Kartoteka rozrzucona Tadeusza Różewicza w Buffalo

Była to światowa prapremiera angielskiej wersji tej sztuki. Odbyła się 25 października 2006 na Wydziale Teatralnym Uniwersytetu Stanu Nowy Jork w Buffalo. Przedstawienie reżyserował profesor tej uczelni – Kazimierz Braun. On także dokonał tłumaczenia i adaptacji tekstu oraz zaprojektował układ przestrzenny spektaklu.

Image

Lowania Rose (Dziennikarka) i Matt Gellin (Bohater). Fot. Carl Modica


Pytania o tożsamość pokoleń

            Kartoteka Różewicza miała prapremierę w Teatrze Dramatycznym we Warszawie w 1960 roku i tegoż roku została opublikowana. Była wtedy wstrząsem dla polskiego świata teatralnego i wyrobionej warszawskiej widowni. Po latach obowiązującego socrealizmu wreszcie nierealistyczna, współczesna sztuka teatralna polskiego autora. Łóżko na ulicy? Sen, marzenie, jawa? Tu i teraz. A zarazem wczoraj i przed-wczoraj. Działanie i brak działania, cisza, pustka. Zmyślenie przy użyciu bardzo konkretnych realiów. Prawda historyczna opowiedziana bez ciągłości akcji, miejsca, czasu. Oto elementy realizmu poetyckiego, który w dramaturgii polskiej zapoczątkował Tadeusz Różewicz.

            W roku 1960 frustracje Bohatera miały aluzyjne odniesienie do II wojny światowej i do narzuconego Polsce przemocą komunizmu. Nie wszystko można było wtedy powiedzieć. Toteż dopiero w 1972 roku autor udostępnił dalsze, niepublikowane sceny Kartoteki. Umożliwiło to przygotowanie „drugiej prapremiery” w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie w 1973 r. reżyserowanej przez Brauna. Prawie 20 lat później autor przygotował jeszcze jedną wersję dramatu, którą zatytułował Kartoteka rozrzucona. W ten sposób nadał swemu utworowi dramatycznemu szczególny rodzaj życia. Zaktualizował go, a nawet pokazał, jak należy włączać go wciąż na nowo w nieubłaganie zmieniający się świat, w jego kulturę i cywilizację. W 1992 roku Różewicz sam wystąpił na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu improwizując wraz z aktorami sceny z Kartoteki rozrzuconej. Korzystając z techniki kolażu uczynił swój dramat na nowo żywym obrazem współczesności. Współczesności postmodernistycznej, zdekonstruowanej, pozbawionej kodu moralnego, kryteriów estetycznych, wzorców zachowań i autorytetów.

            Przedstawienie w Buffalo jest poniekąd dalszym ciągiem tej aktualizacji. Kazimierz Braun dokonując tłumaczenia i adaptacji dzieła wielkiego polskiego poety, wykorzystał pierwotny tekst utworu, sceny dodane oraz jego najnowszą wersję, znajdując niezwykle trafnie odniesienia do kultury i tradycji miejscowej. I tak na przykład zamiast Niemki w roli Dziewczyny występuje Wietnamka, co automatycznie przenosi dialog w sferę skojarzeń z wojną w Wietnamie, żywych i bolesnych dla każdego Amerykanina; sceny w polskim Sejmie zostały zastąpione sceną w amerykańskim Kongresie; ogłoszenia z polskich gazet znajdują ekwiwalent w anonsach w gazetach amerykańskich itp. Zachowany został więc w tej adaptacji historyczny rozmach Kartoteki rozrzuconej – od lat 50. do lat 90. minionego wieku. Przygotowując przedstawienie z młodym zespołem i nie mogąc się odwoływać do doświadczenia polskiej publiczności, która przechowuje w pamięci pierwotną Kartotekę, Braun zrezygnował z postaci dwóch Bohaterów (młodego i starego), którzy zostali wprowadzeni przez Różewicza do Kartoteki rozrzuconej.

            Pośrodku wyciemnionej sali teatralnej stoi wielkie łóżko. Ono właśnie wyznacza centralny teren gry. A nawet jest sceną. Publiczność rozmieszczono pod ścianami, z dwóch stron łóżka. Obok łóżka ulica, na której toczy się normalne życie. Zespół aktorów, wyłaniający się spośród publiczności, zaludnia przestrzeń gry. Ludzie przechodzą i wracają, przystają, przysiadają, o czymś rozmawiają, czytają głośno gazety, a w nich najczęściej ogłoszenia, nawołują do siebie, do Bohatera, wchodzą do jego łóżka, atakują. Niczym chór antyczny asystują milczeniem, śpiewają, recytują wybrane kwestie, zmieniają role.

Bohater leniwie wyciąga rękę w kierunku czarnej, grubej księgi, która leży w pobliżu łóżka. Zaczyna mówić matowym głosem człowieka zagubionego, wyzutego z własnego „ja”, zdesperowanego. „Od jutra się zmienię… czytałem: dobro zło, jasność ciemność, mądrość głupota, miłość nienawiść, piękno brzydota, prawda fałsz… muszę zło wymienić na dobro…” Kręcące się wokół sylwetki ludzi stają się kolejno postaciami snów, marzeń, rzeczywistości minionej i realnych przeżyć Bohatera, który stopniowo dokonuje rozliczenia ze swym dotychczasowym życiem. Matka, Ojciec, Żona, Wujek, Sekretarka, Była Gwiazda, Żołnierz, Dziennikarka, Kelner, Dziewczyna – cła plejada dawnych i nowych znajomych przewija się przez łóżko Bohatera. „Ze wszystkich szczelin wychodzą ofiary, zabici, umarli… z każdej dziury…” Prowadzą z nim dialog, robią wywiady, oskarżają, tłumaczą, kłamią, mówią prawdę, nagabują, kochają, nienawidzą, maltretują. Próbują wydobyć zeń jakieś jasne deklaracje, zmusić do zajęcia stanowiska, do wyborów i decyzji, do działania. Poruszają jego umysł, wyobraźnię, serce i sumienie. Przypominają mu zdarzenia minione, sceny z dzieciństwa, z lat dojrzewania, wojny, życia zawodowego. Zmieniają imiona Bohatera, on sam je zmienia, nie jest pojedynczym człowiekiem. Jest uosobieniem pokolenia, kilku pokoleń nawet: urodzony w 1920 roku, w 1950, w 1980… Stopniowo docierają do nas elementy jego życiorysu. Grzechy małe i duże, oszustwa i krętactwa, upokorzenia i zawody. Zwykły życiorys przeciętnego człowieka, który niczego szczególnego w życiu nie osiągnął, choć marzył o wielkości. Dokonał wielu złych wyborów, był poddany okrucieństwu wojny, przemocy politycznej i nużącej nijakości życia. Chciałby to wszystko zmienić, dźwignąć się ku ideałom, którym nie umiał sprostać. Zacząć wszystko inaczej… Ale jak? Nie może się zdecydować, nie umie wybrać, rozpaczliwie chowa głowę pod koc, chce uciec, umiera raz i drugi. W planie czasu akcji żyje po życiu, by na nowo doznawać udręk duszy i ciała, na nowo umierać.

Niezwykłością w zwykłości tego Bohatera jest jedynie to, że jest poetą. Poetą o wrażliwości jak membrana, która odbiera ciśnienie zdarzeń i rzeczywistości mocniej niż ktokolwiek inny. Jest poetą, którego świadomość ogarnia mocniej i głębiej przyczyny i skutki zdarzeń. Który widząc szczegół i konkret rzeczywistości, szuka nieustannie dla nich odniesień metaforycznych i metafizycznych. Zawieszony pomiędzy niebem a ziemią, między człowiekiem a Bogiem, wadzi się z jednym i drugim o prawdę istnienia.

 Od pierwszej niemal sceny przedstawienia ostrymi cięciami zderzających dialogów i zdarzeń zostajemy wprowadzeni w dylemat protagonisty. Kim jestem? Gdzie jest moje prawdziwe ja? Jaki jest mój świat wartości? Jakie były moje wybory? Dokąd idę? Czego chcę? A w odpowiedzi jawi się jedynie stała niemożność. 0 Zasypany informacjami gazet, miałkimi słowami rozmówców, startą paletą antywartości współczesnego świata, Bohater Różewicza pozostaje w miejscu, w którym zaczął się ten dramat. Egzystencjalna refleksja poraża chwilami grozą i cierpieniem, by natychmiast przejść w humor, żart i groteskę. Przenikające się płynnie sceny niosą cała gamę wzruszeń, pociągają lub odpychają, śmieszą lub przerażają. Jak życie, w którym jesteśmy zanurzeni dzień po dniu, nie widząc jego właściwych znaczeń, piękna lub brzydoty, ani jego celu.

W Kartotekę rozrzuconą Różewicz wpisał znakomite role dla aktorskich gwiazd. Nie było ich w Buffalo, ale młoda obsada ujmuje świeżością, urodą i energią, nadając spektaklowi porywający wyraz. Braun, doświadczony pedagog, dopomógł młodym aktorom zarysować wysoce zindywidualizowane, przekonujące postaci. Matt Gellin w roli Bohatera fascynuje zmiennością nastrojów, dojrzałą techniką, cieniowaniem dialogów, precyzyjnym gestem. Reżyser ujawnił tez głębie refleksji filozoficznej, historycznej i psychologicznej Różewicza oraz wyeksponował jego poezję i mistrzowskie dialogi. Była to już dziewiętnasta premiera sztuki Różewicza w reżyserii Brauna, który dał się poznać z wyczulenia na jego teatralną poezję już w kraju. Od lat jest także popularyzatorem Różewicza w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie wyreżyserował Przyrost naturalny, Białe małżeństwo, Kartotekę (dwukrotnie) i Odejście głodomora (dwukrotnie). Tadeusz Różewicz i Kazimierz Braun opublikowali wspólnie książkę, będącą dialogiem autora z reżyserem, pt. Języki teatru (1987).

Przedstawienie Kartoteki rozrzuconej w Buffalo stało się wydarzeniem zarówno dla miejscowego środowiska artystycznego i intelektualnego, jak i polonijnego. Patronat nad przedstawieniem objęły Polska Fundacja Kulturalna oraz Polski Klub Artystyczny.

Krystyna Nasiukiewicz.

Tadeusz Różewicz Kartoteka rozrzucona. Tłumaczenie, adaptacja, reżyseria i układ przestrzeni: Kazimierz Braun. Scenografia: Jennifer Tillapaugh. Kompozycja pieśni: Aaron Kruth. Prapremiera amerykańska i anglojęzyczna: The Black Box Theatre University at Buffalo, State University of New Jork, 25 października 2006.

Przedruk z: Przegląd Polski – tygodniowy dodatek kulturalny Nowego Dziennika,3 listopada 2006, New Jork.

 

O przedstawieniu Kartoteki w Teatrze im. J. Osterwy w Lublinie Kazimierz Braun mówił: Robiłem to trochę o sobie. Największy nacisk położyłem na konflikt pomiędzy jednostką a zbiorowością. Bohater nie chce być pod lupą, pod ostrzałem spojrzeń, podglądań. Ale w taką sytuację go wszyscy wpędzają. Łóżko stoi na ulicy, więc zero intymności. Jest jak chodnik: wszyscy po nim chodzą, zatrzymują się, pędzą gdzieś, rozmawiają,  rzucają papierki, niedopałki, przyglądają się Bohaterowi. Teren gry jak ulica. Ale jednak ulica wypełniona przestrzenią poetycką. Każdy widz czuł się włączony w ruch uliczny, widownie po obu stronach łóżka stojącego na podeście – ulicy wzajemnie się sobie przyglądali i wzajemnie się oglądali. Bohater działał na tle tłumu, ale tylko na krok z tej masy został wydobyty.

             Ostatnia inscenizacja jest chyba bardziej gorzka, Bohater jeszcze bardziej odizolowany od ludzi. Jest poetą. To wystarczy, by tłum nie chciał z nim gadać. Bycie poetą dzisiaj nie jest trendy, nie jest na topie…

Dodaj komentarz