Aktor  zawód chroniony, czyli zaproszenie do Ateneum

Po premierze "Chwil śłabości" w warszawskim Ateneum.
Można postrzegać całą rzeczywistość w perspektywie brutalizmu. Zwłaszcza że i fekalną wizję świata wciąż na nowo uwiarygodniają rozmaite relacje z życia wzięte. Theatrum Mundi nie oszczędza nas jako obserwatorów, ani jako solistów. Taki stan rzeczy rejestruje też język współczesnego teatru. To fakt, który w wielu z nas budzi emocjonalny sprzeciw, ale któremu nie sposób odmówić racji bytu. Natomiast sprowadzone do bełkotu projekcje, przykryty anty-hierarchią i anty-sensem banał coraz widoczniej dzielą scenę i widownię.
    Nic tu nie zmienią festiwalowe laury, paszporty, werdykty omnipotentnych dziennikarzy, gesty nadgorliwych nowatorów-decydentów. Medialny szum trwa i ma się świetnie. Gorzej z publicznością.. Przyjaciele królika klaszczą a cała reszta coraz szerszym łukiem omija kolejne zdarzenia artystyczne. Wszystko razem sięga granic szaleństwa. Bowiem prawdziwym sygnałem mizerii teatru nie są nagłaśniani infantylni prowokatorzy, ale skromna liczba przedstawień prawdziwej miary, inscenizacji stawiających ważne pytania, spektakli realizowanych z rozmysłem i rozmachem. Zresztą mądry teatr coraz częściej kryje się po kątach. Zawstydzony, że myśli i oddycha bez alternatywnej maszynerii.
    Szczęśliwie w tym całym etyczno-estetycznym poplątaniu, wśród ekspansji reżyserów-teatrożerców istnieje grupa oporu – a mianowicie bastion rzemiosła aktorskiego. Rzemiosła zagrożonego post-modernistyczną terapią (hiperrealizm czuwa!),  ugniatanego reklamowo-serialowym walcem (ekonomia ostrzy zęby!), rzemiosła, które jednak wciąż trwa, wciąż odnajduje własną teatralną przestrzeń  i wciąż bywa tam świetnie obecne. Rangę aktorskiej twórczości pokazują zwłaszcza spektakle z kręgu psychologicznych odniesień, stylistycznej metamorfozy, ironicznego niedomówienia, tworząc rozmaitą materię dialogu z aktorem – interpretatorem tekstu.
    Idąc właśnie takim tropem chciałabym Państwa zaprosić na aktorską rozmowę w komediowej tonacji (Teatr Ateneum – Chwile słabości ).
    Temat stary jak świat. Miłość po przejściach przedstawia w farsowej formie angielski aktor i dramaturg Donald Churchill. O szlif reżyserski, bez cienia minoderii i zadęcia, natomiast z wyczuciem scenicznego humoru zadbał aktor i reżyser Marcin Sosnowski. Śmiech dopełnia wzruszenie. Nostalgia wspiera dowcip. Zabawnym przemianom nastroju świetnie służy oprawa plastyczna (Marcin Stajewski, Magdalena Jarosz)
    I tak przy precyzyjnej kompozycji świateł  (Jan Holoubek)  rozwija się żartobliwie – rzewna  historia, której rytm i porządek wyznacza znakomity duet Magdalena Zawadzka-Leonard Pietraszak oraz portretowana w tle  młoda, śliczna i, jakby jeszcze tego  nie dosyć, utalentowana Małgorzata Socha.
Spotkacie się więc państwo ze świetnym, a jednocześnie sprawiającym przyjemność aktorstwem. Pisze o tym w programie Gustaw Holoubek ujawniając równocześnie kulisy premiery (40-lecie pracy Magdaleny Zawadzkiej, 70-te urodziny Leonarda Pietraszaka):”nie bójmy się tego, co jest typowe, co jest powszechne (…) cieszmy się, jeżeli znajdujemy materiał literacki, który mówi o sprawach wspólnych, bliskich każdemu z nas. Niewątpliwie w tej chwili w Polsce jest to odpowiedź na zapotrzebowanie ludzi, którzy chodzą do teatru”.
Gra na scenie toczy się o uczucia i o śmiech. Żart nie przekracza ram dobrego smaku. Aktorzy prowadzą widza drogą dowcipnych skojarzeń, bliskich codzienności. Obrazów ukazywanych w kolorze, który nie zwalnia od myślenia, ale łagodzi obyczaje. Prowadzony ze znawstwem sztuki rozmowy przyjazny, ciepły i, przepraszam za słowo, elegancki dialog nie próbuje ani na moment udawać dystansu wobec atmosfery dobrze uszytej bulwarowej komedii. Aktorzy bawiąc widza, sami świetnie się bawią. A to nie grzech, proszę państwa, tylko przyjemność ze sztuki teatru, radość ze sztuki aktorstwa. Przyznaje, uczucia dziś rzadkie…więc pora je chwytać. Jak mówił Kazimierz Wierzyński, w teatrze może być „po prostu słonecznie”. Ba, tylko że to „po prostu” wymaga ręki mistrza!

Jagoda Opalińska

Dodaj komentarz