Anna Augustynowicz ma Boya

Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru zarząd Klubu Krytyki Teatralnej SD RP, polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT/IACT),  przyznał doroczną honorową Nagrodę im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya za wybitne osiągnięcia artystyczne w polskim teatrze. Laureatką Nagrody została ANNA AUGUSTYNOWICZ za osiągnięcia reżyserskie, w tym za inscenizację „Marki za miarkę” Williama Szekspira na Małej Scenie warszawskiego Teatru Powszechnego (o spektaklu piszemy więcej).
Nagroda in. Boya przyznawana jest od roku 1956, a wśród jej laureatów znaleźli się najwybitniejsi polscy artyści sceny, m.in. Kazimierz Dejmek, Jerzy Grzegorzewski, Zygmunt Hübner, Tadeusz Kantor, Tadeusz Łomnicki, Henryk Tomaszewski, Jacek Woszczerowicz, Erwin Axer, Gustaw Holoubek, Jerzy Jarocki, Wojciech Siemion.
W ostatnich latach laurem Boya zostali wyróżnieni:
2001Kazimierz Kutz za prace reżyserskie ze szczególnym uwzględnieniem inscenizacji dramatów Tadeusza Różewicza
2002Ewa Dałkowska, Elżbieta Kępińska, Joanna Żółkowska za role w „Prezydentkach” Wernera Schwaba w Teatrze Powszechnym w Warszawie
2003Jerzy Grzegorzewski za teatr autorski
2004Ignacy Gogolewski za aktorskie osiągnięcia w Teatrze Narodowym
2005Maja Komorowska za osiągnięcia aktorskie
2006Zbigniew Zapasiewicz za osiągnięcia aktorskie ze szczególnym uwzględnieniem „Kosmosu” w reżyserii Jerzego Jarockiego (Teatr Narodowy) i „Zapasiewicz gra Becketta” w reżyserii Antoniego Libery (Teatr Powszechny, Warszawa)

O spektaklu "Marka za miarkę" pisze Tomasz Miłkowski

Władza udaje Temidę

Szekspirowska „Miarka za miarkęAnny Augustynowicz w warszawskim Teatrze Powszechnym to rodzaj przewrotnej prowokacji. I to nie dlatego, że komuś to przedstawienie mogło się skojarzyć z głośną seksaferą w szeregach Samoobrony. Spektakl ascetyczny, przypominający nieledwie próbę czytana albo wieczór świetlicowy, w którym zamiast dekoracji na fotelach teatralnych znalazły się czarne pokrowce, a zamiast sceny jeszcze jeden rząd widowni z czarną boazerią w półkolistym tle, aktorzy zaś zasiedli na widowni wśród publiczności, niemal w cywilnych ubraniach. Pomiędzy wszystkimi krąży książę (Mariusz Benoit), czasem popija wodę mineralną, śledzi rozwój wydarzeń w podwójnej roli – jako postać i jako kolega aktor. Zresztą i inni aktorzy nawzajem oceniają swoje występy, gratulują sobie, przybijają piątkę. I grają przy pełnym świetle, bo podział na widownię i scenę i został zniesiony.. Co to wszystko ma znaczyć? Po pierwsze, demonstracyjną wierność wobec tekstu Szekspira – w przedstawieniu Augustynowicz historia o księciu, który zniechęcony upadkiem obyczajów, usuwa się w cień, aby oddać na czas jakiś władzę nieprzejednanemu moralnie namiestnikowi, a potem obserwuje, jak z arcyprawego wyrasta pospolity grzesznik i wraca, aby naprawić szkody, została opowiedziana jasno i klarownie. Po drugie, demonstracyjną miłość do słowa poetyckiego i teatralnego skrótu: Wszyscy aktorzy (grający czasem po kilka ról) odmalowali postaci wiarygodnie, ograniczając ekspresję i rezygnując ze wsparcia inscenizacji – wszystko rozgrywało się w mistrzowsko rzeźbionym słowie – znakomicie wywiązali się ze swoich zadań wszyscy, ale obok Benoit wymienić trzeba Dominikę Ostałowską jako czystą Claudię i Annę Moskal w trzech różnych wcieleniach, Krzysztofa Stroińskiego jako moralnie pękniętego namiestnika, Adama Woronowicza jako biegłego krętacza i Krzysztofa Szczerbińskiego w barwnym epizodzie Pani Przesadnej. Dla widza udział w tym przedstawieniu (wprawdzie widzowie nie grają, ale przebywają obok i razem z aktorami i dzięki temu uczestniczą w spektaklu nadspodziewanie intensywnie) to prawdziwa rozkosz – nader rzadko słyszy się tak wspaniale i naturalnie podawane słowo. W czasach, kiedy Szekspira przebiera się w rozmaite szatki i kroi wedle jednodniowych mód, premiera w Powszechnym to coś więcej niż kolejna premiera. To manifest, poświadczający żywotność teatru dramatycznego. Mimo ascezy Augustynowicz osiągnęła efekt niebywały; komedię Szekspira ukazała jako tekst mroczny, jako studium władzy, która może sprowadzać na ludzi pokusy i niebezpieczeństwa, a sama siebie zawsze chce traktować jako nieomylną i sprawiedliwą. Dlatego jedyną ofiarą odnowy moralnej w księstwie pada oszczerca Lucio. Dziennikarz?

Tomasz Miłkowski

William Shakespeare, „Miarka za miarkę”, tłum. Maciej Słomczyński, reżyseria Anna Augustynowicz, scenografia Marek Braun, kostiumy Wanda Kowalska, muzyka Jacek Wierzchowski, światło Krzysztof Sedke, Teatr Powszechny w Warszawie, mała scena, premiera w grudniu 2006

Tekst publikowany w "Przegląd0zie". Czytaj tez "Trzy premiery" – artykuł wstępny do numeru grudniowego (2006) "Yoricka".

Dodaj komentarz