Małe sztuki, wielcy aktorzy

Kilka uwag po przeglądzie "Małe sztuki z wielkimi aktorami" w warszawskim Teatrze na Woli

Małe sztuki, wielcy aktorzy

To był pomysł prosty, i jak zwykle w takich wypadkach, trafny: przegląd niezbyt drogich w eksploatacji, ale smakowitych teatralnych potraw, raczej deserów niż potraw codziennych, który w Teatrze na Woli pod wodzą Bogdana Augustyniaka miał miejsce już po raz siódmy. Nazwiska na afiszu pierwszej wielkości: Krystyna Feldman, Anna Polony, Zbigniew Zapasiewicz (z Olgą Sawicką i Włodzimierzem Nahornym), Jan Machulski, Piotr Machalica, Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski. Teatromani, tzw. bywalcy i smakosze nie mieli powodów do narzekań, każdy wedle swoich gustów mógł znaleźć coś dla siebie.
Podczas przeglądu widzieliśmy tzw. produkcji „normalne” rozmaitych teatrów, np. wzorcowy spektakl Twórcy obrazów Per Olova Enquista w reżyserii Kazimierza Kutza z teatru katowickiego (replika wcześniejszego przedstawienia w Starym Teatrze), ale także produkcje unikatowe, bez mała jednorazowe, jak np. Kocham pana, panie Sułku Jacka Janczarskiego, smakowita lektura radiowego kabaretu w wykonaniu Marty Lipińskiej, Krzysztofa Kowalewskiego i Adama Ferency. Albo też utrzymany w poetyce niegdysiejszego teatru Ochoty (a z Reduty wyrosłego) edukacyjnego spektaklu Jana Machulskiego Niebezpieczne zabawy, który jest punktem wyjścia do rozmowy z widzami o życiowych wyborach. To się rzadko w teatrze udaje, Machulskiemu wychodzi zawsze – jest mistrzem nawiązywania kontaktu, zresztą publiczność tego kontaktu łaknie, kasa na jego spektakl przeżywała prawdziwe oblężenie. Była nawet prapremiera – widowisko Adama Kwaśnego Makia z Piotrem Machalicą, wyrafinowana, poetycka opowieść o fascynacjach średniowiecznego trubadura, króla Kastylii Alfonsa; wprawdzie nie udało się zarazić publiczności aurą tego tekstu, ale rzecz warta była próby i na poewno dalszej pracy. Koroną przeglądu okazał się koncert poetycki do Kwiatów polskich w mistrzowskim wykonankiu Zbigniewa Zapasiewicza, Olgi Sawickiej, z akompaniamentem Włodzimierza Nahornego – rzadko zdarza się na koncertach poetyckich owacja na stojąco, tak właśnie było tym razem. Zapasiewicz wraz ze swymi partnerami raz jeszcze dowiódł siły poetyckiej magii Tuwima, jego maestrii w posługiwaniu się językiem, zdolnym (mimo pozorów bezradności, do której poeta się przyznawał) do ożywiania zmysłowych obrazów, świata zapachów i dźwięków. Koncert stał się też hołdem dla bohaterów rewolucji 1905 roku, o której wszyscy w Polsce zapomnieli, słowami Tuwima w interpretacji Zapasiewicza dobytej z niepamięci.

Tomasz Miłkowski

Małe sztuki z wielkimi aktorami, 6-18.03. 2005, Teatr Na Woli

Dodaj komentarz