Nocne ogniki i ludzkie zmartwienia

Wokół "Snu nocy letniej" w Teatrze Szkolnym  w Białymstoku.

Motto: Jak znajdziemy harmonię w tej dysharmonii

(How shall we find the condord of this discord).


W „Śnie nocy letniejWilliam Szekspir powiązał paradoks o pozornej jedności przeciwieństw ze świadomością obecności takiej interpretacji życia w tradycji literackiej i teatralnej – od „Żywotów równoległych” Plutarcha, „Przemian” Owidiusza, „Opowieści kanterberyjskich” Geoffrey`a Chaucera, do starofrancuskich romansów, komedii włoskiej, tragedii Roberta Greene`a, opowieści celtyckich i „wieści gminnej” krainy swej młodości – z Warwickshire.

            Pokazał w tej smutnej komedii z happy endem dwa światy: świat realny i świat sennej imaginacji.

            W pierwszym króluje Tezeusz i Hipolita. Ich miłość jest wzajemna – spokojna, rozważna, dostojna. Bardziej przystojna heroicznym i posągowym bohaterom niż ludziom. W ślad za porządkiem uczuć w ich świecie króluje jasność dnia, ład, trzeźwy rozum. Nawet, gdy przyglądać się im przez tafle zwierciadła, w którym wyglądają jak marionetki.

            W tym świecie jest także zły wybór rodzinny Egeusza (gra go poważnie Agnieszka Makowska) i są dwie pary zakochanych. Oraz grane dla uświetnienia ślubu Hipolity i Tezeusza amatorskie przedstawienie ateńskich rzemieślników: „Najrzewniejsza komedia” i „Najokrutniejsza śmierć Pirama i Tyzbe” – dwojga zakochanych „na śmierć”.

            Dla widzów, co znają trudy i pokusy realnego życia, Tyzbe i Piram są komiczni w swej idealnej miłości, nie dotkniętej troskami i namiętnościami życia. Dla Tezeusza i nowożeńców amatorski teatr rzemieślników jest chwilą zabawy – zabawy z morałem: bawić się będziemy zgadując, w czym błądzą – mówi Tezeusz. Dla reżysera przedstawienia i dla aktorów Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku jest to rama dyplomowego widowiska – „snu” podateńskiej nocy, jakby Nocy Świętojańskiej i tantrycznych praktyk nocy hinduskich (wedle słów Andrzeja Żurowskiego w jego znakomitej książce „Czytając Szekspira”, Warszawa 1996).

            W świecie drugim – świecie „snu” króluje Tytania i Oberon. Tytania i Oberon też kochają. Ale kochają inaczej. Najpierw siebie. Potem swoje przeciwieństwo płciowe. Wreszcie jakieś niewinne pacholę. Ono ich pokłóciło. Z tego powodu Oberon i Tytania „mocne wyprawią igrzyska. A na usługi mają swawolną i dyspozycyjną sforę elfów – leśnych duchów pod wodzą Puka. Puka – ducha szalonego, ducha bezpłciowego, bez uczuć, złośliwego, rozmiłowanego w czynieniu na przekór wszystkiemu i wszystkim, czorta, diablika, skrzata, żartobliwego nocnego wędrowca. Przez traf, przypadek, niefortunny los ofiarami ich „nocnych igrzysk” stanie się także czwórka ludzi: zakochani wzajemnie Hermia i Lyzander, kochający Hermię bez wzajemności Demetriusz, kochająca Demetriusza bez wzajemności Helena.

            Inscenizację plastyczną szkolnego przedstawienia „Snu nocy letniej” zaprojektowały Julia Skuratova i jej asystentka Giedre Brazyte z Wilna. Z pomocą prowadzących światło i dźwięk, pracowników pracowni plastycznej i obsługi technicznej, skromnymi środkami na niewielkiej scenie wyczarowały świętojański las. Zaplanowana przez nie przestrzeń widowiska uzyskała cztery plany: w głębi las czarny i nieruchomy, cały w błyskach błędnych ogników. Na pierwszym planie, u stóp widowni prosta sceniczna podłoga w świetle reflektorów wyobrażająca leśną polanę. Po bokach dwa zwierciadła, w których ujrzeć można „krzywo” władców obu światów: świat realny Tezeusza i Hipolity oraz senne królestwo Tytanii i Oberona.

            Władcy świata dziennego to dworskie lalki. Wszystko w nich sztuczne. Lustrzana izolacja od reszty aktorów. Sztywność postaci. Udrapowanie w eleganckie stroje. Odmierzone ruchy. Oblicza zamknięte w maskach. Przynależność do świata ludzi zdradza jedynie ich głos. Władczy, rzeczowy, nie znoszący sprzeciwu ton Piotra Szekowskiego, grającego Tezeusza. I zdecydowany, niezależny w sądach, ukrytą ironią powściągający apodyktyczność ton rozmowy Hipolity (Zuzanna Gaińska).

Jedna z przestrzeni jest w przedstawieniu światem naszym, naszą dolą i niedolą. To miejsce na proscenium, gdzie się rozgrywa wielki i okrutny teatr Szekspira: nasz los, splątanie ludzkich czynów, myśli, uczuć, namiętności, nasze przeznaczenie, nasze „życie snem” i nasze „życie jawą” – we śnie i po przebudzeniu jednakowo poplątane.

            Władcy tego nocnego, sennego świata baśni są pogodni, wdzięczni i uśmiechnięci. Oberon Dariusza Zakrzewskiego jest piękny i młody jak przystało na księcia z bajki, co dokładnie sugeruje jego kostium i nakrycie głowy. Jest bezwzględny dla Tytanii, ale łaskawy dla ludzi. Tytania od razu podbija serca widowni dziewczęcą kobiecością, blaskiem pięknego oka, łagodną twarzą, piersią królewskiej nimfy. Ubrana w czarodziejsko barokowy strój, porusza się po scenie nieco sennie, ale z gracją i wdziękiem boginki. Oboje mówią wiersz Szekspira jak aktorzy jakiegoś wielkiego teatru z baśni. Wyraziście, przejrzyście, jasno wypowiadają myśl, dźwiękiem i barwą głosu rzucają na widownię poetycki czar.

Lyzander (Paweł Kriksunow), Demetriusz (Mateusz Mikosza), Hermia (Ilona Lewkowicz), Helena (Eliza Mieleszkiewicz) tworzą przejmujące postacie niekochanych i zakochanych. Uwagę i współczucie widowni „przed zaczarowanym snem” wywołują nie tyle wypowiadanymi kwestiami i żalami, co odmiennością kreacji i zachowania. Po zaczarowaniu, gdy wydarzenia nabierają tempa, a rytm przedstawienia przyspiesza, w zadziwiający, a nieuchwytny, sposób do poezji przydają pewien dystans, patos tyrad łącząc z przebłyskami ironii. Trudno tu kogoś lub jakąś parę wyróżnić. Każda para i nie-para jest świetnie zagrana, odmienna w wyrazie i ma osobne popisowe sceny. Ale niewątpliwie wybija się zbuntowana Hermia grana przez Ilonę Lewkowicz i Demetriusz grany przez Mateusza Mikoszę ( zwłaszcza w scenach „zaczarowania”).

            Nocna ułuda, „szał dzikich urojeń”, miłosne zamieszanie to nie tylko dzieło baśniowych bohaterów Oberona i Tytanii. To przede wszystkim sprawa Puka, Elfów i czarodziejskiego ziela – soku z płatków bratka, co sprowadza sen odmieniający widzenie siebie, ludzi i świata, uwalnia od miłosnych udręk i niespodziewanie przynosi nowe.

            Rozpoczyna przedstawienie zmawianie się ateńskich amatorów na próbę generalną sztuki, zamyka „teatr w teatrze” – spektakl pt. „Najrzewniejsza komedia” i „Najokrutniejsza śmierć Pirama i Tyzbe”.

            Gdy tylko rzemieślnicy opuszczą scenę, rozbłyśnie las, a na polanie zaroi się od elfów. W przepięknych elżbietańskich strojach, powabne i zwinne w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu będą od tej chwili sprawować wyczyniać figle i psoty, jak Goplana w „Balladynieplącząc ludzkie czyny.

            Zwarta grupa: Zuzanna Gaińska, Agnieszka Bednarek, Agnieszka Makowska, Diana Jędrzejewska, Kamila Puciłowska, Kamila Korolko, Justyna Figacz bardziej może niż studenci mający role nie w ansamblu a pierwszoplanowe – prezentuje posiadane talenty i nabyte w szkole umiejętności w zakresie czytelnego podawania słowa i myśli Szekspira, wyrobienia głosu, plastyki ciała, gracji ruchu, nawet akrobacji.

            Serce roście patrząc na te czasy chciałoby się powiedzieć za Janem Kochanowskim, gdy się słucha tego wykonania umiejącego spożytkować nauki Danuty Kierklo – Czajkowskiej w zakresie pracy nad słowem i artystyczne konsultacje Barbary Stefaniak w zakresie tańca, a Bohdana Głuszczaka w zakresie plastyki ruchu (trójki mistrzów w swoim fachu).

            Na koniec wchodzą ponownie rzemieślnicy: Framuga (Paweł Kriksunow), Podszewka (Krzysztof Bitdorf) i Kloc (Mateusz Mikosza).Świetnie dobrani, wszyscy trzej o unikalnych zdolnościach komediowych, z zacięciem parodystycznym, umiejętnie na wodzy utrzymanym – wprowadzają nastrój nie tyle nieporadnego amatorskiego przedstawienia, co elementy satyry na współczesną sztukę widowiskową.

            Przedstawienie trwa dwie godziny. Jeśli trzeba je skracać, proponowałabym zrobić to w tym miejscu. Poprzestać na zamknięciu scenicznej ramy, nawiązującej do początku dramatu, a parodystyczne sekwencje dobrze czytelne (gdy sądzić po reakcji widowni) skrócić, by drobiazgowo wycyzelowane chwyty nie były łatwe i nie powtarzały się.

            Wybór dramatu Szekspira, decyzja o zagraniu go w mieszanym przekładzie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Stanisława Barańczaka (szkoda, że w programie nie ma szczegółowych wskazówek), koncepcja całości, dobór współpracowników są dziełem reżysera Wiesława Czołpińskiego.

            Lepiej byłoby tu mówić o inscenizatorze. Symfoniczne zestrojenie gry i popisu aktorów, kształtu przestrzeni, malowniczości „ardeńskiego” lasu rozświetlonego ognikami i przesyconego głosami muzyki – jest wynikiem pracy inscenizatora. Skomplikowanej dodatkowo przez fakt, że czytelność i pojemność znaczeniową wszystkich planów akcji, harmonię tworzyw, rytm przedstawienia musiał uzyskać pracując z młodzieżą, wprawdzie chętną i pełną zapału, ale w pracy scenicznej jeszcze niedoświadczoną.

            Razem stworzyli przedstawienie profesjonalne, harmonijne, pełne poezji, zapraszając do przemyśleń na temat miłości, ludzkiego losu, natury teatru i jego tworzyw. W teatrze polskim, coraz bardziej ordynarnym i bezmyślnym, zachwyca wdzięk, mądrość i kultura tego przedstawienia.

            Piękne! – bo to nieprawda, co mówią dzisiejsi estetycy, że taka kategoria w sztuce nie istnieje.                                                                                   

Bożena Frankowska

 

TEATR SZKOLNY IM. JANA WILKOWSKIEGO W BIAŁYMSTOKU (Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku – Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie): „Sen nocy letniej” Williama Szekspira w przekładzie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Stanisława Barańczaka; reż: Wiesław Czołpński; scen.: Julia Skuratova; muz.: Piotr Klimek. Praca nad słowem: Danuta Kierklo – Czajkowska. Konsultacja choreograficzna: Barbara Stefaniak, Bohdan Głuszczak. Muzyka w wykonaniu zespołu” Ewa Szczerkowska (wiolonczela, viola), Bohdan Szczerkowski (skrzypce), Sławomir Skruszewicz (klarnet), Bartłomiej Orłowski (gitary), Wiktor Szostak (fender rhodes), Piotr Klimek (klawesyn, fortepian), Paweł Grzesiuk (gitara basowa), Jakub Fiszedr (perkusja, darbuka). Światło|: Henryk Ptaszyński. Dźwięk: Dariusz Kulikowski. Pracownia plastyczna: Małgorzata Roman, Helena Popławska, Zbigniew Romanyk, Teresa Czerniawska, Karolina Baczar. Kierownik techniczny: Marek Iwańczyk. Obsługa sceny: Mariusz Doroszko, Jan Mróz.

Przedstawienie dyplomowe studentów IV roku. Premiera 11 i 12 stycznia 2007

Dodaj komentarz