Elfriede Jelinek i jej „Dramaty księżniczek”

O cyklu małych form scenicznych Elfriede Jelinek, który ukazał się nakładem Panga Pank.
Elfriede Jelinek
Śmierć i dziewczyna I-V. Dramaty księżniczek

Pięć krótkich tekstów teatralnych, demonstracyjnie ignorujących panującą formę dramatyczną. Chociaż Jelinek odwołuje się do tradycyjnych i nowatorskich form widowiskowych i literackich, takich jak dramat, komedia grecka, monolog wewnętrzny (strumień świadomości), performance art, teatr rytualny, poetyka instalacji, to anachroniczne zestawianie formy dramatycznej i formy scenicznej jest jedynie efektem ubocznym jej cyklu. Chodzi bowiem  przede wszystkim o kwestie produkcji księżniczek, czyli kobiet uzależnionych od mężczyzn. "Nie bez przyczyny Jelinek – pisze Mateusz Borowski i Małgorzata Sugiera – nazywa swoje bohaterki księżniczkami. Księżniczka, jako córka króla, swoją godną pozazdroszczenia pozycję zawdzięcza przecież wyłącznie ojcu, a jej status społeczny, płynące zeń prawa i obowiązki legitymizują naturalne związki krwi".
Faktycznie księżniczki występują tylko w 2 pierwszych fragmentach cyklu, nawiązujących do znanych motywów baśniowych, „Królewnie Śnieżce" i „Śpiącej królewnie"; w następnych spotykamy bohaterkę romantycznej ballady  we wcieleniu feministycznej pisarki („Rosamunde"), Jackie Kennedy („Jackie") i wreszcie poetki XX-wieczne, Sylvię Plath i Ingeborg Bachmann. Wielkie heroin pomieszanie, postaci fantastyczne i realne, a wszystkie łączy adres: masowa wyobraźnia, kultura masowa. Do tej dziwnej na pozór listy dopisuje pisarka w posłowiu jeszcze jedną księżniczkę, ściślej: księżnę Dianę. To w niej właśnie, w jej śmierci, tak widowiskowej, w jej opłakiwaniu, w fakcie, iż „w tej kobiecie każdy mógł zobaczyć coś innego" kryje się fenomen księżniczki, tak jak Jelinek rozumie to ironiczne określenie. Utożsamia los Lady Di z losem Kory, zmuszonej wieść życie w Podziemiu: „pszeniczna dziewczyna, która poddała się przemocy ciemnego księcia". Otóż wszystkie księżniczki dzielą ten los. Śnieżka, która przebudziwszy się rusza w świat na poszukiwanie 7 krasnoludków (akcja toczy się więc na opak w stosunku do baśni, to ona odnajduje krasnale, sic!) i poszukiwanie prawdy, spotyka Myśliwego, który okazuje się śmiercią. Inaczej niż w baśniowym pierwowzorze Myśliwy zabija Śnieżkę, bo tylko w śmierci – wedle jego przekonania, kobieta może odnaleźć prawdę. Na koniec krasnoludki chowają księżniczkę w szklanej trumnie i teraz jest już muzealnym eksponatem.
Nie lepiej układa się życie przebudzonej pocałunkiem Śpiącej Królewny – pada łupem Księcia, który całkowicie ją sobie podporządkowuje. I choć żyje – to światłem odbitym. Także Rozamunda, wygłaszająca feministyczną jeremiadę pod adresem mężczyzn, spełnia się w swoim negatywizmie – nienawiści do mężczyzn (uosabianych tu przez Fluvia). „Jestem martwa, lecz nigdy nie umrę", oto dylemat Jackie, zabawki mężczyzn. A bohaterki (rozdwojona bohaterka) „Ściany" zatracają się w daremnej próbie powrotu do mitu początku, do „Teogonii” – stąd końcowy cytat z Hezjoda. Wygłaszanym tekstom przeczą zachowania figur scenicznych (zwierzęce przebrania, rytualne czynności) oraz sposoby podawania tekstu (np. z magnetofonu). Pisarka jest jednak na tyle świadoma autonomiczności teatru, że mimo "twardych" zaleceń, jasnych didaskaliów powątpiewa w posłuszeństwo reżyserów…
„Dramaty księżniczek" zaskoczyły krytyków odmiennością formy, wyraziście postdramatyczną, i odejściem od gry parateatralnej. Pisarka skupia uwagę na analizie samego procesu narodzin ideału "księżniczki", a więc kobiety uprzedmiotowionej nie tylko przez mężczyznę, ale i przez samą siebie. W tym sensie wraca Jelinek do problematyki swoich powieści "kobiecych", ale czyni to w nader syntetycznej, wysublimowanej, bez mała filozoficznej formie.

Tomasz Miłkowski

Elfriede Jelinek, „Śmierć dziewczyna I-V. Dramaty księżniczek”, tłum.  Mateusz Borowski i Małgorzata Sugiera, Kraków 2007

Dodaj komentarz