszą Produkcję Roku, przyznawana przez Koreańską Radę Sztuki. Nagrodę za Najlepszy Musical przyznaje gazeta Joon-Ang Daily Newspaper, także należąca do najbardziej poczytnych o nakładzie 2,5 mln. egzemplarzy. Dodajmy jeszcze Nagrodę za Trzy Najlepsze Produkcje Roku, przyznawaną przez Koreańskie Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych i Nagrodę Artystyczną Ho-AM, będącą koreańska odmianą Nagrody Nobla i wiele innych! Uczestnictwo w tych wielu gremiach konkursowych, czy to w roli przewodniczącego czy członka, jest praca absorbująca; wymaga zaangażowania, czasu i znawstwa. Większość jurorów tych nagród, przynajmniej w Korei, to krytycy, a ich ocena osiągnięć praktyków jest podstawą wyboru laureatów nagród. Nikt, nawet najbardziej wrogo usposobiony artysta – znowu przynajmniej w Korei – nie odmawia tej roli krytykom. "Kto potrzebuje nagród?" To my sami, krytycy, należymy do tych, którzy potrzebują nagród przede wszystkim. Jak wiecie, nagrody przydają naszym krytycznym ocenom waloru oficjalnej legitymizacji i strzegą bezpieczeństwa naszego zawodu! My potrzebujemy nagród – nie jako zdobywcy, ale jako przyznający je. Innymi słowy bardziej potrzebny nam jest system nagród niż same nagrody.
Oczywiście i my kochamy otrzymywać jakieś teatralne nagrody, ponieważ potwierdzają wagę intelektu w dzisiejszej antyintelektualnej, postdramatycznej kulturze. Eric Bentley udzielił wywiadu mniej więcej rok temu, w którym lakonicznie określił inteligencję mianem najważniejszego przymiotu krytyka. Aby odebrać pierwszą w historii Thalia Prize za krytykę teatralną, przedsięwziął odważnie 14-godzinny lot w wieku blisko 90 lat, z Nowego Jorku do Seulu, i osobiście był obecny na Nadzwyczajnym Kongresie w 50 rocznicę założenia AICT. AICT obdarowuje nową Thalia Prize osoby, które najsilniej wpłynęły na stan krytyki, ale nagrodzie nie towarzyszy gratyfikacja finansowa. Dlaczego ta nagroda była tak ważna dla Erika? Ponieważ to jest oficjalne potwierdzenie wpływu jego intelektu – jakim oddziaływał przez całe życie swym pisaniem o teatrze – uznanie, na jakie w pełni zasłużył i które zbyt długo było mu odmawiane.
II
"Kto potrzebuje nagród?" Zadajmy to pytanie inaczej "Kto traktuje nagrody najpoważniej?" Wiem z własnego doświadczenia, że to praktycy: reżyserzy, dramaturdzy, aktorzy itp. Pozwólcie, że zacytuję mowę reżysera podczas rozdania Nagród dla Trzech Najlepszych Produkcji Roku w grudniu ubiegłego roku. Nagroda jest wręczana przez koreańską sekcję AICT na koniec każdego roku bez gratyfikacji finansowej (warto wiedzieć, że to nasza polityka – nagrody bez pieniędzy). Nagrodzony został m.in. Lee Yun-Taek za adaptację i reżyserię "Matki Courage i jej dzieci". Nie mając przygotowanej mowy improwizował krótkie wystąpienie, które teraz przytoczę:
„Ta nagroda jest szczególnie ważna dla mnie, szczególnie w tym momencie mego życia. Jak wiecie, długo poszukiwałem uniwersalnej formy "Koreańskiego cypla" na scenie, który stanowiłby połączenie zasad tradycyjnej formy przedstawień w Korei ze współczesnym podejściem. Pracowałem także ciężko nad pojednaniem teatru popularnego i artystycznego. Teraz, kiedy już spędziłem w teatrze ponad 30 lat życia, znalazłem w stanie sceptycyzmu i głębokiej depresji. Moje życie i moja sztuka nie są właściwie doceniane. "Matka Courage i jej dzieci" to niemal moja ostatnia próba osiągnięcia teatralnego humanizmu, w którym nasza historyczna świadomość, nasz droga życiowa, nasze tradycje i nasza współczesność zostały wydobyte razem w tak prowokujący myślowo sposób, aby pomóc publiczności w odkryciu naszej wspólnej tożsamości. Ta nagroda jest doprawdy umocnieniem mnie i zachętą do kontynuowania prac na rzecz teatralnego humanizmu – głęboko to doceniam."
Jurorzy byli szczęśliwi słysząc te słowa z ust najbardziej kontrowersyjnego poety, który stał się dramaturgiem, który następnie stał się reżyserem. Lee nigdy nie próbował taić swej niechęci do krytyków. Nigdy się nie wahał otwarcie spierać z tymi krytykami, którzy pisali negatywne recenzje o jego teatrze. Gdybyśmy traktowali jego komentarze dosłownie, nagroda teatralna może stać się osłona dla prawdziwego artysty. W tych szczególnych czasach, z teatrem postdramatycznym na czele, dominacją technologii nad humanizmem, uczucia nad rozsądkiem, ciała nad rozumem, chaosu nad porządkiem, szpetoty nad pięknem, hybrydalności nad czystością, efemeryczności nad trwałością – odświeżanie i nowe odkrycia głębokich wartości ludzkich w teatrze, dokonywane przez Lee, mogą być uznane za przełomowe osiągnięcie. Zapewniam, że jest on jednym z najbardziej eksperymentujących, płodnych, współczesnych mistrzów teatralnych w Korei. Jego dzielą podobają się też za granicą. Jego sztuki były tłumaczone na angielski, francuski, niemiecki i japoński. I jego przypominający komunę zespół, Yeonhidan Street Players, odbywa regularne tournee do Japonii i Niemiec, często zapraszany na festiwale, zarówno w Azji jak i w Europie. Niezależnie od jego napiętych stosunków z teatralną krytyką, jestem dumny, że nasza nagroda odegrała krytyczną rolę w rozpoznaniu i umocnieniu jego artyzmu. I myślę, że to właśnie jest to, co powinny dawać nagrody praktykom teatralnym.
III
Bez względu na to, kto potrzebuje nagród najbardziej, myślę, że nagrody są wehikułem, instrumentem w motywowaniu i edukacji czytelników i widzów do lepszego rozumienia teatru. Powiedziałem na początku, że pole do uprawiania krytyki w mediach radykalnie skurczyło się na całym świecie. Ta tendencja, obawiam się, nie dotyczy tylko krytyki, zmniejszyła się przestrzeń dla teatralnego dyskursu w mediach. Nienaruszone zostało tylko miejsce dla plotek wokół sławnych aktorów. W takim klimacie, właściwym dla natury mediów, nagrody teatralne nie przedstawiają walorów niusa. Nagrody są publiczną atrakcją. Nawet Nagroda dla Najgorzej Ubranego wzbudza publiczne zaciekawienie. Nawet ta jedynie europejska nagroda zaczęła być regularnie komentowana przez koreańską prasę. Harold Pinter na przykład był w zeszłym roku wielką prasową atrakcją. Obecność Erika Bentleya przykuła bardziej uwagę mediów niż wszyscy pozostali krytycy ze świata, którzy przedstawili swoje referaty podczas sesji "Nowa teatralność i krytyka" w trakcie wspomnianego wcześniej Nadzwyczajnego Kongresu AICT w Seulu.
Bywalcy teatralni łakną wiedzy o nowym teatrze, w szczególności w naszej szybko zmieniającej się postdamatycznej erze. Mogą rozsmakować  tylko w tym, do czego są przygotowani. Nagrody teatralne mogą być dobrą okazją do edukacji, zwłaszcza wówczas, gdy te nagrody są sponsorowane albo przyznawana przez prestiżowe media, jak Dong-Allbo w Korei czy Asahi Shinbun w Japonii. Te gazety skupiają ogromną liczbę czytelników, a publikowane przez nich wprowadzenia w świat twórczości laureatów są zazwyczaj pisane przez ekspertów, najczęściej krytyków. W porównaniu do innych tekstów o teatrze, artykuły o nagrodach zajmują więcej miejsca, są głębsze i częściej czytane. Wierzę, że dajemy nagrody nie tylko, aby wskazać na osiągnięcia artystów, ale także po to, aby promować sztukę teatru, służąc na równi artystom jak i sztuce.
Oto dlaczego powinniśmy myśleć o wydarzeniach związanych z nagrodami w kategoriach zarówno uroczystych ceremonii jak i edukacji.
IV
Jakiego rodzaju nagrody teatralne mogłyby satysfakcjonować krytyków i praktyków jak i publiczność? Moje doświadczenie powiada, że następujące zasady powinny być przestrzegane:
1. Indywidualni artyści mają preferencje nad zespołami: Indywidualni artyści są generalnie bardziej interesujący niż zespoły czy grupy. To jest ich idea, ich droga, ich doświadczenie, które powinno budzić uwagę wszystkich związanych z teatrem. Indywidualni artyści mogą być bardziej "rozpoznani" w ich osiągnięciach, podczas gdy grupy czy zespoły pozostają w znacznej mierze "nierozpoznane". W nagrodach – i to moje głębokie przekonanie – bardziej ceniona jest konkretność niż ogólnikowość.
2. Ostatnie osiągnięcia artystów mają preferencje nad tzw. dorobkiem, czyli nagrodą za życiowe osiągnięcia: kiedy selekcjonujemy kandydatów do jakiejkolwiek nagrody teatralnej na podstawie osiągnięć życia, jest prawie pewne, że ci nagrodzeni są już dobrze znani badaczom i dziennikarzom od dłuższego czasu, a w takim wypadku ich nowa nagroda nie będzie miała waloru niusa. Zwykle też bywa tak, że tacy laureaci mają już za sobą czas najlepszych osiągnięć artystycznych. Tak więc nagroda służy jedynie dodaniu większej chwały do ich uhonorowania i nie stanowi odkrycia nowych przełomowych doświadczeń. Obawiam się, że Europejska Nagroda Teatralna nie jest wolna od takiej cechy. Dość spojrzeć na listę laureatów; same prominentne nazwiska. Tak, oczywiście, czuję respekt do każdego z nich – ale odpowiedzcie szczerze: jak wielu z nich otrzymywało nagrodę w chwili szczytowej na ich artystycznej drodze?
3. Jeden nagrodzony ma przewagę nad wieloma w jednej kategorii: Ta zasada wygląda na oczywistą, ale nie w Korei. A jak jest w waszych krajach? Pozwólcie, że powiem, jak jest teraz w Korei. Mamy przede wszystkim za dużo nagród, może więcej niż trzeba. Zbyt wielu selekcjonerów usiłuje nie powtarzać się w swoich wyborach, stąd nagradzają niekiedy osiągnięcia średniej miary, żeby nagrody różnicować. Inna niebezpieczna tendencja to selekcjonowanie wielu nagrodzonych w jednej kategorii, takiej jak aktorstwo. Wszystkie główne nagrody teatralne dla aktorów trafiają do czterech laureatów. Koreańska Rada Sztuki przyznaje pięciu widowiskom nagrodę za najlepszą produkcję roku – jedynie w roku 2001, kiedy przewodniczyłem jury przyznano tylko jedną nagrodę dla najlepszej produkcji. Jeśli nagradzasz 5 przedstawień za najlepszą produkcję roku kompromitacja procesu selekcji jest oczywista. "Najlepsza" powinna oznaczać "najlepsza", ale praktycy wolą system wielu nagród, któremu zresztą towarzyszą gratyfikacje finansowe.
4. Powinno być dopuszczalne ponowne nagradzanie: Większość nagród teatralnych, nie tylko w Korei, nie jest przyznawana tym samym osobom rok po roku. To jest nieuczciwe. Jeśli nadal jesteś najlepszy w jakiejś dziedzinie, powino być dozwolone nagradzanie cię nadal, zanim pojawi się jeszcze lepszy. Ta zasada uczyni nasze nagrody rzeczywiście znaczącymi, a honor ich otrzymania pozwoli uwydatnić jakość artystyczną teatru, którą wszyscy kochamy.
V
Pozwólcie mi podsumować. Moi drodzy koledzy, Ian Herbert i Kalina Stefanowa, wydają się rozeźleni na negatywne efekty nagród teatralnych. W ich wystąpieniu adresowanym do audytorium i prasy, postawili bardzo ważne pytanie, które tu zacytuję: "Czy nie są one [nagrody] często powodem do zawrotu głowy w przypadku młodych albo czucia się "niedotykalnymi" w przypadku twórców dojrzałych?"
Znam trochę takich przypadków. Niezależnie od geniuszu i wagi ich doznań, wierzę, że ci snobistyczni młodzi laureaci dorosną wkrótce, a  ci aroganccy dojrzali twórcy niebawem znikną. Pozwólcie nam być optymistami w tych czasach kryzysu. Wierzę, że nagrody teatralne dają nam wielką szansę dowartościowania nas samych, edukacji teatralnej widzów i całego społeczeństwa. Wreszcie, nagrody promują teatralny przemysł, jeśli mają jurorów, którzy potrafią wybrać dobrych laureatów na podstawie zdrowych zasad. Kto więc potrzebuje nagród? Każdy z nas.
Kim Yun-Cheol

Dodaj komentarz