Augustynowicz już z Boyem

Tegoroczna laureatka Nagrody Im. Boya, Anna Augustynowicz, uhonorowana za osiągnięcia reżyserskie, w tym za spektakl „Marka za miarkę” w warszawskim Teatrze Powszechnym otrzymała dyplom i pamiątkową rzeźbę podczas uroczystego wieczoru w Galerii Salonu „Porthos”, 19 kwietnia. Wręczenie połączono z wernisażem wystawy rzeźb Wiesława Janasza „Pejzaż teatralny” – przygotowanej z okazji półwiecza istnienia Nagrody im. Boya.

Image

Anna Augustynowicz, laureatka Nagrody im. Boya

Uroczystość zaszczycili swoją obecnością m.in. laureaci poprzednich edycji Nagrody im. Boya, Maja Komorowska, Ignacy Gogolewski, Zbigniew Zapasiewicz, laureat Nagrody im. Stefana Treugutta Adam Woronowicz, rektor Akademii Teatralnej prof. Lech Śliwonik, dyrektor Teatru Powszechnego Krzysztof Rudziński, prezes ZASP, Krzysztof Kumor, dyrektor Biura Kultury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, Marek Kraszewski, członkowie zespołu Teatru Powszechnego, krytycy. Nagrodę wręczył prezes Klubu, Tomasz Milkowski, i autor rzeźby, Wiesław Janasz. Przed jej wręczeniem Tomasz Miłkowski wystąpił z krótką laudacją:

Szanowni Państwo,
z prawdziwą radością witam Państwa na tegorocznej uroczystości wręczenia Nagrody im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya, której główną bohaterką jest laureatka, pani Anna Augustynowicz (oklaski).
Zanim do rąk laureatki trafi dyplom i okolicznościowa rzeźba autorstwa Wiesława Janasza, pozwólcie Państwo na kilka słów wyjaśnienia, dlaczego spotykamy się w tym wnętrzu (dzięki uprzejmości właściciela, pana Wrzesińskiego), w galerii Salonu Kapeluszy "Porthos". Otóż, jak Państwo zapewne wiedzą, mija pół wieku od czasu, kiedy pierwszy raz została wręczona Nagroda im. Boya, ustanowiona z inicjatywy naszego pierwszego, długoletniego prezesa (zarówno sekcji polskiej jak i całego międzynarodowego stowarzyszenia) AICT, Romana Szydłowskiego. To rzadka okoliczność – 50 lat to przecież tradycja niebłaha, i właśnie dlatego postanowiliśmy ją dodatkowo uczcić wystawą prac Wiesława Janasza, artysty rzeźbiarza, którego dzieła od początku tego tysiąclecia towarzyszą wyróżnieniom Klubu Krytyki Teatralnej, w tym zdobywcom lauru Boya. Zebrała się tego wcale pokaźna kolekcja, prawdziwy "Pejzaż teatralny", a przecież to nie wszystkie prace, część zaledwie, wypożyczonych od naszych laureatów, m.in. obecnych wśród nich zwycięzców poprzednich edycji: Mai Komorowskiej, Ignacego Gogolewskiego, Zbigniewa Zapasiewicza, których serdecznie witam wśród nas.
Już samo przywołanie nazwisk naszych znakomitych gości potwierdza, jak imponująca jest lista laureatów Nagrody im. Boya. Przypomnę tylko, że otwiera ją Kazimierz Dejmek, wyróżniony w roku 1957 za odwilżowy spektakl "Śmierć Winkelrida" – jak widać nagroda narodziła się wraz z nowymi nadziejami powstałymi po odrzuceniu stalinizmu, a w kulturze – poniechaniu socrealizmu.
Wspomniałem, że nagroda jest przyznawana już od 50 lat. To prawda, ale nie całkiem ścisła. Zdarzały się długotrwałe przerwy – nie przyznawano jej w stanie wojennym, a potem po wyborach czerwcowych 1989 tylko raz, i dopiero począwszy od roku 2001, kiedy laureatem, został Kazimierz Kutz,  Nagroda Boya wróciła na stałe do polskiego kalendarza teatralnego. Tak się jednak składało, że wyróżniani w ostatnich latach należeli do grona najwybitniejszych twórców, uznanych i już wielokrotnie docenianych, słowem należeli do pokolenia dojrzałego. Nie chcę sugerować, że Anna Augustynowicz nie zalicza się do grona artystów dojrzałych, przeciwnie, ale chcę zauważyć, że średnia wieku laureatów dzięki tegorocznej laureatce się nie podniesie. Anna Augustynowicz ma wyraźnie wyrobiony charakter teatralnego pisma, ale nie należy do zaciągu reżyserów, pracujących pod sztandarem "reżyser ma pomysły". Nie tworzy też pod presją z góry przyjętego założenia, raczej docieka, poszukuje wraz z aktorami prawdy spektaklu. Dlatego na pytanie Piotra Gruszczyńskiego o motto jej wieloletniej dyrekcji artystycznej w Szczecinie, jej teatru w ogóle odpowiada szczerze, że nie ma takiego motta. Sama zaś przywołuje znamienną przestrogę dla reżysera, aby dobrze wiedział, "czym się różni wolność od swawoli". Augustynowicz to wie, co nie znaczy, że jej spektakle odznaczają się ponurymi kolorami. Potrafi żartować, o czym świadczy jej przedstawienie "Miarka za miarkę" na małej scenie Teatru Powszechnego, spektaklu niezwykłego, stworzonego pod prąd modom i barokowemu rozpasaniu, na pozór rapsodycznego, a przecież tajemniczego i zastawiającego. Tak, to jeden z tych spektakli, które pomagają "czyścić się z brudu świata".
Panie, panowie – Anna Augustynowicz, laureatka Nagrody Boya 2007.

Wystąpienie Tomasza Miłkowskiego podczas uroczystego wręczenia Nagrody im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya
Pani Annie Augustynowicz

Dodaj komentarz