Trupy uczone (2)

studium wrocławskie

 Studium Aktorskie Teatrów Lalkowych powstało we Wrocławiu w 1967 roku i jest pierwszym, które nie posiada genealogii radzieckiej, ma ono bowiem już metrykę centrum dyspozycyjnego PRL.

W Ministerstwie Kultury i Sztuki PRL naczelnikiem wydziału teatrów lalkowych był wówczas Henryk Jurkowski, wybitny i prawdziwie przyjazny lalkom ekspert, doświadczony urzędnik centrum dyspozycyjnego, a później znany w międzynarodowym ruchu lalkarskim historyk i teoretyk tej dziedziny sztuki; dzisiaj – profesor białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej. W połowie lat sześćdziesiątych otrzymał on z poznańskiego teatru lalek Marcinek projekt, żeby powstało tam podyplomowe studium aktorskie, w którym nauczać mieli m. in. Jan Dorman, Leokadia Serafinowicz i Wojciech Wieczorkiewicz. Henryk Jurkowski wspomina dziś, że intencje poznańskich artystów wzbudziły jego urzędniczą nieufność, więc przeadresował poznański zamiar do Sekcji Lalkarskiej SPATiF, a " stamtąd, oczywiście, przyszła opinia hamująca realizację projektu ".  

W tym samym czasie trafił na biurko Jurkowskiego pomysł Julianny Całkowej, zasłużonej współautorki powojennej polityki państwa w stosunku do lalek i dyrektora tych teatrów, która zaprojektowała szkołę „wewnątrzteatralną”, z siatką godzin wypełnioną głównie praktyką lalkarską, częściowo wpisaną w plan usługowy teatru (studenci mieli grać swe prace w przedszkolach). Ten pomysł został z kolei przeadresowany do Wrocławia, z którym centrum dyspozycyjne zdawało się wiązać pewne nadzieje na rekonstrukcję szkolnictwa lalkarskiego. Tam uznaliśmy, że trzeba stworzyć zupełnie inny program kształcenia lalkarzy, co – jako, że byłem we Wrocławskim Teatrze Lalek konsultantem programowym – zostało poruczone mnie.

Mój dziesięciostronicowy dokument „ Studium Lalkowe ( projekt ) ” został oparty na kilku założeniach, składających się na „ model aktora lalkarza ”, czyli coś, co definiuje się jako „sztuczną konstrukcję uformowaną z pożądanych wartości”. Oto projekt owego modelowego lalkarza:

Lalkarz powinien być inteligentem, a do tego potrzebne jest nieco wiedzy humanistycznej i nieco ćwiczeń, które pokażą jak z wiedzy tej czynić twórczy pożytek.

 

Lalkarz, w przeciwieństwie do swych kolegów z teatrów żywoplanowych, nie musi posiadać ogólnej umiejętności zagrania czegokolwiek. Jego emploi jest wyraźnie określone. Dlatego myśl, że człowieka należy najpierw nauczać aktorstwa, by później aktora nauczyć lalkarstwa jest chybiona; procedura dydaktyczna prowadząca do wykształcenia aktora – lalkarza musi być odmienna. W szczególności – aktor w teatrze lalek nie bywa używany do inscenizowania dramy i komedii mieszczańskiej; nie wymaga się od niego gestycznego i mimicznego uwierzytelnienia subtelnych doznań psychicznych; nie będzie prowadził na scenie salonowych konwersacji. Pozwala to wybrać z dziejów teatru te jego obszary, które przydatne są aktorstwu lalkowemu, eliminując inne, nawet za cenę, że dyplomant SATL nie będzie posiadał umiejętności zbudowania postaci scenicznej w teatrze żywoplanowym. Natomiast przydatne mu będą ćwiczenia z gry w tragedii i komedii antycznej, sposobiące go do współczesnego scenicznego zachowania się w masce; z gry ciałem i lalką w komedii dell’arte; z gry w teatrze staro chińskim i w teatrze Brechta, co zapozna go ze scenicznym wyrazem „efektu obcości”.

Lalkarz powinien wiedzieć nieomal wszystko o ogóle przedmiotów, wśród których, w których, i którymi na scenie się porusza – o ich estetyce, budowie i mechanizmie działania. Scenografia, która aktorowi planu żywego czasem wadzi, bo najchętniej widziałby się on goły na nagiej scenie, jest osobistym żywiołem lalkarza. Jeśli uczyni ten żywioł podległym i czułym na każde drgnienie swej ręki – ma szansę pożyć wśród laureatów.

W szczególności lalkarz nieomal wszystko powinien wiedzieć o estetyce, tworzywie, konstrukcji i mechanizmie lalki, wiedzieć tak wiele, by – drogą żmudnych ćwiczeń – lalkę tę umieć samemu sobie wymyślić i zrobić. Lalka nie jest bowiem – jak patyk w ręku małpy, która chce się wybić na człowieka i strąca sobie narzędziem banana – lalka nie jest przedłużeniem ręki lalkarza. Lalka jest jego sposobem bycia.

Na podstawie tych kilku założeń został zaprojektowany trzyletni program złożony z sześciu bloków tematycznych.(…). Program, prócz siatki godzin (w sumie – 4 100), zawierał propozycje trybu jego realizacji. Nad tym pracowaliśmy wspólnie ze Stanisławem Stapfem. Miało być tak:

 

· Kandydaci na słuchaczy zostaną poddani testom psychologicznym oraz sprawdzianom praktycznym ( realizować to będą eksperci w dziedzinie umiejętności wysławiania się, słuchu i głosu, gotowości aktorskiej, tworzenia z zespołu rzeczy sytuacji dramatycznych, sprawności manualnych etc.).

 

· Osoby, które zostaną przyjęte do Studium, otrzymają w I semestrze stypendia z Wrocławskiego Teatru Lalek w wysokości 700 złotych (było to wtedy 35 % przeciętnych zarobków w gospodarce uspołecznionej).

 

· W semestrze I teatry lalkowe stworzą dla słuchaczy fundusz stypendialny na dalsze studia; stypendia wynosić będą wówczas 700 – 1000 zł. Mogą być one realizowane również w taki sposób, że słuchacz zostanie zaangażowany na pół etatu do tzw. zespołu pomocniczego wybranego teatru i stamtąd oddelegowany na studia.

 

· Słuchacz, który w trzech latach nauki zdał wszystkie kolokwia i egzaminy oraz odbył ćwiczenia i praktyki wakacyjne w pracowniach technicznych teatru, przystępuje do egzaminu kwalifikacyjnego przed komisją powołaną przez Ministra Kultury i Sztuki. Komisja ocenia: 1) pracę teoretyczną kandydata na temat związany z historią lub problematyką współczesną teatru lalek oraz sposób obrony tej pracy; 2) samodzielnie zaprojektowane i wykonane przez kandydata lalki typu kukła i marioneta; 3) solowy występ estradowy z samodzielnie pomyślaną i wykonana lalką dowolnego typu; 4) jakość pracy aktorskiej w widowisku lalkowym wyreżyserowanym przez pracownika dydaktycznego Studium.

 

· Słuchacz, który zdał egzamin kwalifikacyjny otrzymuje zaświadczenie o ukończeniu Studium oraz rekomendację do tego teatru lalek, który zatrudniał go dotychczas w zespole pomocniczym lub ufundował mu stypendium na naukę lalkarstwa.

 

· Po trzyletniej pracy w tym teatrze absolwent staje ponownie przed komisją powołaną przez Ministra Kultury i Sztuki, której przedstawia sprawozdanie ze swojej pracy (wykaz ról, dokumentację), pracę teoretyczną na temat związany ze swoim teatrem (jego monografię albo opis funkcjonowania w obsługiwanym przez teatr środowisku społecznym), oraz samodzielnie opracowaną etiudę lub monodram w rodzaju „estrada lalkowa" albo „teatr jednego aktora". Prezentacja ta odbywa się publicznie i ma charakter konkursowy; sądem konkursowym jest komisja egzaminacyjna; nagrody w konkursie otrzymują – absolwenci oraz ich teatry.

 

Absolwent, który pomyślnie odbył prezentację swego trzyletniego dorobku otrzymuje dyplom aktora lalkarza i może, bez żadnych już ograniczeń, negocjować najlepsze warunki zatrudnienia w wybranym przez siebie teatrze.

 

Tak to sobie pomyśleliśmy. Henryk Jurkowski pomysł ten i towarzyszące mu okoliczności ocenia dziś następująco: „Pomysł Stanisława Stapfa i Klemensa Krzyżagórskiego na szkołę lalkarską we Wrocławiu […] był szczęśliwą i zaskakującą nowością […] propozycja wrocławska była koniem trojańskim w twierdzy luminarzy środowiskowych, którzy zazdrośnie strzegli dostępu do oczekiwanego eldorado lalkarskiego szkolnictwa wyższego”. Niestety, twierdze poddają się najłacniej historykom! W rzeczywistości sprawa potoczyła się tak, iż Studium, które rozpoczęło pracę 1 października 1967 roku, zostało urzędowo kreowane dopiero 30 listopada, a nawet – decyzją innej władzy – dopiero w lutym 1968 roku… Na nasz apel o stypendia dla studentów odpowiedziały tylko trzy teatry…Program musiał być, nie zawsze korzystnie, modyfikowany, bo np. prominentny lalkarz, który miał nauczać gry marionetą i w masce, nie douczył tego słuchaczy, bo błysnęła mu myśl, iż są inne miasta, i byłoby pięknie, gdyby to on, w którymś z nich, założył jakąś taką szkołę … W bogatej strukturze kulturotwórczej Wrocławia zabrakło dydaktyka, który chciałby zająć się antykiem i teatrem staro chińskim… Najęty do nauczania marionety Manfred Elle z NRD otrzymał ofertę wyjazdu do bardziej atrakcyjnych krajów… Czas przewidziany na budowę lalek został przeze mnie niedoszacowany i wadliwie umieszczony jedynie na I i II semestrze, co sprawiło, że w czasie V i VI semestru słuchacze tkwili w pracowniach „po godzinach", bo musieli zbudować sobie lalki, rekwizyty i dekoracje do widowisk dyplomowych…

 

Dzielności Stanisława Stapfa, dyrektora Wrocławskiego Teatru Lalek, zawdzięczamy, że to wszystko, zrazu nielegalnie, ruszyło w rozumnym terminie i we właściwym czasie się skończyło.

Po naszych ogłoszeniach w teatrach lalek oraz w radio i w prasie zgłosiło się 90 kandydatów, z których do egzaminu wstępnego dopuszczono 72 osoby. Na I rok studiów, zainaugurowany 1 października 1967 roku, przyjęto 20 słuchaczy (10 kobiet i 10 mężczyzn). Do egzaminu kwalifikacyjnego i pokazów warsztatowych, co odbyło się we wrześniu 1970 roku, dopuszczono 16 absolwentów, zdało go 6 absolwentek i 9 absolwentów. Z wyjątkiem jednej osoby, która rozpoczęła studia reżyserskie w Pradze, wszyscy otrzymali angaże i weszli w skład zespołów aktorskich teatrów lalek – Białegostoku, Gdańska, Lublina, Łodzi, Opola, Słupska, Szczecina, Wrocławia i Zielonej Góry. Z badań ankietowych, które przeprowadziłem w sezonie 1998/99, tedy po niemal trzydziestu latach od ówczesnego dyplomu, wynika, że wówczas pracowało w teatrach lalkowych siedmioro dyplomantów SATL (47 % ogółu absolwentów).

Absolwenci SATL na różnych konfrontacjach i festiwalach lalkarskich prezentowali aktorstwo pomysłowe i staranne, niekiedy wybitne, bardzo często nagradzane. Barbara Muszyńska, która po dyplomie rozpoczęła pracę w Białostockim Teatrze Lalek powiedziała mi niedawno: – Gdybym mogła zaprogramować sobie powtórkę życia, nie zmieniłabym nic ze swoich najważniejszych wyborów; byłabym w lalkach. – W lalkach uzyskała bowiem pełnię samorealizacji – gra, reżyseruje i naucza zawodu na białostockim Wydziale Sztuki Lalkarskiej AT. Jeden z najzdolniejszych jej uczniów tak charakteryzuje prowadzone przez nią zajęcia szkolne: ”Kobieta wulkan. Jedna, a mnóstwo jej wszędzie. Jednocześnie potrafiła być przed i za parawanem”. Jan Fornal, a zwłaszcza Józef Frymet, prócz dorobku scenicznego we Wrocławskim Teatrze Lalek, zdobyli tam sukcesy w dydaktyce akademickiej ( Józef Frymet jest obecnie profesorem wrocławskiego Wydziału Lalkarskiego PWST ). Konrad Szachnowski kontynuował swą edukację na studiach reżyserskich w Leningradzie i kieruje już drugim w swej karierze teatrem lalek – jest dyrektorem naczelnym i artystycznym gdańskiej Miniatury.

SATL stał się również miejscem, gdzie debiutujący w dydaktyce aktorzy Wrocławskiego Teatru Lalek nabyli wiedzę i umiejętności, dzięki którym robili później kariery akademickie. Ówcześni asystenci SATL – Wiesław Hejno i Jan Plewako, byli później dziekanami Wydziałów Lalkarskich uczelni akademickich; Hejno – we Wrocławiu, Plewako – w Białymstoku. Anna Proszkowska opracowała tak pomysłową metodykę nauczania lalkarstwa, iż, prócz zajęć na uczelni wrocławskiej, gościnnie kształciła Finów w Vaasa.

Co zaś najważniejsze i chyba najbardziej zdumiewające – to skromne wrocławskie studium, raptem trzyletnie, jednorazowe, bo w 1970 roku dożyło kresu swego istnienia, stało się prekursorem dwóch współczesnych, akademickich fakultetów lalkarskich, usytuowanych na przeciwnych krańcach polskiej mapy: wrocławskiego Wydziału Lalkarskiego krakowskiej PWST ( inauguracja w 1972 roku ) oraz białostockiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej warszawskiej Akademii Teatralnej ( inauguracja w 1975 roku ). A formuła przyteatralnego studium lalkarskiego stała się projektem sprawdzanym od 1982 do 2001 roku w Będzinie.

 

Klemens Krzyżagórski

 

 

W następnym numerze dokończenie pt. co dalej? 

Dodaj komentarz