Pinter z Noblem

Zaskakująco trafna decyzja szwedzkich akademików – jeden z najwybitniejszych dramaturgów współczesnych, Harold Pinter, otrzymał Literacką Nagrodę Nobla 2005.
Zainteresowanych ostatnimi publikacjami o Pinterze warto odesłać do „Kwartalnika Artystycznego”, redagowanego przez Krzysztofa Myszkowskiego – nr 1 tego pisma z tego roku poświęcony został twórczości Pintera.

Kilka faktów godnych przypomnienia:

Harold Pinter ma 75 lat, pochodzi z rodziny żydowskiego krawca z londyńskiego East Endu. Początkowo był aktorem. Debiutował sztuką Pokój (1957), której polski przekład pióra Marka Kędzierskiego ukazał się dopiero w tym roku na łamach wspomnianego „Kwartalnika Artystycznego”. Rozgłos zyskał sztukami Urodziny Stanleya (1958, wyst. pol. 1966), Samoobsługa (1960, tłum pol. 1961), Dozorca (1960, wyst. pol. 1968), Powrót do domu (1965, wyst. pol. 1967), Dawne czasy (1971, tłum pol. 1972), Zdrada (1978, wyst. pol. 1979). Jego dramaty wiązano z teatrem absurdu, twórczością Kafki i Becketta, nazywając je niekiedy "komediami zagrożenia". Pod powierzchnią banalnych zdarzeń narasta w nich bowiem stan zagrożenia o niejasnych źródłach i konsekwencjach. Zarzucano Pinterowi wtórność: przetwarzanie dla celów komercyjnych osiągnięć awangardowego teatru.
Pinter zasłynął także jako nieprzejednany przeciwnik przemocy, w tym rozwiązywania konfliktów politycznych siłą – świadczą o tym nie tylko jego utwory (m.in.  „Górski język” (1988, tłum. Tomasz Miłkowski, metaforyczna rzecz o prześladowaniu Kurdów), ale i aktywny protest przeciw wojnie w Iraku. Występując w Izbie Gmin użył mocnych słów pod adresem gabinetu Tony’ego Blaira („Żałosna służalczość Tony’ego Blaira w stosunku do przestępczego reżimu amerykańskiego poniża i hańbi ten kraj”). Wiadomość o przyznaniu Nagrody Nobla przyjął ze zdumieniem. Zaniemówił.
Wielokrotnie sztuki Harolda Pintera trafiały na polskie sceny, m.in. w tytułowej roli w „Dozorcy” wystapił Jacek Woszczerowicz. Kilka razy inscenizowano Dawne czasy (Old Times, 1971, tłum. pol. 1972), ostatnio grano ją w Teatrze Narodowym, Scena na Wierzbowej. To komedia o poszukiwaniu tożsamości. W subtelnych, wycieniowanych dialogach trójki bohaterów trwa poszukiwanie potwierdzenia sensu egzystencji. Do wiejskiego domu reżysera filmowego Deeleya przybywa Anna, dawna przyjaciółka jego żony Kate. Zjawia się po 20 latach, teraz mieszka na Sycylii ze swym bogatym mężem. Jej przyjazd wzbudza falę wspomnień, bohaterowie wspominają swoje dawne spotkania, namiętności, erotyczne i intelektualne fascynacje. Bezradni wobec upływu czasu opowiadają o tym, co wydarzyło się albo nie wydarzyło przed laty, dzielą się swymi obsesjami przy kawie i koniaku.
tm

Dodaj komentarz