Władza udaje Temidę

Szekspirowska "Miarka za miarkę" w reżyserii Anny Augustynowicz w warszawskim Teatrze Powszechnym.

Image

rys. Maciej Pietrzyk

Władza udaje Temidę

Szekspirowska „Miarka za miarkę” Anny Augustynowicz w warszawskim Teatrze Powszechnym to rodzaj przewrotnej prowokacji. I to nie dlatego, że komuś to przedstawienie mogło się skojarzyć z głośną seksaferą w szeregach Samoobrony. Spektakl ascetyczny, przypominający nieledwie próbę czytana albo wieczór świetlicowy, w którym zamiast dekoracji na fotelach teatralnych znalazły się czarne pokrowce, a zamiast sceny jeszcze jeden rząd widowni z czarną boazerią w półkolistym tle, aktorzy zaś zasiedli na widowni wśród publiczności, niemal w cywilnych ubraniach. Pomiędzy wszystkimi krąży książę (Mariusz Benoit), czasem popija wodę mineralną, śledzi rozwój wydarzeń w podwójnej roli – jako postać i jako kolega aktor. Zresztą i inni aktorzy nawzajem oceniają swoje występy, gratulują sobie, przybijają piątkę. I grają przy pełnym świetle, bo podział na widownię i scenę i został zniesiony.. Co to wszystko ma znaczyć? Po pierwsze, demonstracyjną wierność wobec tekstu Szekspira – w przedstawieniu Augustynowicz historia o księciu, który zniechęcony upadkiem obyczajów, usuwa się w cień, aby oddać na czas jakiś władzę nieprzejednanemu moralnie namiestnikowi, a potem obserwuje, jak z arcyprawego wyrasta pospolity grzesznik i wraca, aby naprawić szkody, została opowiedziana jasno i klarownie. Po drugie, demonstracyjną miłość do słowa poetyckiego i teatralnego skrótu: Wszyscy aktorzy (grający czasem po kilka ról) odmalowali postaci wiarygodnie, ograniczając ekspresję i rezygnując ze wsparcia inscenizacji – wszystko rozgrywało się w mistrzowsko rzeźbionym słowie – znakomicie wywiązali się ze swoich zadań wszyscy, ale obok Benoit wymienić trzeba Dominikę Ostałowską jako czystą Claudię i Annę Moskal w trzech różnych wcieleniach, Krzysztofa Stroińskiego jako moralnie pękniętego namiestnika, Adama Woronowicza jako biegłego krętacza i Krzysztofa Szczerbińskiego w barwnym epizodzie Pani Przesadnej. Dla widza udział w tym przedstawieniu (wprawdzie widzowie nie grają, ale przebywają obok i razem z aktorami i dzięki temu uczestniczą w spektaklu nadspodziewanie intensywnie) to prawdziwa rozkosz – nader rzadko słyszy się tak wspaniale i naturalnie podawane słowo. W czasach, kiedy Szekspira przebiera się w rozmaite szatki i kroi wedle jednodniowych mód, premiera w Powszechnym to coś więcej niż kolejna premiera. To manifest, poświadczający żywotność teatru dramatycznego. Mimo ascezy Augustynowicz osiągnęła efekt niebywały; komedię Szekspira ukazała jako tekst mroczny, jako studium władzy, która może sprowadzać na ludzi pokusy i niebezpieczeństwa, a sama siebie zawsze chce traktować jako nieomylną i sprawiedliwą. Dlatego jedyną ofiarą odnowy moralnej w księstwie pada oszczerca Lucio. Dziennikarz?

Tomasz Miłkowski

William Shakespeare, „Miarka za miarkę”, tłum. Maciej Słomczyński, reżyseria Anna Augustynowicz, scenografia Marek Braun, kostiumy Wanda Kowalska, muzyka Jacek Wierzchowski, światło Krzysztof Sedke, Teatr Powszechny w Warszawie, mała scena, premiera w grudniu 2006

Dodaj komentarz