Siemion pedagogus

Jeszcze jeden jubileusz Wojciecha Siemiona – tym razem jako pedagoga. W 35-lecie pracy pedagogicznej pięknie ufetowali jubilata Fundacja im. Róży Luksemburg i polska sekcja SEC. W Teatrze Żydowskim, 23 kwietnia spotkali się z artystą jego uczniowie i przyjaciele – mistrzynią ceremonii była prof. Maria Szyszkowska, a rozmowę z jubilatem poprowadził Tomasz Miłkowski.

Wypełniona po brzegi sala odśpiewała na koniec piosenkę „Żal za Ukrainą” i obowiązkowe 100 lat!
Marzena Trybała wspominała z rozrzewnieniem wyprawę uczniów pod wodzą Siemiona do Południowej Ameryki, na którą przygotowali jakiegoś Witkacego. Po hiszpańsku, oczywiście. Tak przynajmniej im się zdawało. Recenzje mieli wyśmienite, przyjęcie południowe, a więc ogniste. Miejscowi recenzenci dopytywali tylko, w jakim języku grają.
Sławomira Łozińska przywołała anegdotę, która chętnie opowiadał Marek Siudym. Oto kiedyś sprzedawca z warzywniaka, zauważywszy, ze aktor pokazuje się w telewizorze z Siemionem, wypalił: Pan widzę, teraz z Siemionem się koleguje. – Tak – potwierdził Siudym. – Z tym czerwonym? – No, tak – odbąknął Siudym. Sprzedawca zasępił się, ale zaraz zawyrokował: No, cóż, w końcu najlepszy, k… (tu zaklął szpetnie) w Polce znawca poezji.
Spotkanie przebiegało pod hasłem „Teatr i polityka”, ale nawet sam jubilat nie wiedział dlaczego…

Dodaj komentarz