Lektury obowiązkowe: Amette, Kuczok, Rylski

Kochanka Brechta, Gnój, Człowiek w cieniu

Nowości książkowe

Jacques-Pierre Amette
Kochanka Brechta
La maîtresse de Brecht, 2003
tłum. Anna Węgrzyn, 2004

Powieść wyróżniona Nagrodą Goncourtów jest próbą rekonstrukcji świata wewnętrznego Bertolta Brechta i jego związków z rzeczywistością niemiecką po jego powrocie z USA do NRD. Oparta na solidnym materiale dokumentacyjnym odtwarza czas nasilającej się zimnej wojny i walki o rząd dusz, którą prowadzi – z coraz mniejszym zapałem – oficer wschodnioniemieckiej służby bezpieczeństwa, Hans Trow. To przez niego tytułowa bohaterka, Maria Eich, młoda utalentowana aktorka (postać fikcyjna) zostaje podstawiona Brechtowi, aby tropić jego ewentualną nieprawomyślność. Wrażliwy na kobiece wdzięki artysta ulega jej czarowi, obsadza w roli Antygony, ale poza związkiem fizycznym nie może odnaleźć w niej partnerki – takiej jak Helena Weigel. Raporty Marii poddawane są drobiazgowej analizie, agentkę wiąże coraz bliższe, odwzajemniane uczucie (platoniczne) z prowadzącym ją oficerem.
Szykanowany i kontrolowany Brecht, choć oficjalnie traktowany z najwyższymi honorami walczy o niezależność swego teatru, nie bacząc na krytykę, wierny swojej wizji teatru epickiego i politycznego. Maria z czasem ulega fascynacji jego sztuką, a kiedy Brecht umiera – korzystając z pomocy Hansa – wyjeżdża do Niemiec Zachodnich, gdzie zrywa z przeszłością aktorki i obiera los prowincjonalnej nauczycielki. Pędzi ustabilizowane i nudne życie, rozpamiętując swój niegdysiejszy związek z Brechtem i oficerem Trowem.
Fascynację swej bohaterki najwyraźniej dzieli Amette, próbujący oddać świat myśli Brechta. Do najciekawszych partii książki należą refleksje snute z punktu widzenia autora Opery za trzy grosze – jak ta o uwodzeniu mas przez „teatr Hitlera”: usiłował zrozumieć, jak „racket émotionnel” faszyzmu mógł tak dobrze funkcjonować, podobać się, porywać tłumy. Jak ten czysty teatr umiał uwodzić masy? Jaką dialektyczną inteligencję, jaki nowy teatr należy mu przeciwstawić, żeby pokonać teatralność faszystowską, wagnerowską? Powieść Amette ukazuje złożony portret artysty, uwikłanego w historię i ideologię, który usiłuje zachować wbrew okolicznościom swoją tożsamość, wszędzie (czy to w Ameryce, czy w Niemczech) traktowany z odrobiną szacunku i podejrzliwością. Pisarz akcentuje samotność Brechta, który staje się wyspą: Jego pochłaniał świat, który chciał ustrzec przed otumanieniem. Ale nie zawsze to się udaje – za względną niezależność artystyczną płaci wysoką ceną, legitymizując reżim enerdowski, mimo iż dostrzega podobieństwa niemieckich rytuałów i fobii, które niegdyś przywiodły do faszyzmu, a teraz wspomagają reżim totalitarny.

Wojciech Kuczok
Gnój, 2003

Autor tak streszcza swoją powieść: Gnój jest historią rodzinnego piekła, opowiadaną przez dziecko, które już to wszystko ma za sobą, ale z jakichś przyczyn dzieckiem być nie przestało.
Piekło to lokuje pisarz na Górnym Śląsku, okraszając śląską mową, spostrzeżeniami charakteryzującymi obyczaje, konflikty między miejscowymi i napływowymi, rozdarciem między polską, niemiecką i rdzennie miejscową tradycją i odniesieniami do aury PRL-u. Ośrodkiem świata ukazanego w Gnoju jest jednak krąg rodziny, tyranizowanej przez starego K., śląskiego macho, wyedukowanego absolwenta ASP, który żelazną ręką przewodzi w swoim domu (wybudowanym jeszcze przez ojca), świadomy swej społecznej degradacji w czasach komuny, ale wciąż pewny swej wyjątkowości i nieomylności. Cała rodzina (w tym zamieszkujący piętro niżej rodzeństwo starego K., stara panna i stary kawaler) gardzi lokatorami z parteru, przybłędami spoza Śląska, ale stary K. ma we wzgardzie cały świat, zwłaszcza żonę, z którą związek traktuje jako mezalians. Jego władcze potrzeby koncentrują się na synu-zdechlaku, o słabym zdrowiu, który nie spełnia (bo spełniać nie może) wygórowanych wyobrażeń ojca o bezwzględnym posłuszeństwie. Za każde naruszenie dyscypliny karany jest pejczem, który urasta do symbolu nieludzkiej tresury. Stosunki w rodzinie są toksyczne: stara panna ciotka waruje, aby jej brat stary kawaler zachował czystość, rodzice skaczą sobie do gardła z byle powodu, ojciec tresuje pejczem, a świat dookolny malowany jest w barwach bożego dopustu. Tak go zresztą postrzega dorastający, zaszczuty chłopak, skrycie marzący o pomście na ojcu – jego sen o zapadającym się w gnoju domostwie, o kataklizmie, który grzebie wraz domem całą rodzinę (wyjąwszy matkę), to psychiczny odwet brany na rodzinie.
Wstrząsający, choć daleki od epatowania scenami przemocy, opis psychicznych katuszy łączy Kuczok z wyrafinowaną literacko formą opowiadania. Powieść dzieli na 3 nierówne części: Przedtem, Wtedy i Potem. Najobszerniejsza część środkowa to właśnie opis dojrzewania chłopca, jego raport z rodzinnego piekła. Cześć pierwsza to genealogia – wprowadzenie w świat rodziny starego K., a część ostatnia to rodzaj epilogu, czas nieuchronnej starości rodziców, codziennej beznadziejnej egzystencji znaczonej tasiemcami latynoskimi (pasja matki) i udziałem w rozmaitych konkursach i promocjach (nadzieja ojca), epilog o daremnej ucieczce od nich i rodzinnego domu: I wszędzie tam, dokąd uciekłem, ciągnąłem cień tego domu, im dalej uciekłem, tym bardziej się naprężał, krępował mi ruchy.

Eustachy Rylski
Człowiek w cieniu, 2004

Powrót po 20 latach do prozy powieściowej tą książka to pełny triumf pisarza, który nie raz dowiódł swego wielkiego wyczucia językowego – słowem posługuje się jak iluzjonista, budując zmysłowe, gęste od znaczeń obrazy. Bohater, starzejący się kawaler, zamożny notariusz pozostający na usługach mafii odbywa sentymentalną podróż Wołgą, wracając wspomnieniami do Rosji zapamiętanej w rodzinnym micie. Przypadek sprawia, że poznaje kogoś, kto potem wzięty za przedstawiciela wpływowej mafii rosyjskiej odmienia jego los – notariusz Rański w oczach swego chlebodawcy Pasławskiego uchodzi teraz za człowieka powiązanego z potężną mafią kazańską. Rański podejmuje grę, od dawna unurzany w błocie, sponiewierany i odarty z godności: zbieg okoliczności, ślepy los, przypadek zachęciły go do użycia wyobraźni, by zmistyfikować rzeczywistość i wpuścić Pasławskiego w tunel paranoi. Z satysfakcją dostrzega w oczach mafijnego bossa – zawsze tak pewnego siebie – strach, który popycha go do zbrodni. Ginie przybysz z Rosji, ale wkrótce także Rański – pułapka, którą zastawił los pochłania i jego, a wraz z nim rodzinną historią związków polsko-rosyjskich, pełnych nienawiści i miłości. Mistyfikacja, którą powołał do życia Rański zaczęła żyć własnym życiem. Pisarz ukazuje krok po kroku jak absurdalny pomysł przeradza się w koszmar, a stany lękowe mafiosa z czasem stają się udziałem pomysłodawcy. Próbuje się wywikłać z tej historii, ale jest za późno.
Mafijna opowieść kryminalna, niczym solidny scenariusz thrillera, i nałożony na to wątek polsko-rosyjskiej to jednak tylko maski rozsianych w książce, niezbyt budujących refleksji o polskiej transformacji ustrojowej po roku 1989. Bohater powieści należy do zawiedzionych – po dwóch latach nadziei przekonał się, że państwo (…) nie tępi hołoty, ale ją ośmiela, wynosi wręcz sakralizuje, że przez swe instytucje samo staje się sprzedajną, rozchwianą od ściany do ściany hołotą. Mocno powiedziane. To właśnie z tej diagnozy zrodziła się brzemienna w skutki decyzja Rańskiego, aby swój los związać z przedstawicielami „nowego ładu”.

Dodaj komentarz