Nowy stary TEATR

Po przerwie odrodził się miesięcznik "Teatr" pod nowym kierownictwem. To, że najstarsze polskie pismo teatralne wróciło do życia, to oczywiście dobra wiadomość, ale czy zdoła zdobyć czytelników, oto jest pytanie.

Nowy naczelny Jacek Kopciński ogłosił swoiste credo, w którym deklaruje recenzencką rzetelność ponad podziałami. Z wykonaniem trochę gorzej, no bo Rembowska zakazuje czytać "Tartuffe’a" Lasalle’a politycznie, ale przecież widownia go tak czyta i to obie strony (scena i widownia) tworzą spektakl, a recenzentce to widać nie odpowiada; Radziwon zachwyca się ponad miarę "Norymbergą" w Narodowym, a zapomina, że Glińska wraz z autorem pogruchotali tekst i wystawili rzecz słabszą od pierwowzoru, autor sztuki zaś debiutuje w piśmie minoderyjnym felietonem, w którym z pozoru dowcipnie sławi sam siebie. Trudno też nie zżymać się czytając modelowany na staroświecczyznę esej Artura Grabowskiego "Przez Polskę", do którego pretekstem stały się Listy Błońskiego i Mrożka. Zresztą teza wyjściowa tekstu brzmi cokolwiek dziwacznie, a to mianowicie, że zbrodnią (?) cywilizacji PRL była "małość" albo inaczej "nuda" i że Mrożek wyjeżdżając ocalił Polaka w człowieku, a przegnał Polaczka. Bardzo to pokrętne! Nuda raczej zieje z tego przemądrzałego eseju. Ale, na szczęście, trafiają się jaśniejsze punkty – recenzja Janusza Majcherka z "Weź, przestań" Jana Klaty i relacje z zagranicy oraz cokolwiek złośliwy (dobrze!) przegląd prasy pod hasłem "maszyna do pisania". Na razie jednak nowy "teatr" bardziej rozczarowuje niż zachęca, a "modyfikacja" nie przyniosła spodziewanej zmiany na lepsze. Poczekamy, co dalej.

Dodaj komentarz