Stare i nowe

Nie zawsze to, co nowe, nowym jest w istocie, a to, co stare, starym jest.  Widać to gołym okiem w reakcjach po ogłoszeniu werdyktu Noblowskiego. Laur dla Harolda Pintera budzi u jednych zadowolenie, u innych zgoła irytację. Powiadają, że Pinter stary jest, że klasyk zgoła, ze zwietrzały, że to hołd dla starzyzny. Co powiedzieliby zatem o Szekspirze, starcu nad starcami?
Yorick podsłuchał, co mianowicie by rzekli. Pewien już nie tak młody, ale nadal początkujący dramaturg, na kąśliwą uwagę, że reżyserzy nadmiernie swobodnie traktują dramaty Szekspira, lepiąc z nich pokraczne spektakle, odrzekł był z pokazową dezynwolturą: Wiadomości o tym, jakoby Szekspir był doskonałym dramaturgiem, są mocno przesadzone. No…, no…
Tymczasem Yorick uległ zdumieniu, oglądając spektakle nagrodzone w konkursie ministerialnym na najlepsze wystawienie polskiej sztuki współczesnej w ubiegłym sezonie. Poza „Made in PolandPrzemysława Wojcieszka, który to dramat jest naprawdę utworem trafionym w czas, reszta nagrodzonych wygląda na powtórki z przeszłości – twórczość autora ukrywającego się pod pseudonimem Shuty za bardzo pachnie Ionesco, a utwór . "Verklarte Nacht" Michała Bajera…. na dwie doświadczone aktorki, Krzesisławę Dubielówną i Jadwigę Skupnik  (choć to materiał do popisu aktorskiego bez wątpienia) nie przekracza ram skeczu. W tej sytuacji warty pamiętać o mistrzach i trochę się u nich uczyć. Choćby u Pintera. Albo od Sławomira Mrożka, którego przypomniał Narodowy na scenie Teatru Małego premierą dziesięciolecia niegranej „Rzeźni”. Rzecz okazała się całkiem krzepka i młoda, a dzisiaj okazała się nadspodziewanie traktatem o upadku kultury, poniekąd na własne życzenia. Rzecz ciekawa po pejzażu katastrofy kulturalnej po II wojnie światowej, jaką zarysował Tadeusz Różewicz, Mrożek dopiosuej ciąg dalszy – katastrofy granej za ciężkiej pieniądze. Gorzkie i pouczające, ale przez recenzentów zlekceważone. Yorick zauważył, że wycmokano  pod niebiosa okropny „Słomkowy kapelusz” w Powszechnym, farsę przerobioną na nutki Becketta, a niemal zamilczano „Gezę dzieciaka” w Studio w reżyserii Zbigniewa Brzozy, spektakl wybitny i, co więcej, ważny społecznie. Ale czy o tym przystoi pisać błaznowi?

Wasz Yorick

Dodaj komentarz