Ubu triumfuje

Ubumoda trwa

Nie przemija moda na Ubu. Po niedawnej realizacji filmowej (Piotra Szulkina) i operowej (patrz recenzja Anny Leszkowskiej, nr 1 Yoricka) najnowsza „Literatura na Świecie” przynosi nowe tłumaczenie „Ubu króla”, do tej pory znane z przekładu Boya, Jana Gondowicza, który nie od dzisiaj interesuje się twórczością Jarry’ego, zwłaszcza jego cyklem „ubistycznym”. Gondowicz zachował, na szczęście”, wynalezione przez Boya „grówno!”. Nowy przekład brzmi zadzierzyście, bardziej rymuje się ze współczesną polszczyzną – nie ujmując „chamskiego” wdzięku dialogowi, gęsto zakrapianemu wymyślnymi przekleństwami. Nie zawsze Gondowiczowi udało się „poprawić” Boya, ale tak to bywa z przekładami naprawdę dobrymi i w dodatku jedynymi. Już nie w konkurencji z Boyem (bo ten ostatni w ogóle tej pieśni nie przełożył) dołożył był tłumacz na koniec – zgodnie z pierwszą wystawianą wersją sztuki – smakowitą Pieśń o wymóżdżaniu, w której powtarza się refren:
Ej, popatrz no, jak maszyneria fika,
Ej, popatrz no, jak mózg nam strzyka,
Ej, popatrz no, jak wzdryga się publika,
Hurra i hak wam w smak, to Ojca Ubu znak!
Wypada dodać, że 7 lat temu „Literatura na Świecie” wydała podwójny numer ubiczny: nr 8-9/1997.

Dodaj komentarz