Tydzień Młodych Dam

Stare powiedzenie mówi, że młodość musi się wyszumieć. I tak też można powiedzieć o Tygodniu Młodego Teatru PROLOG w Olsztynie. Trzecia edycja była więc pełna energii, świeżych pomysłów, a w wielu przypadkach i popisem warsztatu aktorskiego. Widzowie wielokrotnie nagradzali młodych artystów owacjami na stojąco, co dowodzi tego, że aktorzy potrafili nawiązać kontakt z publicznością, dotrzeć do niej i zachwycić. I rzeczywiście była to silna strona PROLOGU. Po prostu wiarygodność i otwartość młodego teatru wdarła się na scenę.

22 kwietnia w Łodzi skończył się Festiwal Szkół Teatralnych, a w Olsztynie zaczął się PROLOG. Ale tych dwóch przedsięwzięć nie można traktować jako przekazania pałeczki. Wspólnym mianownikiem jest tylko młody teatr, czyli osoby, które stawiają pierwsze kroki na deskach teatralnych. Jednak – by wystąpić w Olsztynie – niepotrzebny jest dyplom szkół teatralnych rodem z Krakowa, Łodzi czy Warszawy. Bo PROLOG to nie rewia dyplomów, ale ukazywanie pracy przy spektaklach, rozwoju młodych, ich pomysłów i interpretacji. Więc przy boku studentów ze "szkół-marzeń" w Olsztynie stają młodzi ze "szkół przygotowujących do zawodu aktora". I mogą tym samym udowodnić, że ich aktorstwo niczym nie odbiega od studentów "z górnej półki". Tutaj scena jest jedna i poziomu artystycznego nie mierzy się właśnie nazwą szkoły, ale potencjałem.
Podczas tegorocznej edycji Tygodnia Młodego Teatru pozytywnych fluidów na scenie było wiele. Swoim warsztatem zachwyciły przede wszystkim młode panie występujące w monodramach. Wobec tego kobiety w teatrze górą? Z wielką przyjemnością można tak stwierdzić. Pierwszym przykładem jest Natalia Wysoczańska z Akademii Teatralnej Teatr Baltyjskij Dom z Sankt Petersburga, która wprost zaczarowała publiczność w spektaklu "Ja, aktorka?". Studentka wcieliła się w wiele postaci i udowodniła, że aktorstwo to wieczna metamorfoza. W swoim popisie oddała bogactwo profesji wykorzystując przy tym różne techniki. Pojawiła się i maska, i aktorstwo dramatyczne, i cyrk.
Również Wioleta Komar z Teatru Rondo ze Słupska w monodramie "Grzech" pokazała, że wyraz twarzy i ton głosu można zmieniać jak rękawiczki. W dodatku młoda aktorka czyniła to z taką wiarygodnością, że na scenie pojawiło się kilka postaci, ale w jednym ciele.
Zaś Alona Barowa z Państwowej Akademii Sztuk Teatralnych z Sankt Petersburga zachwyciła umiejętnością nawiązywania kontaktu z publicznością. Prowadząc lekki i dowcipny dialog z widownią, jednocześnie wcielała się w postaci z "Alicji w krainie czarów". W jednej chwili częstowała widzów ciasteczkami, a chwilę później była Królikiem, Kotem, Gąsienicą, ale przede wszystkim Alicją, która poznaje angielski świat, a wytrychem, by się do niego dostać, jest tytułowy "Piknik z Alicją".
Sensacją PROLOGU był przyjazd Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej ze spektaklem "Sen nocy letniej". To trans-opera na motywach sztuki Williama Shakespeare'a z wyjątkową choreografią i pomysłem na przedstawienie sztuki. Uciekając od dworskich konwenansów, młodzi aktorzy w przedstawieniu epatowali wolnością i ich warsztatem w tym przypadku stał się manifest wolności – tai chi i dzika afrykańska kultura. Muzykę do spektaklu odgrywanego w konwencji teatru japońskiego skomponował Leszek Możdżer.
Publiczność tłumnie przyszła na "Małego księcia", który przyjechał z Ukrainy – z Narodowego Uniwersytetu Pedagogicznego. Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki, a ci, którym nie udało się zdobyć wejściówek, do ostatniej chwili nie tracili nadziei. Fenomen utworu Antoine'a de Saint-Exuperego rozpalił policzki zwłaszcza młodej widowni. I co najciekawsze – język ukraiński nie okazał się żadną barierą. Jednak "Mały książę" nie spełnił oczekiwań. Dosłowna inscenizacja tekstu nie zachwyciła. Mało tego, autorzy spektaklu pozbawili historii najważniejszych wątków, a inscenizacja przypominająca występy teatrów licealnych ostudziła rumieńce.
Największym rozczarowaniem tegorocznego Młodego Tygodnia był spektakl zamykający PROLOG – "Giganci z gór" w wykonaniu Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich. Program zapowiadał ambitną próbę przeniesienia na deski teatralne filozofii Luigiego Pirandella. Na scenie jednak pojawił się chaos przyprawiony brakiem aktorskiego warsztatu, co raziło najbardziej. Wobec tego "Giganci" nie okazali się gigantyczni. Muzykę do spektaklu stworzył aktor Teatru Jaracza Grzegorz Gromek, ale nawet olsztyński akcent nie okazał się mocną stroną. I w tym przypadku powiedzenie, że młodość musi się wyszumieć, ma zupełnie inny oddźwięk. Sztuka ta bowiem epatowała dziwnością i szaleństwem, w którym zabrakło jednak metody.
W PROLOGU udział wzięło również olsztyńskie Studium Aktorskie im. Aleksandra Sewruka z premierowym spektaklem "Z Piwnicy pod Baranami", "Człowiekiem-Śmietnikiem" oraz "Franzem K." O olsztyńskich przedstawieniach śmiało można powiedzieć, że cudze chwalicie, a swego nie znacie.
Janusz Kijowski, otwierając PROLOG stwierdził, że Młody Tydzień jest wstępem do karier, a przede wszystkim to spotkanie z teatrem, z ostatnią niezależną, prawdziwą sztuką, wolną od mód i tendencji. Powiedział też, że aktorstwo to trudny zawód, pełen sławy i chwały, ale również goryczy. I tymi słowami można też podsumować przedsięwzięcie. W Olsztynie od 22 do 28 kwietnia spektakli było wiele – bo aż 12. I każdy z nich prezentował inny potencjał.
Ada Romanowska

Tekst ukazał się na www.e-tear.pl

Dodaj komentarz