Na castingu

Rozmowa z Marianną Dembińską, autorką „Castingu”.

W konkursie teatralnym "Attori in cerca d’autore" ("Aktorzy w poszukiwaniu autorów") na scenie Teatru Quirinio w Rzymie komedia „CASTING” Marianny Dembińskiej zdobyła drugą nagrodę.

Czy dzisiaj poprzez literaturę można naprawiać obraz świata?

Może  nie naprawiać (niestety), bo literatura jest odbiciem otaczającej nas czy autora rzeczywistości, ale myślę, że może ukazywać świat w innym, lepszym świetle.
 
Czym jest „Casting” i dlaczego akurat ten temat? Stary teatr i nowy teatr? Aktor teatralny z priorytetami itp. i aktor nowych czasów?

„Casting” jest swego rodzaju parodią młodych pseudoartystów, a właściwie nie tylko artystów, lecz wszechwładnie panującego systemu. Tego, w którym sukces nie jest rezultatem pracy czy owocem talentu, lecz decyzji managera, sprytnego marketingu, czy działań tajemniczego „kogoś”. Powiedzmy więc, że jest to moja reakcja na rzeczy, które widzę wokół siebie i które niekoniecznie mi się podobają.
Na tak modnym obecnie castingu spotyka się dwoje młodych ludzi: on poważny, profesjonalista, grał u poważnych reżyserów i ona – obcasy, guma do żucia, duży dekolt i…właściwie niewiele więcej. Jednak pod koniec sztuki, na pocieszenie, widz odkrywa, że to teatr w teatrze.  
 
Co Pani myśli o dzisiejszym teatrze i aktorstwie?

Trudno mi oceniać. Nie jestem krytykiem ani wielkim znawcą. Z cala pewnością  jednak wolę aktorstwo w Polsce, gdzie widać jakiś warsztat, jakieś techniczne przygotowanie, lata ćwiczeń. Aktorzy kończą  studia aktorskie, bądź w wyjątkowych przypadkach uczą  się  sztuki aktorskiej grając w teatrze. W niektórych krajach wystarczy wejść do domu  „Wielkiego Brata”, by zaraz po eliminacji dostać rolę w filmie. Skutki są, oczywiście, opłakane.
 
A widz? Czego oczekuje od teatru?

Uważam, że teatr  powinien rozśmieszając czy wzruszając pobudzać do refleksji. Do teatru  idzie  się, aby przeżyć pewne emocje, będąc o krok od aktora. Ja zdecydowanie lubię rozśmieszać, choćby dlatego, że pisanie poważnych rzeczy, niestety, mi nie wychodzi.
Lubię jednak, jak w bajce, ukryć gdzieś  morał.

Czy życie to nieustanna pogoń za sukcesem? Jaka jest miara sukcesu?

Zawsze  uważałam, że sukcesem, tak naprawdę jest robienie tego, co się lubi, satysfakcja z efektów swoich działań, swojej pracy i wstawanie co rano z uśmiechem na ustach.
 
 
Dlaczego nam tak daleko do siebie? I w rodzinie, i wśród ludzi, i w teatrze?

Często zamiast powiedzieć wprost  o tym, co nas męczy, w imię „to nie wypada" zaciskamy  zęby. Brakuje  szczerości  w  normalnych  ludzkich  kontaktach. Jak ktoś mówi  „tak",  to  najprawdopodobniej myśli „nie".
Boimy się konfrontacji i często problemy są owocem naszych intuicji, domyśleń, podejrzeń.. Aby być  bliżej ludzi, należy zacząć od siebie, od najbliższych. Nie bac się mówić o własnych odczuciach -oczywiście w sposób delikatny, tak, by nikogo nie urazić.
Złota zasada nie zasnąć z kimkolwiek  pokłóconym.
 
Jak Pani ocenia swoje pokolenie? Czy naprawdę umarł w nim system wartości?

Mam nadzieje, ze nie! Moje pokolenie uważam  za  wyjątkowo  szczęśliwe. Dorastaliśmy  jeszcze w latach,  gdy do  szkoły chodziło  się  w  fartuszkach, był rygor, i całe mnóstwo kółek zainteresowani, wiec po szkole naprawdę  było,  co robić.
Jednocześnie, będąc nastolatkami mogliśmy wyjeżdżać za granice  i dziś pracować zgodnie  z  ambicjami. System wartości nie umarł, przeszedł kolejną mutację. Większa  wolność, niestety, ma skutki uboczne. To, czy  moje  pokolenie zda czy nie egzamin zobaczymy za  kilka(naście) lat  patrząc  na  nasz  dzieci.
Tradycja  dla  mnie to  to podstawa egzystencji. Nie mamy prawa jej bezcześcić. Nie mamy prawa nie przekazać  jej  kolejnym pokoleniom. Przeraża mnie, że 1 listopada na cmentarzach latają wiedźmy i inne człekopodobne stworzenia, brakuje mi ciszy i zadumy.
Jeżeli Halloween to tradycja, to przecież nie nasza. Naszym dzieciom powinniśmy przekazać to, co nasze, nie cudze.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Justyna Hofman – Wiśniewska

W konkursie teatralnym "Attori in cerca d’autore" ("Aktorzy w poszukiwaniu autorów") na scenie Teatru Quirinio w Rzymie komedia „CASTING” Marianny Dembińskiej zdobyła drugą nagrodę.
Konkurs organizowany jest od lat 20. Debiutowali w nim m.in.Claudio Bisio, Franco Castellano, Elisabetta Pozzi, Luca Barbareschi, Fabrizio Bentivoglio, Sergio Castellino, Massimo Ghini. W tym roku nadesłano ponad 200 utworów z Włoch oraz 150 z innych krajów Europy; z tego wybrano 10 do wystawienia na deskach Teatru Quirinio. Do finału weszło 5 utworów, „Casting” Marianny Dembińskiej zdobył II miejsce. Tekst zaprezentowali Francesca Nunzi oraz Carlo de Ruggieri.

 

Dodaj komentarz