Premiera Nakręcanej pomarańczy

Barbara Folta pisze z Wrocławia:
Drogi Redaktorze
,
interesowały Pana moje wrażenia z premiery „Nakręcanej pomarańczy” w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu… Byłam, widziałam i bardzo się cieszę z symbiozy i z sukcesu dwóch znakomitych zespołów teatralnych: Współczesnego i Wrocławskiego Teatru Pantomimy!   Wrócili na scenę rewelacyjni mimowie Tomaszewskiego, zobaczyliśmy ich w formie jak w  czasach, kiedy pod kierunkiem Mistrza umieli  prezentować wszystkie  skale ludzkich  doznań łącznie z brutalnością, perwersją i okrucieństwem. Istotnie początek spektaklu, jak uprzedzał przed premierą reżyser  Jan Klata, był to popis przemocy, brutalności i okrucieństwa na najwyższych rejestrach sztuki w wykonaniu uczniów światowej sławy Mistrza Mimów. Na wrocławskiej scenie grasowała młodociana banda, której sensem życia są kradzieże, pobicia, gwałty. Rozboje i morderstwa nie były jednak pokazane  naturalistycznie, lecz  w unikalnym stylu choreodramów pantomimy wrocławskiej, który wymyślił Henryk Tomaszewski.
 Ale wrażenia z premiery w dniu 23 kwietnia nie pozbawione były elementów irracjonalnych. Według mnie wmieszał się w całą sprawę znienacka idol reżysera Klaty, czyli sam Witkacy! Jak można inaczej wytłumaczyć awarię projektora podczas  kluczowej sceny  pointującej walkę Dobra ze Złem?! Groteskowa, ale spontaniczna interwencja publiczności wrocławskiej była wspaniała: „ powiedzcie, co miało być ?” – prosiła widownia prawie chórem. Pada wyjaśnienie: „obraz Chrystusa Ukrzyżowanego”  – a znakomita publiczność wszystko rozumie i wszystko wie. Dalej już bez  awarii projektora  przedstawienie zmierza ku finałowi. Były zbrodnie – musi być kara, a że klarowność przedstawienia zniekształciła drobna usterka techniczna, to według mnie wina Witkacego.   Sławny reżyser Jan Klata, jest bardzo młody, więc powinien na wszelki wypadek otrzymać lekcję pokory i dowiedzieć się, że mimo uznania, komplementów i pochwał dla niego, sceną teatru rządzą przede wszystkim DUCHY  WITKACEGO i INNYCH WIELKICH.
Co wymyślą podczas następnych spektakli „Nakręcanej pomarańczy” – zobaczymy i czekamy  niecierpliwie z pełną napięcia uwagą. Choreografię ułożył Maćko Prusak, znakomitą scenografię i reżyserię świateł przygotowała Justyna Łagowska, kostiumy Mirek Kaczmarek, a w głównej roli Alexa wystąpił Eryk Lubos, który nie schodził ze sceny przez ponad dwie godziny.
Przepisuję wszystkie nazwiska z programu, bo cały zespół w pełni na to  zasłużył:
Artur Borkowski, Piotr Łukaszczyk, Tomasz Orpiński, Andrzej Szubski, Anna Nabiałkowska, Krzysztof Kuliński, Irena Rybicka, Andrzej Wilk, Lucyna Piwowarska-Dmytrów, Magdalena Kielar, Zdzisław Kuźniar, Ewelina Paszke-Lowitzsch, Krzysztof  Boczkowski, Bogusław Kierc, Jerzy Kozłowski, Irena Dudzińska, Łucja Burzyńska, Tomasz Pietrzykowski, Jonathan Loe Silen, Mariusz Sikorski, Katarzyna Sobiszewska, Zbigniew Szymczyk, Anna Godlewska-Chojnacka, Damian Dutkiewicz, Łukasz Jurkowski, Aleksander Sobiszewski, Paulina Jóźwin, Krzysztof Roszko.
Jan Klata – reżyser i dramaturg swoją sztukę Uśmiech grejpruta zrealizował w 2002 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu, jego dyplomowym przedstawieniem był Rewizor Gogola w Wałbrzychu, również w wałbrzyskim teatrze wyreżyserował ostatnio Córkę Fizdejki wg Witkacego.   
W imieniu Dyrektor Krystyny Meissner zapraszam do Wrocławia do Teatru Współczesnego na spektakl wg A. Burgessa NAKRĘCANA POMARAŃCZA w adaptacji, reżyserii i w opracowaniu muzycznym Jana Klaty!
                                                                         Barbara Folta – Klub Krytyki Teatralnej

Dodaj komentarz