Edyp w Teatrze TVP

12 grudnia 2005 roku TVP pokazała przeniesienie "Edypa" Sofoklesa z warszawskiego Teatru Ateneum w Teatrze TV. Był to pokaz, że teatr oparty na slowie nie ze szczętem obumarł. Przedstawienie, które przywraca wiarę w moc słowa i sens teatru dramatycznego.


W telewizji "Edyp" Holoubka z Fronczewskim, Trelą, Budzisz-Krzyżanowską, Gosztyłłą. O dziwo kwadrans po ósmej! Przeniesienie telewizyjne respektuje teatralną wersję (reżyseria Gustawa Holoubka) z Ateneum – oczywiście, tym razem wodzi nas za nos (a raczej oko) kamera Jana Holoubka. Bardzo dobrze wodzi – zwłaszcza przejścia z cienia w światło, zbliżenia postaci, hieratyczność kamery, brak nerwowego natręctwa tworzy w tym spektaklu pewien boski niemal porządek. Aktorzy grają jak z nut – szkoda, że nastąpiła zmiana w roli Eola (teraz gra Grzegorz Damięcki, przyzwoicie, ale nie jest to natchniony epizod poprzedniego wykonawcy, Wojtka Solarza). Tym razem zachwycający Gosztyłła, kamera dosłania cieniowanie subtelne w roli Tejrezjasza. Ile razy można oglądać Edypa? W nieskończoność. Holoubek wydobywa znikomość człowieka wobec boga, bogów, Losu, co kto woli. Ale te› akcentuje nieuczciwà grę o władzę, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Kreon (Trela) spiskuje, to widać. Kiedy na koniec Kreon nakazuje Edypowi, aby nie rozkazywać, bo (to właśnie w jego głosie słychać) jest nikim… można zwątpić, czy odsunięcie Edypa było dziełem planu wyroczni, czy raczej ludzie temu "zbożnemu" dziełu za bardzo nie  pomogli. Przedstawienie, które przywraca wiarę w moc słowa i sens teatru dramatycznego.
Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz