Ewa Kasprzyk koresponduje

Marilyn i Papież

To był pomysł na dobry teatr. Imaginacyjne listy seksbomby i supergwiazdy Hollywood, Marilyn Monroe (w dodatku pośmiertne), do papieża Jana XXIII, odnowiciela Kościoła powszechnego, przywódcy wielkiej wspólnoty religijnej to jest pomysł na ciekawy dramat.

Dawał szansę zderzenia rozmaitych, ale zazębiających się w jakiejś części światów i okoliczności: oddziaływania na ludzi, bycia na szczycie, pod obserwacją, z wagą gestu, wszechobecnej kamery. W szczególności doświadczenia pontyfikatu Jana Pawła II przywołują na myśl niezwykły wzrost zainteresowania mediów samą osobą papieża, przypominające, (przerastające nieraz), zainteresowanie gwiazdami pop kultury.
Mógł więc powstać dramat o ludziach „na szczycie”, z rozmaitych powodów, którzy chcą czy nie chcą stają się wzorcami. Mógł powstać dramat samotności gwiazdy, która szuka porozumienia duchowego. Mógł, ale nie powstał. Mamy jedynie poza zabiegiem formalnym monolog, zawierający skróconą wersję biografii i zbiór dość banalnych spostrzeżeń z życia gwiazdy. Nie składa się to jednak na odkrywcze odczytanie duchowości Monroe czy jej tajemnicy, sprawiającej, że wywierała tak magnetyczny wpływ na otoczenie. Ewa Kasprzyk, znęcona pokusą zmierzenia się z mitem (a może i dwoma mitami), nie znalazła sojusznika w tekście, a reżyserka nie znalazła metody, które budowałaby znaczenia „ponad” tekstem. W spektaklu, granym w „Polonii” Krystyny Jandy – Ewa Kasprzyk monologuje na wielkim owalnym łożu, czasem się chroni za jego obudowę, najwyraźniej w nadziei, że coś wykrzesze z tekstu Dorothei Kuehl-Martini. Ale tekst nie iskrzy. Oczywiście, trafiają się bon moty, kwitowane szmerkiem na widowni, ale te chwile to zbyt mało, aby zadośćuczynić obietnicy, jaką zwiera tytuł. Szkoda, bo swoim poprzednim monodramem wedle Almodovara, „Patty  Diphusa” dowiodła aktorka, że potrafi z sukcesem zmierzyć z arcytrudną formą teatru jednego aktora.

Tomasz Miłkowski

Dorothea Kuehl-Martini, „Marilyn i papież. Listy między niebem i piekłem”, tłum. Magdalena Mijalska, adaptacja Remigiusz Grzela, reżyseria Marta Orgrodzińska, scenografia Diana Marszałek, kostiumy Tomasz Ossoliński, Teatr Polonia w Warszawie, Teatr Rozrywki w Chorzowie

Dodaj komentarz