Dziwna nieznajoma

Horváth w warszawskim Współczesnym „Nieznajoma z Sekwany” Ödöna von Horvátha to pewna niespodzianka. Sztuka zapomniana i chyba niezbyt udana, wchodzi na afisz bodaj za sprawą indywidualnych zainteresowań reżyserki Agnieszki Glińskiej (wcześniej wystawiała inną sztukę Horvátha w Ateneum)
Trudno odmówić temu przedstawieniu Teatru Współczesnego zawodowej sprawności i nastrojowości, zwłaszcza, ze w banalną opowieść o legendarnej topielicy, której maska pośmiertna z czasem stała się symbolem łzawego kiczu, wpisał autor, a za nim reżyserka celne spostrzeżenie o społecznym przyzwoleniu na przemoc, obojętności na ideologie totalne. W spektaklu następuje niepostrzeżenie połączenie narracji bez mała melodramatycznej z podtekstem socjologicznym, wysmakowana rekonstrukcja epoki minionej, stylizacji z ostrzeżeniem przed łatwym znieczuleniem na sprawy przekraczające krąg rodzinnych interesów. A jednak – pomimo rzetelności wykonania – spektakl nie porywa, może dlatego, że nikomu nie udało się stworzyć tutaj prawdziwej kreacji. Najwięcej szans mieli Borys Szyc (który jednak nie potrafił nadać Albertowi rysów tragicznych, powtarzając „sposoby” znane z jego wcześniej ról prostaków, a to dla młodego aktora pewna pułapka) i Natasza Sierocka (Nieznajoma). Tak więc ta historia złodziejsko-romantyczna rozpłynęła się w nastroju zamglonym i emocjonalnie dość obojętnym, wyraźnie poniżej oczekiwań, jakie rozbudził w nas Teatr Współczesny.

Dodaj komentarz