Ostatni z Aturów [opowiadanie]

To nie wymysł. Po co wymyślać coś takiego?
Aleksander Humboldt stwierdza dokładnie, że w końcówce XVIII wieku zawaliła się ściana gór we wschodnich Koldyrierach. Łoskot tego upadku usłyszało kilka wiosek. Wyłącznie.
Plemię Aturów, żyjące za tą ścianą, utraciło kontakt ze światem. Nikt Aturów nie odwiedzał poza dżumą, która przelazła przez góry i wyniszczyła wszystkich, do ostatniego. Oprócz starej, z siwizną w niebiesko-zielonych piórach papugi. Plemię Aturów wymarło, więc przestało rozmawiać, ale w brzozowej klatce papuga wciąż jeszcze wykrzykiwała: „Utur-r-atur-dzen-dzeo-dzin!”
Żywiły papugę meszki i muchy wlatujące do jej brzozowej klatki. W rok po wyginięciu plemienia Aturów nowopowstałą ścieżką, zszedł badacz tych stron. Zastał opustoszałe domy, zagasłe ogniska domowe i papugę, która krzyczała w swojej klatce: „Utur-r-atur-dzen-dzeo-dzin!”
To wszystko, co pozostało z ludu Aturów.
1937

tłum. Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska

Dodaj komentarz