Wielkie kazanie Treli

Wielkie kuszenie

Wielkie kazanie księdza BernardaLeszka Kołakowskiego należy do tekstów „kanonicznych” – to w takich tekstach filozof wystawia na intelektualną i moralną próbę swoich zwolenników i przeciwników. W przewrotnej grze dialektyki, w odwracaniu wektorów dobra i zła ukazuje ludzką ułomność i pyta, gdzie prawda, a gdzie fałsz.

Tekst sprzed lat nie stracił nic na swej aktualności (dalekiej przecież od doraźnej aluzyjności), a dla aktora stanowi nie lada wyzwanie. Podjął je z wielkim sukcesem Jerzy Trela, artysta szczególnie dobrze przygotowany, aby wystąpić w monodramie. Aż dziw, że czyni to po raz pierwszy na 40 urodziny Teatru STU – niegdysiejszy twórca wielkich monologów Konrada z „Dziadów” i Konrada z „Wyzwolenia” pierwszy raz mierzy się z teatrem jednego aktora. Trela okazuje tu w pełni swoje dojrzałe mistrzostwo. Jego Bernard-kusiciel zwodzi, uwodzi, podporządkowuje, namawia, straszy, grozi, napomina i łowi duszyczki widzów, którzy, zdezorientowani, nie wiedzą, czy brać jego słowa serio, czy może z odrobiną ironicznego dystansu. Zwłaszcza że czasy nie sprzyjają pokpiwaniu z usankcjonowanych (mocą odpowiednich interpretacji) prawd wiary. Kto wie, czy dzisiaj i sam mistrz Kołakowski poważyłby się na tak obrazoburczy wywód, w którym pod razami dialektyki padają fundamenty niewzruszonej a jedynej prawdy.
Zrazu łagodny, przyjazny braciszek, powoli przemienia się w nawiedzonego kaznodzieję, który gromi maluczkich a grzeszne owieczki. Zasiawszy grozę i zwątpienie, drąży w duszach, aby zaskoczyć nagłą odmianą – spod szat duchownych wyziera szatański wizerunek zwodziciela, którym jest, no, kto? Może ja, może ty, może my… Kiedy nie gra już (to znaczy, kiedy Trela gra, że nie gra), ukazuje twarz umęczonego daremnym ostrzeganiem proroka – cóż, nie sposób pomoc tym, którzy pomoc odtrącają. Nieledwie zasypiając, wyjawia na koniec, że człowiek i tak wyboru nie ma, zagarniany przez zło, które nosi w samym sobie, chyba że… Ale tego już szatan nie powie.
Wielka rola, ważny tekst w znakomitym wykonaniu i przewrotnie szatańskiej dekoracji Jana Polewki. Kto usiądzie zbyt blisko, może poczuć żar piekielnego ognia.
Tomasz Miłkowski

Leszek Kołakowski, „Wielkie kazanie księdza Bernarda” w wykonaniu Jerzego Treli, reż. Krzysztof Jasiński, muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, scenografia Jan Polewka, krakowski Teatr STU

Dodaj komentarz